oceny polska odprawia, Szramowskiego, Bielika, powołani na turniej eliminacyjny
wroclaw.naszemiasto.pl

Kwadrans wystarczył, by ustalić rezultat tego spotkania. “Biało-Czerwoni” wysoko wygrywają z reprezentacją Czech podczas trzeciego meczu tej jesieni. Zwycięstwo 3:0 nad naszymi południowymi sąsiadami jest pierwszą wygraną kadry U-20 pod wodzą Jacka Magiery

Za nami trzecie spotkanie reprezentacji Polski do lat 20 w Turnieju Ośmiu Narodów. Po srogiej lekcji z Włochami oraz porażce ze Szwajcarią – przyszedł czas na Czechów. Choć wynik ów spotkań odgrywa drugoplanową rolę w przygotowaniu do przyszłorocznych MŚ, to nikt tu nie chce przegrywać. A jak to wyglądało? Czas na oceny!

Radosław Majecki – 4.5/6

Po udanym występie mimo porażki ze Szwajcarią, to właśnie zawodnik Legii Warszawa pojawił się między słupkami dzisiejszego wieczoru. W pierwszej połowie nie miał zbyt wielu szans na pokazanie swoich umiejętności. Znakomicie czytał grę, wychodził pewnie do futbolówki, nawet gdy znajdowała się na granicach szesnastego metra. Dopiero w drugiej części meczu rywale spróbowali przetestować dyspozycję Radka, a ten odpowiedział im, zatrzymując każdą próbę. W 55. minucie świetna interwencja, a chwilę później w sytuacji sam na sam wygrał wojnę nerwów. Czym bliżej końca meczu tym więcej prób, ale i mniej skuteczności w zespole przyjezdnych. W 73. minucie jeszcze intuicyjnie zatrzymał piłkę ciałem po błędzie przy kryciu Tymka Puchacza.

Bardzo dobry występ, mimo że w klubie sporo brakuje do zadowolenia.

Jan Sobociński – 3/6

Zawodnik ŁKS-u pozostawił po dzisiejszym meczu przy swoim nazwisku znak zapytania. Z jednej strony oglądaliśmy Janka dobrze przecinającego groźne akcje i asekurującego partnerów. Z drugiej – ryzykownie grającego do bramkarza przy nacisku rywala, czy zbyt pasywnego przy kontrach podopiecznych Krejciego.

Zdecydowanie lepsza pierwsza połowa w wykonaniu 19-latka, a w drugiej brakowało sił, lecz wydaje się, iż przede wszystkim motywacji. Przy wyjściu z piłką czeskiego napastnika na sytuację sam na sam, wracał, jakby miał na sobie dodatkowe obciążenie. Czasami zbyt bierna postawa Sobocińskiego powodowała dziury w bloku defensywnym, ale ogólnie rzecz biorąc, gdy trzeba było powalczyć o piłkę w powietrzu – był pierwszy na miejscu.

Serafin Szota – 3.5/6

To nie przypadek, że Jacek Magiera po raz kolejny stawia na Serafina od pierwszego gwizdka. Gracz Odry Opole emanuje energią i pewnością siebie. Dobrze czytał grę, wychodził na wyprzedzenie rywala i nie “pękał” w sytuacjach podbramkowych. Na boisku był jednym z koordynatorów ruchu linii obrony, która w pierwszej połowie wyglądała lepiej niż przyzwoicie. Jakby Szoty było mało w defensywie, to i pomagał kolegom w akcjach ofensywnych.

Po przerwie z biegiem czasu znikał nam z “radarów” i coraz mniej uczestniczył w grze, a nasilone ataki przeciwnika przynosiły ze sobą błędy. Zbyt dużo miejsca zostawiał Czechom, którzy nie mieli problemu z rozegraniem ataku pozycyjnego, czy szybkim konstruowaniu akcji. Szota był o tempo wolniejszy.

Adrian Gryszkiewicz – 3/6

Gryszkiewicz na boisku spędził zaledwie pół godziny, więc ciężko zająć stanowisko w kwestii oceny piłkarza Górnika Zabrze. Do czasu kontuzji grał pewnie, dobrze w odbiorze i dobrze zabezpieczał swoją strefę boiska. Być może brakowało nutki przebojowości w ataku, ale trudno mieć do niego o to pretensje.

Sebastian Walukiewicz – 4/6

Jego dzisiejsza gra była wręcz pewna po tym, jak ze Szwajcarią go zabrakło, a z Włochami nie grał na nominalnej pozycji. To właśnie w pierwszym wrześniowym spotkaniu pozostawił spory niesmak, więc teraz miał coś do udowodnienia.

Gra Sebastiana mogła się podobać. Sporo przechwytów, wygranych pojedynków bark w bark, ale przede wszystkim zachwycał swoją grą do przodu. Kibice zawsze doceniają defensorów, którzy nie boją się ruszyć z futbolówką te kilka metrów, czy zagrać długą, ryzykowną piłkę w kierunku napastnika. Walukiewiczowi te elementy gry dzisiaj wychodziły perfekcyjnie. Dobre prostopadłe zagrania, które miały swój niewielki udział przy bramkach “Biało-Czerwonych”.

Tymoteusz Puchacz – 5/6

To już żadna sensacja, że zawodnik GKS-u Katowice otrzymuje najwyższą notę. W meczu z Włochami jeden z niewielu pozytywnych czynników, mimo że przecież nie grał od początku spotkania. Ze Szwajcarią – zdecydowany, najjaśniejszy na boisku. Czy tym razem mogło być inaczej?

Z Czechami pojawił się od pierwszej minuty wraz z opaską kapitańską na ramieniu. Często łamał linię defensywy, ale tym samym tworząc ruch w ofensywie, przysparzając rywala o niemały ból głowy. Już w 8 minucie otworzył wynik, choć bramka do najładniejszych na pewno nie należała. To również Puchacz brał udział w akcji, która przerodziła się w rzut karny, a w efekcie bramkę na 2:0. Na murawie dawał z siebie maksimum, jak na kapitana przystało i to było widać. W drugiej części meczu zdarzało mu się zaniedbywać obowiązki w obronie, a groźna sytuacja z 73. minuty była po jego błędzie. Nad tymi aspektami gry będzie musiał pracować, jednakże na dzisiaj jest niekwestionowanym numerem jeden.

Jakub Moder – 4/6

Zaczął bez animuszu, spokojnie i bez porywu z motyką na słońce. Nawet gdy rywale przyciskali, Jakub po prostu grał swoje. Dobre rozegrania wszerz boiska, świetne piłki posyłane górą w kierunku partnerów, ale i równie dobra kontrola piłki. Młodemu zawodnikowi Odry Opole nie trzeba tłumaczyć pojęcia “tempo gry”.

W drugiej połowie w 66. minucie zastąpił go David Kopacz.

Adrian Łyszczarz – 3.5/6

Podobnie jak w przypadku Jana Sobocińskiego, dość zróżnicowany występ. Mocny początek z pieczątką w postaci bramki, ale i niepotrzebne strzały, które kończyły się fiaskiem. Trudno sobie wyobrazić ten zespół bez 19-latka, jednakże zdarza się, iż brakuje mu chłodnej głowy. Nie zabrakło jej przy drugiej bramce, gdy posyłał piłkę do później faulowanego Puchacza.

Starał się kreować grę i wyprowadzać piłkę do przodu z różnym skutkiem. Zasadniczo bez większych błędów.

Radosław Kanach – 3.5/6

Radek w meczu z Czechami zaliczył swój debiut w reprezentacji do lat 20. Po wrześniowych potyczkach nie trudno było dojść do wniosków, że kadrze Magiery brakuje pomocnika, wspomagającego szyki obronne. Kanach jako jeden z “diamentów” ubiegłego sezonu CLJ okazał się dobrym kandydatem na to stanowisko.

W pierwszej połowie zachwycał grą na wyprzedzenie, ale i pierwiastkiem agresywności w dobrym znaczeniu tego słowa. Atakował piłkę, odbierał i szybko zagrywał do przodu. Sporo celnych podań, ale do perfekcji jeszcze sporo brakuje. Pozytywną informacją jest fakt, iż nie zjadła go trema.

Sebastian Strózik – 3/6

W barwach Cracovii 9 meczów, ale bez strzelonej bramki. Strózik po bardzo dobrej prezentacji w Centralnej Lidze Juniorów musi wrzucić wyższy bieg, jeśli w piłce seniorskiej chce równie często błyszczeć.

Dzisiaj na przemian oglądaliśmy Strózika z CLJ wraz z tym ekstraklasowym. Przy bramce Tymka Puchacza poniekąd zaliczył asystę, przytomnie zachowując się w polu karnym rywala. Momentami walczył o piłkę, by ta nie wyszła za linię boczną, a czasami popełniał błędy w ustawieniu, przez co nie uczestniczył w grze. Niemniej jednak dzisiejszy mecz pokazał, że będzie się liczył w walce o pierwszy skład.

Michał Góral – 3/6

Znalezienie odpowiedniego napastnika okazało się trudniejszym zadaniem, niż początkowo przypuszczano. Idąc założeniem Jacka Magiery, gra w klubie, więc i dostanie swoje szanse w reprezentacji. Taką koncepcję jak najbardziej możemy uznać za słuszną, aczkolwiek w meczu ze Szwajcarią piłkarz Stomilu po prostu przepadł.

Dzisiaj zagrał lepiej, dobrze ustawiał się tyłem do bramki, a warunki fizyczne pomagały przy przytrzymywaniu piłki, gdy koledzy przyłączali się do akcji. Niestety, ale znów brakowało ze strony Michała strzałów, czyli tego, czego wymagamy od napastnika. Nawet jego ponadprzeciętny wzrost nie był wykorzystywany przy grze górą. Momentami wyglądał ociężale, co przyczyniało się do zbyt wolnego ruchu do piłki.

ZMIENNICY:
Dominik Steczyk – 3/6

Zastąpił kontuzjowanego Adriana Gryszkiewicza i tym samym zminimalizował rolę Tymoteusza Puchacza w ofensywie. Przyzwoity występ, choć bez większych ekscytacji. Wracał do obrony przy stałych fragmentach gry, czy nawet pozycyjnym ataku drużyny gości. Zabrakło więcej ruchu z przodu i nad tym trzeba będzie popracować. Na MŚ nawet wchodząc z ławki, trzeba dawać więcej od siebie, gdy to my będziemy gonić wynik.

David Kopacz – 3/6

Na murawie zastąpił dobrze grającego Jakuba, ale nie zaskoczył. Przyzwyczaił nas do narzucania własnego tempa gry i wielu indywidualnych akcji, lecz dzisiaj tego zabrakło. Być może miał na to wpływ wynik, może ilość minut – jedno jest pewne, chcemy więcej!

Konrad Gutowski – 3/6

Skoro mecz na stadionie Widzewa, to nie mogło zabraknąć Konrada Gutowskiego powołanego w zastępstwie za Marcela Zyllę. Piłkarz łódzkiej ekipy grał krótko, ale intensywnie. Pokazał, że drzemie w nim sporo energii, co przekładało się na efektywność w odbiorze.

 

Adrian Benedyczak i Tomasz Makowski na murawie spędzili zbyt mało czasu, aby pokusić się o ich ocenę.