Portugalią oceny po meczu ze szwajcarią
PAP

Dzisiaj reprezentacja Polski do lat 20 rozegrała swój piąty mecz pod wodzą Jacka Magiery. W ten czwartkowy wieczór zmierzyliśmy się z Portugalią. Polegliśmy, przeciwnik był poza zasięgiem.

Do meczu z Portugalią podchodziliśmy z nieciekawym bilansem meczowym. Cztery mecze – trzy porażki i jedno zwycięstwo z Czechami. Choć rezultat wydaje się koszmarny, to prawdę mówiąc, w rzeczywistości sensacji nie było. Szkoleniowiec Jacek Magiera przygotowuje zespół do przyszłorocznego mundialu, grając z zespołami starszymi (U-21) i jednym słowem – topowymi. Włochy, Holandia, czy Portugalia, to drużyny, które bez względu na kategorię wiekową “królują na parkiecie”. Dzisiaj ci ostatni zaprosili nas do tanga. Problem w tym, że nie znaliśmy kroków.

NIE TYLKO EURO 2012, POLSKA MA ZA SOBĄ JUŻ KILKA TOPOWYCH IMPREZ. PRZYPOMINAMY

Lepsi na papierze, pewniejsi na boisku – to było do przewidzenia?

Gospodarze w mecz weszli z większym spokojem. Pierwsze minuty na zapoznanie z rywalem szybko przerodziły się w mocny nacisk i zamiast spożytkować siły w ofensywie, musieliśmy się bronić. Rywali warto pochwalić za krycie w każdej strefie, lecz głównie za stosowany pressing. “Biało-Czerwoni” próbowali grać piłką, rozgrywać przemieszczając się w kierunku bramki przeciwnika. Sęk w tym, że próby szybko kończyły się fiaskiem, albowiem środek pola zarezerwowany był dla Portugalczyków. Tworząc nieprzerwaną linię i stosując dwójkowy, a momentami i trójkowy pressing łapali nas na własnych błędach.

Alarm rozbrzmiał już po kwadransie gry. Podopieczni Hélio Sousy mimo dobrej gry w środku, zazwyczaj futbolówkę kierowali w kierunku skrzydeł. Najczęściej eksploatowana lewa strona niosła ze sobą liczne rajdy Rúbena Vinagre i Elvesa Baldé. To musiało skończyć się bramką… i skończyło. 19-latek ze Sportingu huknął jak z armaty, pozostawiając Majeckiego bez szans. Mimo że Sobociński oraz Szota na swojej robocie się znają, to Puchaczowi oraz Bednarczykowi bliżej jednak do bramki rywala, aniżeli własnej. Debiutant Adrian Stanilewicz miał kilka dobrych momentów, ale to za mało.

Polacy swoich okazji zaczęli szukać w strzałach z dystansu. Najgroźniejszy – z pewnością ten Łyszczarza, jednakże sam Adrian, choć grał przyzwoicie, to często niepotrzebnie sam próbował wpakować piłkę do siatki. Z pewnością w tym zadaniu nie pomagał Marcel Zylla, który miał być najjaśniejszym punktem tego zgrupowania, ba… przecież to gracz Bayernu w okresie pomiędzy przerwami reprezentacyjnymi “kręcił” najlepsze liczby w klubie. Dzisiaj niemrawy, bez polotu i pomysłu.

Pierwszą połowę zakończyliśmy, przegrywając jedną bramką, mimo że wynik miał prawo wyglądać zdecydowanie gorzej. Jedna dobra okazja mogła ustawić mecz. Warto zaznaczyć, że rywale wcale nie stłamsili nas w kwestii posiadanej piłki. Tuż przed przerwą procent futbolówki przy nodze Portugalczyków wynosił zaledwie dziesięć oczek więcej niż “Biało-Czerwonych”.

ŚWIEŻY PRZEGLĄD ROZGRYWEK JUNIORÓW STARSZYCH. BLISKO PÓŁMETKU!

Skończyły się siły, przyszły opóźnienia

Mając między słupkami w znakomitej dyspozycji Radka Majeckiego, mogliśmy pozwolić sobie na więcej. Próbował Tymek Puchacz, którego do gry na jeden kontakt, czy indywidualnej akcji namawiać nie trzeba. Próbował również David Kopacz, jednak pod naporem rywala zdarzało mu się gubić piłkę. Podobać mógł się Bednarczyk, silny i pewny, gdy trzeba zagrać ciałem. Momentami świetnie wychodził na wolne pole, ale z czasem zaczęło mu brakować sił. Ciężko również określić, jaką funkcję miał pełnić w defensywie, bo na tym polu wyglądał blado. Z drugiej strony, to nie jego miejsce.

Kilka ciekawych długich piłek Sobocińskiego nie znalazło ujścia w postaci zadowolonego adresata, a jak wiemy – niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Choć przez pierwszy kwadrans po zmianie stron to my przeważaliśmy, Portugalczycy skontrowali. Najpierw świetny rajd prawą stroną, ale zakończony kiepskim dośrodkowaniem, a chwilę później mijamy się z piłką we własnym polu karnym. Na szczęście, odbiorca także. Z biegiem czasu zmuszeni byliśmy grać do tyłu, więc i sił na składną akcję w ataku po prostu nie było. Dużo spalonych – dobrze zapowiadających, ale w gruncie niezakończonych strzałem – akcji Kopacza lub Łyszczarza.

Na kilka minut przed końcem meczu po kilku dobrych paradach golkipera Legii, straciliśmy drugiego gola. W całym zamieszaniu Polacy nie zdążyli zareagować. Pierwsza piłka obroniona przez Radka trafiła wprost pod nogi Cardoso, a ten skierował ja do bramki. Ostatecznie mecz kończy się dwubramkową porażką i trzymaniem kciuków za lepszy wynik z Ukrainą (19.11).

 

Portugalia 2:0 Polska

’31 Elves Baldé, ’85 Leandro Cardoso

Skład Polaków: Radosław Majecki – Jakub Bednarczyk – Jan Sobociński – Serafin Szota  -Tymoteusz Puchacz – Bartosz Slisz (’87 Piotr Pyrdoł) – Adrian Stanilewicz – David Kopacz – Marcel Zylla (’75 Jakub Moder) – Adrian Łyszczarz – Dominik Steczyk (’75 Sebastian Strózik)