wisła
fot. Gazeta Krakowska

Krystian Galas nie zabawił w Krakowie zbyt długo. Jego kontrakt Wisła Kraków rozwiązała już po 3 dniach! Nie zgadniecie dlaczego!

Czy zdarzyło wam się kiedyś napisać coś głupiego na swoim profilu społecznościowym?Może widzieliście kiedyś na tablicy znajomego jakiś kompromitujący wpis lub “polajkowanie” strony, której tak naprawdę nie chciał udostępniać? Psikusy od znajomych, którzy wstawiają nam “karniaki” czy inne wpadki w social mediach to norma. Większość z nich jest jednak przypadkowa lub celowo prześmiewcza.

Co jednak myślał nastoletni Krystian Galas, który przez własną głupotę i niedopatrzenie zaprzepaścił szansę na rozwój w topowym klubie polskiej Ekstraklasy? W piątek Wisła Kraków poinformowała o zakontraktowaniu dziewiętnastolatka. Jednak pewne drobne “szczegóły” związane z nowym nabytkiem, nie umknęły czujnym fanom Białej Gwiazdy.

Wkrótce po informacji o transferze, na twitterze pojawił się wpis poddający w wątpliwość słuszność zakontraktowania Galasa. W dodatku był on opatrzony obrazkiem, który jednoznacznie wskazywał, że to nie tej krakowskiej drużynie kibicuje młodzieżowiec.

wisła

Zdecydowanie przesadził.

Oczywiście nie ma nic złego w byciu fanem innej drużyny niż ta, dla której gra dany piłkarz. Takie przypadki zdarzają się relatywnie często. Jednak jawne akceptowanie przemocy i promocja patologicznych zachowań pseudokibicowskich to zdecydowanie przesada! Pewne rzeczy można zwalać na tzw. “błędy młodości”. Są jednak granice zdrowego rozsądku, a te w tym przypadku zostały przekroczone.

W całym tym absurdzie zastanawiające jest jednak to, że nie tylko piłkarz popełnił w tej sytuacji błąd. Przede wszystkim wstydzić powinna się Wisła Kraków. Tak duży i renomowany klub musi sprawdzać tak oczywiste rzeczy jak social media zawodnika, którego ma w planach zakontraktować. W końcu zawodnicy to wizytówka klubu i to oni mają największy wpływ na wizerunek drużyny.

W tym przypadku na szczęście dla Białej Gwiazdy, na wysokości zadania stanęli kibice. Błąd został naprawiony, zawodnik wyrzucony i to nad jego głową zebrały się najczarniejsze chmury. Warto jednak zastanowić się też, gdzie był ktoś odpowiedzialny za wizerunek młodego piłkarza. Jeśli nie agent, to rodzice powinni pilnować takich rzeczy.

Social media to miecz obosieczny. Umiejętnie wykorzystując ich potencjał można wiele zyskać. Jednak ta historia pokazuje, że w głupi sposób można zaprzepaścić lata pracy nad budową swojej kariery. To czy Krystian dostanie jeszcze szansę gry w klubie pokroju Wisły zależy głównie od tego jak dobrym będzie piłkarzem. Miejmy jednak nadzieję, że na jego błędzie będą uczyć się inni adepci futbolu i bardziej zadbają o swój publiczny wizerunek.