japonią i niemcami maksym czekała Daniel Pik Powołania na mecze w Sulejówku Reprezentacja Polski U-20 Polska pada
Futbolplus.pl

Reprezentacja do lat 20 kończy marcowe zgrupowanie zwycięstwem nad Japonią i porażką z Niemcami. Do mundialu zostało 57 dni!

Wraz z rozpoczęciem tegorocznych zmagań przed mistrzostwami globu, kadra U-20 zmierzyła się z Anglią i Niemcami. Ostatecznie z Anglii nie zrezygnowano, natomiast na mecz z “Wyspiarzami” pojechał zespół z połączonych roczników 1998 i 1999.

Do planu bowiem doskoczyła reprezentacja Japonii. Zespół “Kwitnącej Wiśni” to jedyna drużyna spoza Europy, z którą zagraliśmy w celu przygotowań do turnieju mistrzostw świata. Na mundialu w fazie grupowej zagramy z Senegalem, Kolumbią i Tahiti.

WYWIAD Z KRYSTIANEM SZOPĄ, POLAKIEM GRAJĄCYM W ISLANDII – TUTAJ!

Piękne bramki, wysokie zwycięstwo. Zabrakło “smaku”

Na Japonię Jacek Magiera przygotował dwa nowe nazwiska w zespole U-20 – Mateusza Bogusza i Michała Skórasia. Bramkarską “jedynkę” przejął Miłosz Mleczko, a opaskę kapitańską Tymoteusz Puchacz. Deficyt na bokach obrony miał załatać Serafin Szota i Adrian Stanilewicz.

Choć to Polacy rozpoczęli ofensywnie, to rywale błyskawicznie przejęli inicjatywę. Najpierw postraszył nas Hiroki Ato strzałem w obramowanie, a chwilę później Sakuragawa miał szansę, by otworzyć wynik spotkania. Japończycy spokojnie operowali piłką, przerzucając ciężar gry raz z jednej, na drugą stronę boiska. Błyskawicznie, krótko i do nogi. Azjaci starali się być pod grą, a pressing wykorzystywać na swoją szansę do przeprowadzenia ataku.

Solowe akcje Dominika Steczyka, czy Tymoteusza Puchacza nie znajdywały ujścia w postaci skutecznego wykończenia. Z dobrej strony pokazał się Mateusz Bogusz, który chętnie brał na siebie rozgrywanie piłki, włączając się do akcji ofensywnych. Zapomnieć o sobie nie dał również Bartek Slisz. Występujący na prawej stronie Szota także dał sygnał, iż pole karne rywala nie jest mu straszne. W 27. minucie potwierdził to raz jeszcze, otwierając wynik meczu.

Japonia zareagowała od razu, albowiem Saito potrzebował tylko kilku minut, by po rzucie rożnym doprowadzić do remisu.

PRZEGLĄD CLJ – NOWE WYDANIE JUŻ NA PORTALU – TUTAJ!

Rozwiązany worek z… przepięknymi bramkami!

Po zmianie stron w dalszym ciągu to Japonia prowadziła grę, a Polska starała się atakować z kontry. Z próbami przyjezdnych dobrze sobie radził Miłosz Mleczko.

Kolejna bramka wisiała w powietrzu. W 68. minucie trochę z przypadku w odpowiednim miejscu znalazł się Tomasz Makowski, który blady wykon na początku meczu skwitował bramką. Nie byle jaką, bo z dystansu i w dodatku od słupka. Do walki o miano bramki meczu dołączył też Jakub Bednarczyk fenomenalnym strzałem pod poprzeczkę oraz Adrian Łyszczarz golem zza pola karnego.

W rezultacie wygrywamy aż 4:1, choć mimo wysokiego wyniku o pełnej dominacji nie było mowy. Po meczu obejrzeliśmy wcześniej zaplanowaną przez obie ekipy serię jedenastek, w której skuteczniejsi okazali się Polacy.

Sąsiednie porachunki na korzyść Niemców

Nasi zachodni sąsiedzi w poprzednim spotkaniu pokonali Mistrzów Europy – Portugalię. Skromne zwycięstwo wzbogacił fakt, że “Die Mannschaft” zagrali wybrakowanym składem, co – jak się okazało – nie wpłynęło na koncepcję Thomasa Norenberga. Tymczasowy selekcjoner Niemiec zaznaczył, że w meczu z Polską nie będzie oszczędzał swojego zespołu.

Tym razem od początku zagrał Bednarczyk, a na lewej stronie po długiej przerwie zobaczyliśmy Adriana Gryszkiewicza. Stanilewicz zajął pozycję na środku obok Radosława Kanacha.

Koncepcja podobna, efekt całkiem inny

Już w 17. minucie ofensywę przypuścił Burnić, wprowadzając do akcji Niklasa Dorscha. Wraz z Aaronem Opoku przyjezdni przedarli się przez zasieki Polaków i tym samym 20-letni David Otto otworzył wynik meczu. Polacy, tak jak w przypadku meczu z Japończykami próbowali jak najlepiej wykorzystać stałe fragmenty gry. Po jednym w 19. minucie meczu Serafin Szota uderzył w poprzeczkę.

W drugiej połowie niemiecki zespół przeprowadził szereg zmian, co zaburzyło płynność w przedostawaniu się do pola karnego zespołu Magiery. “Biało-Czerwoni” za sprawą Adriana Łyszczarza w 53. minucie szukali wyrównania, ale na próżno. Widowisko opadło, dając nam przedstawienie opierające się na utrzymaniu futbolówki.

Polacy ponownie przypuścili atak i w 73. minucie byli blisko wyrównania. Kilka minut później, to co nie udało się Polakom, zrobił Sidney Friede, ustalając wynik na 2:0. Porażka w Bielsku-Białej kończy marcowe zmagania “Biało-Czerwonych” przed zbliżającym się mundialem.