Jakub Rzeźniczak
I selfie z Rzeźniczakiem musi być! ;) fot. własne

FIFA 18 z Rzeźniczakiem? Dlaczego nie! Mundialowy quiz z nagrodami? Robi się! Autograf i zdjęcie z Kubą? Proszę bardzo! A to wszystko z domieszką sportowej technologii w wypasionych korkach od Pumy. Sporo działo się w minionym tygodniu, podczas premiery korków Puma One i Puma Future w specjalnej serii Illuminate Pack. Samo wydarzenie odbyło się w iście piłkarskim stylu. Miejscówkę zapewniał R-Gol, a gość specjalny przybył do nas zza siedmiu gór – z samego Azerbejdżanu, a był nim nie kto inny niż sam… Jakub Rzeźniczak.

Chłopak z sąsiedztwa

Jakub Rzeźniczak to piłkarz, któremu przedstawiać nikomu nie trzeba. Z której strony byś nie spojrzał można nazwać go swego rodzaju legendą Legii. Jest przecież jednym z najbardziej utytułowanych zawodników w historii klubu. Kuba jest też bardzo aktywny w social mediach – w szczególności na Twitterze, gdzie nie boi się włączać w kontrowersyjne dyskusje. Sam miałem okazję nie raz nie zgodzić się z jego wypowiedziami na TT. Nastawiłem się więc dość bojowo, ale… zupełnie niepotrzebnie. Kuba to sympatyczny facet, który nie buduje wokół siebie muru, udając, że status zawodowego piłkarza, wielokrotnego mistrza Polski i uczestnika Ligi Mistrzów daje mu jakieś nadludzkie przywileje. Dystansu nie dało się odczuć zresztą nie tylko podczas wywiadu. Ktoś powie – to jego obowiązek, wynikający z kontraktów, umów etc.! Zgadza się. Jednak dało się w nim wyczuć naturalność i serdeczność. Każdy kibic doczekał się zdjęcia, autografu na koszulce czy krótkiej rozmowy. A ja miałem okazję przeprowadzić z Kubą krótki wywiad, również o młodzieżowej piłce. Nie sposób nie wspomnieć o quizie, który odbył się podczas imprezy…

Jakub Rzeźniczak
Jakub Rzeźniczak na prezentacji nowych butów Puma; FOT. ANNA KLEPACZKO/FOTOPYK

“Która kadra była pierwszym mistrzem Świata w piłce nożnej?”

To i wiele innych – zarówno łatwiejszy, jak i trudniejszych pytań – padło podczas quizu piłkarskiego. Zaczęło się banalnie. Chyba każdy wie w jakim mieście rozegrany zostanie finał nadchodzących Mistrzostw Świata, prawda? Błąd. Zdarzali się tacy, którzy uparcie twierdzili, że to Soczi będzie areną ostatniego meczu podczas Mundialu. “No przecież Igrzyska… te Olimpijskie. To musi być tam superhipermegazajedwabiście. Piłkarsko i w ogóle!”. Otóż nie. Soczi nie doczeka się nawet półfinału. Pojawiło się także pytania o to, jak daleko zaszła Polska na ostatnim Mundialu. Parę osób było święcie przekonanych, że dotarliśmy do 1/4 finału. Trochę nie ta impreza, ale trop dobry – bo to też piłka nożna. W każdym razie im dalej w las, tym trudniej. Rywalizacja była zacięta, ale moja wiedza niestety nie pozwoliła na TOP5 (Rzeźniczakowi się udało!). Na pewno byłem szósty. Dzieliło mnie “milimetry”. Na bank. Po zakończeniu quizu odbyło się losowanie uczestników pojedynku z Kubą w FIFĘ. Tutaj też szczęście się do mnie nie uśmiechnęło. Może to i lepiej, bo pewnie moja gra mogłaby skutecznie bić się o tytuł Padaki Dekady z popisem Brazylii, z półfinałowego starcia podczas Mistrzostw Świata 2014 z Niemcami.

Jakub Rzeźniczak
Quiz zaczął się banalnie, ale potem było tylko trudniej…; FOT. ANNA KLEPACZKO/FOTOPYK
Jakub Rzeźniczak
Wbrew pozorom mecz był zacięty!; FOT. ANNA KLEPACZKO/FOTOPYK

Same Pumy wyglądają kozacko. A jak się je nosi? To musicie już ocenić osobiście. W każdym razie – Kuba polecał. A oprócz Kuby grają w nich m. in. Giovanni Lo Celso, Mahmoud czy sam Allan Saint-Maximin, którego uważam za jeden z największych talentów zarówno w drużynie OGC Nice, jak z całego pokolenia młodych Trójkolorowych.

I na koniec wisienka czy tam truskawka na torcie. Łapcie wywiad!

Młodzieżowy Futbol: Zacznę od piłki młodzieżowej. Czy zdążyłeś zauważyć jak wygląda futbol na poziomie młodzieżowym w Azerbejdżanie? Czy coś zwróciło Twoją szczególną uwagę?

Jakub Rzeźniczak: Większość młodzieżowych zespołów azerskich to filie czołowych drużyn seniorskich. Warunki do treningu dla młodych piłkarzy, z tego co udało mi się podpatrzyć, nie są najlepsze. Większość tych drużyn trenuje na syntetycznych boiskach, co z pewnością wpływa negatywnie na stawy kolanowe czy mięśnie zawodników. Na dodatek sztuczna nawierzchnia jest słabej jakości, bez porównania z boiskami syntetycznymi w Polsce. Jeśli miałbym ocenić to ze swojej perspektywy, to warunków do treningu, czy rozwoju piłkarskiego młodzi zawodnicy z Azerbejdżanu mogą pozazdrościć zawodnikom z Polski.

MF: Jak ocenisz szkolenie młodych zawodników w Polsce? Czy widzisz jakieś diametralne różnice w porównaniu do procesu szkolenia, który dotyczył ciebie.

JR: Z pewnością jedną z większych różnic jest nowoczesna infrastruktura i warunki treningowe. Profesjonalne boiska, kilku trenerów pracujących z grupami młodzieżowych. Ja praktycznie przez 11 lat miałem jednego trenera i trenowaliśmy na piasku przez 10 lat. Może nie sprzyjało to budowaniu techniki, ale trzeba było sobie jakoś radzić. Teraz te warunki są bardzo dobre, a wiedza trenerów także jest zdecydowanie większa. Są szkolenia, staże u trenerów ekstraklasowych czy I-ligowych – to na pewno wpływa na podwyższanie tego poziomu. Widzę, że także PZPN zaangażował się w szkolenie młodych trenerów. To ważne, bo według mnie przyszłość polskiej kadry leży nie w tych zawodnikach, którzy obecnie grają w reprezentacji czy zaczynają grę w ekstraklasowych zespołach, ale właśnie w tych “maluchach”. Skoro są warunki do treningu potrzebna jest jeszcze ciężka praca. Jeśli będzie więcej “boiska” niż komórek i komputerów to jestem przekonany, że o przyszłość polskiej piłki nie mamy się co martwić.

MF: Cofnijmy się trochę w czasie. Gdy wchodziłeś na dobre do zawodowej seniorskiej piłki pewnie pojawiały się oferty z zagranicy. Czy z perspektywy czasu uważasz, że mogłeś wtedy postąpić inaczej i wyjechać do zagranicznej ligi dużo wcześniej?

JR: Gdy zaczynałem grę na poziomie seniorskim, nie było takiej tendencji wyjazdowej jaka jest obecnie. Myślę, że jak aktualnie cenieni są polscy zawodnicy, jest odbiciem tego jak ceniona jest nasza reprezentacja. To zawsze kadra jest wizytówką danego kraju zagranicą i możemy zwrócić uwagę, że taki trend wyjazdów polskich piłkarzy rozpoczął się odkąd kadra Nawałki zaczęła piąć się w górę. Za moich czasów transfery z Polski do zagranicznych lig nie były tak powszechne. Jeśli już taki transfer się zdarzył, to najczęściej zawodnik trafiał do słabszego klubu. Do 2. Bundesligi przeszli np. Łukasik z Lechii Gdańsk czy Kosecki z Legii, natomiast Ariel Borysiuk, odszedł do walczącego o utrzymanie w 1. Bundeslidze 1.FC Kaiserslautern. Mną zainteresowany było FC Sochaux, które złożyło ofertę. Wówczas nie wyjechałem, zdecydowałem się zostać. Summa summarum mogę dziś powiedzieć, że moja kariera mogła się potoczyć inaczej, niewykluczone, że nigdy nie zagrałbym w Lidze Mistrzów. W Legii spędziłem naprawdę fajny okres. To był zespół, który się wtedy rozwijał – budowany był nowy stadion, Legia coraz lepiej radziła sobie w europejskich pucharach. Miałem tutaj dobre warunki do rozwoju, więc zostałem. Nie żałuję.

MF: Nie zmieniło się to, że nadal dobrze czujesz się w Azerbejdżanie?

JR: Tak, czuję się tam bardzo dobrze. W życiu piłkarza są różne zmiany, różne czynniki, które decydują o tym gdzie się gra. Jeśli życie mnie nie zmusi, do polskiej ligi nie chciałbym wracać. Moim marzeniem jest gra w amerykańskiej MLS, co już nie raz powtarzałem i jeśli stamtąd pojawiłaby się jakaś oferta, z chęcią bym na takową przystał. W grę wchodzi też Australia – rozmawiałem z zawodnikiem FC Sydney Adrianem Mierzejewskim, który bardzo sobie chwali tamtejszą ligę i kraj. Nie ukrywam, że teraz zaczynam zwracać większą uwagę na to gdzie jadę jeśli chodzi o warunki życia, a niekoniecznie o poziom piłkarski czy też zarobki.

MF: Wiemy, że na mundialu Azerbejdżan nie zagra, ale czy Azerowie żyją Mistrzostwami Świata?

JR: Powiem szczerze, że z atmosferą mistrzostw w Azerbejdżanie jest słabo. Ja wyjechałem z Baku miesiąc temu, więc może teraz jest trochę inaczej. Pewnie w czasie trwania Mundialu to się zmieni, ale zauważyłem, że zainteresowanie piłką międzynarodową w Azerbejdżanie nie jest najwyższe. Jak graliśmy w Lidze Mistrzów było bardzo dużo kibiców – ok. 70 tys., ale gdy gra reprezentacja na mecze przychodzi po 10 tys. osób. Pokazuje to, że nawet reprezentacja nie przyciąga tłumów.

MF: Jak oceniasz szanse Polaków na Mundialu?

JR: Dla mnie te Mistrzostwa Świata są wielką niewiadomą. Do tej pory kadra Nawałki głównie sprawdzała się z drużynami z Europy. W poprzednich mistrzostwach świata nie graliśmy, grupy też nie mieliśmy wybitnie trudnej, a sparingów z drużynami z innych kontynentów było niewiele ? zresztą sparing, a mecz na mistrzostwach to zupełnie co innego. Jestem ciekawy jak będzie wyglądała konfrontacja polskiej, europejskiej piłki z Senegalem, Japonią czy z Kolumbią. To są zespoły o zupełnie innych stylach, każdy z nich ma inne atuty i reprezentuje inną mentalność i kulturę gry. Mam nadzieję, że Robert Lewandowski będzie w formie, bo – nie oszukujmy się – siła naszej kadry oparta jest głównie na jego grze. Jeżeli będzie w dobrej dyspozycji, a do tego dobrze zagra również Zieliński, Milik i Grosicki ? jestem spokojny o naszą grę z przodu. Z tyłu będzie co prawda brakowało Kamil Glika, ale ja mam nadzieję, że trener Nawałka postawi na Jana Bednarka. Według mnie jest to chłopak, który sobie poradzi i może być odkryciem tych mistrzostw.

MF: Jesteśmy na imprezie premierowej obuwia Puma. Jesteś ambasadorem tej marki w Polsce.

JR: Od 4 lat jestem związany z marką Puma. Wcześniej próbowałem wielu znanych marek. Jednak to Puma jest jedyną firmą, z którą przedłużałem kontrakt. W ich butach czuję się bardzo dobrze. Firma, od momentu kiedy go podpisałem, czyli 4 lata temu, znacząco podniosła poziom obuwia. Zbieram każdą parę butów, w których grałem – jeśli porównałbym pierwsze buty Pumy, z tymi, które mam teraz, dostrzegam znaczącą różnicę. Dobranie odpowiedniego buta dla piłkarz jest niesamowicie istotne, jest to w jakimś stopniu narzędzie naszej pracy. Należy dbać o to, żeby buty na stopach były wygodne. Puma spełnia moje oczekiwania i jest już wymagającym konkurentem dla pozostałych marek.

MF: Zobaczymy cię w przyszłym sezonie Ligi Mistrzów z Qarabag Agdam?

JR: Łatwo nie będzie awansować. Qarabag jest w rankingu klubowym UEFA niżej niż Legia i z tego co się orientuję już w III rundzie nie będzie rozstawiony. Droga jest długa, ale w zeszłym sezonie również niewiele osób na nas stawiało. Piłka pokazuje, że jest nieprzewidywalna i wszystko jest możliwe. Zobaczymy. Liczę na to, że Qarabag awansuje, jeśli nie do LM to przynajmniej do Ligi Europy.

MF: Na co chciałbyś zwrócić uwagę młodym piłkarzom, którzy dopiero zaczynają przygodę z piłką?

JR: Na swoim przykładzie mogę stwierdzić, że oprócz talentu jaki dostałem od Boga, bardzo dużo sam sobie wywalczyłem – tak naprawdę ta ciężka praca była decydująca w dotarciu do miejsca, w którym teraz jestem. Znałem zawodników, którzy mieli niesamowitych talent, ale niestety tej pracy im zabrakło i pewnego poziomu już nie przeskoczyli. Jeśli miałbym dać jakieś rady młodym zawodnikom, to przede wszystkim przygotować się na ciężką pracę. Istotne jest też przykładanie wagi do poleceń trenera – sam nie zawsze zgadzałem się ze swoim, ale z perspektywy czasu w większości przypadków to on miał rację. Młodym piłkarzom często wydaje się, że wszystko wiedzą lepiej.

MF: Czego życzyć Kubie Rzeźniczakowi?

JR: Zdrowia. Jeśli jest zdrowie, reszta jest do wypracowania.

MF: W takim razie zdrowia… i zagrania na boiskach USA lub Australii.

JR: Byłoby idealnie!

MF: Dzięki za wywiad!

JR: Również wielkie dzięki!

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ