Aleksander Buksa
Bartosz Ziółkowski, akedamiawisly.pl

Październik 2018. Reprezentacja Austrii do lat 16 zostaje rozbita w dwumeczu przez kadrę Marcina Dorny 8:3. Trzy spośród ośmiu trafień należą do jednego napastnika, tego samego, który kilka dni wcześniej pierwszy raz pojawił się na treningu, występującego w Ekstraklasie, zespołu Wisły Kraków. Nie mija miesiąc, a 15-letni Aleksander Buksa zostaje na stałe włączony do pierwszej drużyny Białej Gwiazdy

Michał Grzela: Olek, na dobry początek porozmawiajmy kilka chwil o przeszłości. Powiedz, kiedy i w jakich okolicznościach rozpoczęła się Twoja przygoda z piłką nożną? 

Aleksander Buksa: Moimi pierwszymi trenerami byli mój tata i brat Adam. To przy nich stawiałem pierwsze piłkarskie kroki. Jednak wszystkie te treningi miały formę zabawy. Miały służyć pokazaniu mi, jak można aktywnie i miło spędzać czas.

Kiedy zatem Twoje treningi nabrały bardziej profesjonalnego charakteru? 

W momencie, gdy trafiłem do Wisły Kraków. Tutaj trenerzy zaczęli podchodzić do mnie w sposób bardziej indywidualny. Dużo pomogło mi również środowisko kolegów, z którym mogłem, bądź dalej mogę współpracować.

Wisła była Twoim pierwszym klubem, czy reprezentowałeś wcześniej barwy innego mniej znanego zespołu? 

Początki sięgają Austrii, kiedy to jako mały chłopiec dołączyłem do lokalnej Austrii Kärnten. Było to pokłosie wyjazdu mojego brata do tej właśnie akademii. Towarzysząc mu w tym wyjeździe, również chciałem spróbować swoich sił w piłce nożnej. Kolejnymi klubami była już krakowska Bronowianka oraz Akademia Piłkarska 21, z której trafiłem ostatecznie do Wisły.

Kiedy zasiliłeś szeregi Białej Gwiazdy? Pamiętasz pierwsze dni już jako zawodnik klubu z Krakowa?

Do Wisły trafiłem w 2014 roku. Byłem bardzo zadowolony, że będę mógł kontynuować swoją przygodę w takim klubie. Dołączyłem do zespołu prowadzonego przez trenera Mateusza Stolarskiego. Szybko się w nim odnalazłem, więc mogłem dać z siebie sto procent. Były to moje pierwsze kroki w Wiśle.

Od tego czasu sporo się zmieniło. Dziś jesteś rozpoznawalny w coraz szerzej pojętym środowisku piłkarskim. To z pewnością zasługa treningów z pierwszym zespołem. Powiedz, kiedy pierwszy raz trenowałeś pod okiem trenera Stolarczyka i jego sztabu? 

Pierwszy raz na trening trafiłem 18 października podczas mikrocyklu pierwszej drużyny przed meczem z Legią.

Spodziewałeś się takiego wyróżnienia, czy przeciwnie – byłeś zaskoczony? 

Nie będę ukrywać, że było to duże, a zarazem niezwykle pozytywne zaskoczenie. Informacja została mi przekazana dzień przed treningiem. Już wcześniej miałem jednak świadomość, że taka sytuacja może w którymś momencie nastąpić i muszę być na nią gotowy.

Jak oceniasz treningi z pierwszym zespołem? Pojawił się stres, czy nic nie zaprzątało Ci głowy?  

Była chwila zastanowienia – jakie panują zwyczaje w seniorskiej drużynie i jak odnajdę się w zespole. Okazały się one jednak zupełnie niepotrzebne. Detale różnią piłkę seniorską od juniorskiej, a cały stres znika w momencie, gdy człowiek wychodzi na boisko zaprezentować się z jak najlepszej strony, świetnie się przy tym bawiąc. Uważam, że coraz częściej trenerzy w młodszych rocznikach przygotowują zawodników na taki przeskok, tak aby nie był on dla nich ogromnym zaskoczeniem.

W Twoim wypadku treningi pod okiem trenera Stolarczyka i jego sztabu nie były jednorazowym epizodem. Dziś już wiemy, że zostaniesz dłużej w szeregach pierwszej drużyny. Jak zareagowałeś na tę wiadomość? Szok, czy dzień jak co dzień?  

Oczywiście była to wyjątkowa chwila. Nie spodziewałem się, że w tak krótkim czasie mój cały grafik ulegnie takiej zmianie. Bardzo cieszę się z tego powodu i mam nadzieję, że już niedługo będą widoczne owoce mojej ciężkiej pracy.

Nie da się ukryć, że treningi ze świetnymi i doświadczonymi zawodnikami to dla Ciebie duża szansa. Liczysz na coś konkretnego, czy najważniejsza jest nauka w oparciu o wiedzę starszych kolegów? 

Uważam, że to ogromne wyróżnienie, które ma mnie zmobilizować do jeszcze cięższej pracy. Czeka mnie intensywny okres, który w stu procentach będę chciał wykorzystać. Nie skupiam się na tym, co może mnie czekać, lecz na tym, czego jestem w stu procentach pewny. Na pierwszym miejscu niezmiennie stawiam ciężką pracę, której muszę się oddać każdego dnia.

W Krakowie grasz już kilka lat. Zdajesz się być zawodnikiem mocno związanym z klubem. Czy Twoja przyszłość to stolica Małopolski?

To prawda, jestem związany z Wisłą, której kibicuje od dziecka. Nie chcę jednak wybiegać w przyszłość. Cieszę się, że w tym momencie mogę reprezentować barwy Białej Gwiazdy. Nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że moim marzeniem jest gra w Lidze Mistrzów i zdobywanie licznych pucharów. Nie będę miał nic przeciwko, jeśli osiągnę to z Wisłą.