Portugalią oceny po meczu ze szwajcarią
PAP

Wczoraj podopieczni Jacka Magiery zagrali drugie spotkanie podczas przygotowań do mundialu. Po srogiej porażce z Włochami kadra U-20 musiała zmierzyć się z “Helwetami”. W ramach analizy przygotowaliśmy dla was oceny po meczu ze Szwajcarią.

Wczoraj reprezentacja Polski do lat 20 przegrała w drugim wrześniowym meczu. Spotkanie od początku wyglądało lepiej, aniżeli podczas potyczki z Włochami, aczkolwiek o rok starsi rywale nie dali się zdominować. Szwajcaria zasłużenie wygrywa, ale tym razem bez zawahania możemy stwierdzić, iż wcale nie musiało się tak skończyć. Widać postępy, ale to dalej małe kroczki na długiej drodze do mundialu. Po ponad 180 minutach z Jackiem Magierą w roli selekcjonera – czas na oceny.

Radosław Majecki – 4/6

Wydaje się, że miejsce bramkarza po raz kolejny nie stanowi dla nas problemu. Chyba że wspomnimy o tym pozytywnym bólu głowy. W minionym tygodniu między słupkami stanął Marcin Bułka. Zawodnik Chelsea jest w świetnej formie, a także w klubie rozwija się u boku najlepszych. Jego kandydatura byłaby nie do podważenia, gdyby konkurencją nie był właśnie Radek Majecki. W meczu ze Szwajcarią szkoleniowiec postawił na gracza Legii, a ten nie zawiódł. Przyzwoity występ ze znakomitą paradą w drugiej części meczu, która pozwoliła dalej myśleć o wyrównaniu. Po tym, jak w defensywie poślizgnął się Sobociński, Majecki zachował chłodną głowę w sytuacji sam na sam i tym samym oponenci nie podwyższyli na 2:0. Choć zawsze jest przyjemnie wysoko ocenić jednego z “Biało-Czerwonych”, to liczymy, że w kolejnych meczach pod naszą bramką będzie niewiele się działo.

Paweł Olszewski – 3/6

W meczu z Włochami były trener Legii Warszawa jednoznacznie wskazał na Michalskiego jako filar prawej strony defensywy. Wraz z Gryszkiewiczem po drugiej stronie, duet z Zabrza na papierze miał po prostu wszystko. Niestety, ale rzeczywistość okazała się brutalna nie tylko dla kibiców, ale i samego Kacpra. Zawodnik Górnika popełnił zbyt wiele kiksów, by w drugim meczu nie dać szansy Olszewskiemu. Gracz Wigier po tym, jak z Włochami dostał jedynie kwadrans, teraz wyszedł w pierwszym garniturze. Choć szału nie zrobił, to również nie popełnił kardynalnych błędów. Być może to już plasuje go wyżej w obecnej hierarchii, ale pamiętajmy, iż to dopiero początek.

Adam Chrzanowski – 3/6

Chwalony przez Jacka Magierę po meczu z Włochami znów wyszedł w “podstawie” na Szwajcarię. Walka z wicemistrzami Europy do najłatwiejszych nie należy, o czym mieliśmy okazję przekonać się na własnej skórze. Mecz ze Szwajcarią nie zapowiadał się na przebieżkę po parku, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że aż 9 zawodników było o rok starszych od naszych orłów. “Chrzano” miał więc trudne zadanie, ale nie trudno stwierdzić, że w centralnej części defensywy to gracz Lechii robi za Kamila Glika. Gospodarze, tak jak rywal z minionego tygodnia przeważali na boisku, grając piłką i zmuszając nas do atakowania z kontry. Chrzanowski zagrał przyzwoicie, ale od 19-latka oczekuje się trochę więcej. Jeśli Warszawiak ma dyrygować, to musi robić to przez cały mecz, nie na pół gwizdka.

Serafin Szota – 3/6

Skoro Magiera chwali dwójkę stoperów w meczu z Włochami, to wiedz, że coś się dzieje. Oczywiście realia są odrobinę inne, to trzeba przyznać, że gra Szoty momentami może się podobać. Serafin nie ogranicza się do bezmyślnego wybijania futbolówki, czy cięcia przeciwnika wraz z trawą. Potrafi wyprowadzić piłkę, potrafi agresywnie wyjść do napastnika, czy zaasekurować kolegę. Problem tkwi w tym, że często sam potrzebuje asekuracji. Oglądając ostatnie mecze tej drużyny, można zauważyć, że największe problemy 19-latkowi sprawia krycie. Niejednokrotnie gubił rywala w wyniku czego po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, straciliśmy bramkę. Nie można zrzucić całej winy na piłkarza Odry Opole, ale w takiej sytuacji powinien zachować się zdecydowanie lepiej.

Tymoteusz Puchacz – 4.5/6

Jeśli jeszcze nie przekonał Was w czwartkowym meczu z Włochami, to prawdopodobnie zrobił to wczoraj w Montreux. Takich występów oczekujemy, a młody defensor od początku walczy o pierwszy skład na przyszłorocznym mundialu. Na mecz ze Szwajcarami pojawił się w pierwszej jedenastce, zastępując Gryszkiewicza. Tak jak w przypadku meczu z zespołem znad Półwyspu Apenińskiego, tak i teraz, Puchacz postawił przy swoim nazwisku wyraźny wykrzyknik. Przyzwoita gra w obronie, ale przede wszystkim brak zahamowań do uzupełnienia jednostki ofensywnej. Mnóstwo ofensywnych wyjść, gry na jeden kontakt, choć największe wrażenie zostawiał po swoich indywidualnych rajdach. Często zawierających efektowną “ruletkę”, którą sprawiał, że rywale mieli nogi z waty. W 50 minucie po jednej z takich akcji wywalczył rzut wolny blisko pola karnego, a chwilę później znów nabrał dwóch rywali, odłączając się na lewej flance i posyłając piłkę do Kopacza. Niestety, ale żadna z tych akcji nie zakończyła się bramką.

Marco Drawz – 2.5/6

Prawe skrzydło należy do piłkarzy występujących w Niemczech. Ostatnio to Bednarczyk grał od pierwszego gwizdka, a Drawz murawę zdążył jedynie powąchać. Tym razem Magiera chciał zastosować odwrotną taktykę i postawić na juniora HSV. Pomysł jak najbardziej słuszny, ale czy odpowiednio obroniony na boisku? Bynajmniej. Drawz przez większość meczu nie był widoczny, a po przerwie zastąpił go Jakub Bednarczyk. Bezbarwny występ pozostawmy bezbarwnej ocenie.

Damian Pawłowski – 3.5/6

Chwaląc Tymka, trudno nie pochwalić Pawłowskiego. Piłkarz, grający dla Wigier przeznaczony jest do ofensywnych zadań, ale wczoraj wieczorem udowodnił, że nie przez przypadek zdarza mu się grać tuż nad linią obrony. Dobry w odbiorze, pewny w swoich poczynaniach, nie ulegał, gdy oponent naciskał, a i sam z chęcią wchodził w drybling, ściągając za sobą zawodników drużyny przeciwnej. Występ Pawłowskiego mógł się podobać – do czasu. Druga połowa w wykonaniu Damiana wyglądała zgoła inaczej w porównaniu do pierwszych 45 minut. Mało widoczny, zbyt często pozostawiał luki w środku pola w efekcie czego po 15 minutach od zmiany stron zanotował stratę, która mogła zakończyć się bramką.

Bartosz Slisz – 3/6

Powołanie Slisza było zagwozdką dla niejednego obserwatora poczynań kadry U-20. W meczu z finalistami EURO przy formacji 4-2-3-2 wszedł jedynie na kilka minut, zastępując Kopacza po lewej stronie boiska. Wczoraj miał okazję zameldować się na Stade Eugene Parlier od pierwszej minuty. Już na początku meczu stanął przed wręcz stuprocentową okazją, ale strzelił wprost w bramkarza. Piłkarz Zagłębia nie spodziewał się, iż futbolówka do niego dojdzie, ale trudno uznać to za usprawiedliwienie. Przeciętny występ, bez historii, ale nikt nie oczekiwał ekstrawagancji. Być może o to właśnie chodziło.

David Kopacz – 4/6

Już nas przyzwyczaił, iż ma swoje momenty, gdy napędza ataki “Biało-Czerwonych”. Zdarza się, iż równie często bywa niewidoczny, a z początku dobrze zapowiadającą się akcję pali w połowie drogi. Jednakże na dzisiaj nie wyobrażamy sobie kadry bez tego gracza i prawdopodobnie z podobnego założenia wychodzi Jacek Magiera. Ze Szwajcarią miał swoje okazje, ale brakowało wykończenia. Nad tym na pewno musi pracować, ponieważ kreatywności i chęci bez wątpienia mu nie brakuje. Na chwilę przed końcem był bliski wyrównującej bramki.

Adrian Łyszczarz – 3.5/6

W skrócie, kopiuj – wklej z wypowiedzi na temat Kopacza. Łyszczarzowi nie brakuje pomysłów na rozegranie i ze Szwajcarią nie raz popisał się znakomitym przeglądem pola. Adrianowi również nie brak zapału, ale za często niepotrzebnie próbuje wziąć na siebie ciężar gry. Gra na pozycji napastnika na pewno mu nie pomogła. 19-latek mocno wpłynął na statystyki meczu, bo strzałów z jego strony nikomu nie brakowało. Szkoda, że niecelnych.

Dominik Steczyk – 2.5/6

Był i przepadł. Dominik w roli napastnika zastąpił niewidocznego podczas spotkania z Włochami Benedyczaka. Zawodnik FC Nürnberg podzielił los kolegi i nie stanowił zagrożenia w starciu z “Helwetami”. Trudno się pokusić o ocenę Dominika, ale miejmy nadzieję, że następnym razem nabierze kolorów.

ZMIENNICY:
Jakub Bednarczyk – 2.5/6

Szkoleniowiec reprezentacji Polski chciał rozruszać prawą flankę, korzystając z ciekawej persony – Bednarczyka. Jakub z Włochami grał dobrze, ale z czasem przygasł. Tym razem wprowadzony na drugą część meczu nie zaskoczył. Nie pokazał nam pełni swoich możliwości i zniknął w tłumie. Piłkarza Bayeru możemy kojarzyć z sytuacji, gdy sfrustrowany przepychał się z rywalem.

Michał Góral – 2.5/6

Przy okazji bezbarwnego występu… Chciałoby się rzec, iż Góral nie miał sobie równych, a krycie przez 2, czy 3 obrońców sprawiło, że został wyłączony z czynnej gry. Prawdę mówiąc, od wejścia Górala nie zmieniło się kompletnie nic. 19-latek wypożyczony do Stomilu nie wywalczy miejsca, jeśli nie da z siebie tyle, co niegdyś w CLJ (sezon 16/17, 24 gole w 27 meczach).

Jan Sobociński – 3/6

Garść dobrych przechwytów, kilka celnych długich piłek, ale bez rewelacji. Sobociński grał poprawnie, ale w tym przypadku miał być jedynie asekuracją, gdy reszta zespołu zagra trochę wyżej. Przypomnijmy, że od 53 minuty przegrywaliśmy jednym golem. Epizod z poślizgnięciem się zebrałby swoje żniwa, gdyby nie parada Majeckiego, ale nie możemy w ten sposób przysłonić całego występu Janka.

Jakub Moder – 3/6

Dobrze było jeszcze raz zobaczyć Jakuba w białej koszulce. Miał zabezpieczyć środek, zastępując Pawłowskiego, ale nie wykazał się niczym nadzwyczajnym. Kilka dobrych zagrań, pomoc przy wyprowadzaniu kontrataków, ale wszystko zbyt wolno. Na boisku pojawił się jedynie na kwadrans.

Sebastian Strózik oraz Adrian Gryszkiewicz na murawie spędzili zbyt mało czasu, aby pokusić się o ich ocenę.


Wczoraj zobaczyliśmy również mecz Anglików z Holendrami, gdzie “Oranje” nie dali szans przyjezdnym, wygrywając 3:1. Holendrzy mogą być zadowoleni z wrześniowego zgrupowania, albowiem w zeszły czwartek nie dali się pokonać faworyzowanym Portugalczykom.

Autor: Michał Kwieciński

1 KOMENTARZ

Comments are closed.