liana
Źródło prywatne

Odbywał staże w Benfice Lizbona i Lechii Gdańsk oraz zrobił wiele dobrego dla krośnieńskiej piłki nożnej. Jest także trzykrotnym medalistą Mistrzostw Polski z rocznikiem 2002. Zapraszamy na rozmowę z Dariuszem Lianą.

Bartek Lodko: Jak pan rozpoczął swoją przygodę z trenowaniem?

Dariusz Liana: Przygodę z trenowaniem zacząłem w wieku 26 lat. Poważna kontuzja kolana wykluczyła mnie z dalszej gry w piłkę. Miałem długą rehabilitację i po ok. 1,5 roku przerwy, zamiast grać w niższych ligach, postanowiłem zostać trenerem. Zawsze gdzieś mi ta myśl chodziła z tyłu głowy. Zacząłem pracę w Karpatach MOSiR Krosno, gdzie m.in. na pierwszym treningu spotkałem głównego organizatora Orlen Beniaminek Krosno Cup Grzegorza Rausa, wtedy trenera Karpat MOSiR Krosno. Ukończyłem kursy trenerskie: instruktora, trener II klasy i trener UEFA A.

Na jakim poziomie grał pan w piłkę?

W juniorach grałem w lidze wojewódzkiej w Karpatach. Następnie występowałem w niższych ligach seniorskich. Miałem także krótki epizod, gdy trenowałem z drużyną z IV Ligi.

Od kiedy jest pan trenerem Podkarpackiego ZPN?

Od 2014 roku. Początkowo byłem asystentem w kadrze rocznika 1999, a następnie rok później przejąłem rocznik 02′, z którym byłem trzy razy w finałach Mistrzostw Polski. Obecnie pracuję z kadrą do lat 13.

Ilu zawodników monitoruje wasz sztab?

Monitorujemy zawodników z całego województwa. Oglądamy sami spotkania, gdy nie możemy osobiście ich obejrzeć, to wtedy kontaktujemy się z osobami, które mają taką możliwość. Mamy stały kontakt z trenerami klubowymi oraz trenerami Mobilnej Akademii Młodych Orłów. W ten sposób monitorujemy wszystkich najlepszych zawodników. Dodatkowo, jeśli mamy informację, że dany chłopak od dłuższego czasu dobrze się prezentuje, to też go sprawdzamy. Obecnie w kadrze jest sprawdzonych ponad 60 piłkarzy, którzy byli na konsultacjach.

Kto pana zdaniem najlepiej obecnie szkoli młodzież w tym rejonie Polski?

Nie da się wskazać jednego klubu. Jest kilka zespołów, w których szkolenie stoi na dobrym poziomie. Głównie w tych większych miastach: Krosno, Rzeszów, Mielec, Stalowa Wola. Obecnie myślę, że możemy zobaczyć, kto najlepiej szkoli przez ilość zawodników powoływanych do kadry województwa.

W Stali Mielec pokazał się ostatnio szerszej publiczności 16-latek Kacper Sadłocha, który zdobył nawet dwie bramki w I Lidze. Czy uważa pan, że w kadrze zespołu U-13 są chłopcy, którzy za 3,4 lata mogą również występować na tym poziomie?

Akurat Kacpra Sadłochę dobrze znam, ponieważ grał u mnie w kadrze wojewódzkiej.

Co pan o nim powie?

Już wtedy rokował do gry na wysokim poziomie. Był to zawodnik, który był dobrze przygotowany pod względem techniczno-taktycznym, ale, co ważniejsze – motorycznym. Szybko zaprocentowało to przesunięciem go do pierwszej drużyny Stali Mielec. Z tego, co wiem, miał sporo ofert z Polski, ale też zagranicy. Dobrze prezentował się w minionej rundzie, czego potwierdzeniem były dwie zdobyte bramki.

Wracając do pana zespołu. Ma pan do dyspozycji aktualnie piłkarzy z takim potencjałem?

Ci chłopcy mają teraz po 12 lat, więc ciężko mi wskazać takiego zawodnika, ponieważ Kacper był piłkarzem niespotykanym.

Niespotykanym pod jakim względem?

Był przygotowany do gry na tak wysokim poziomie. Szybkość, siła, technika. Łącząc wszystkie elementy, wychodzi piłkarz wręcz kompletny. Obecnie w mojej kadrze nie porównam żadnego piłkarza do niego. Oczywiście nie oznacza to, że nie ma chłopców, którzy mają spory potencjał, bo są, ale takiej charakterystyki jak Kacper to nie ma nikt.

Zgodzi się pan, że łatwiej być trenerem Kadry Mazowsza, czy Śląska niż Podkarpacia.

Oczywiście. Z tego względu, że tam są wielkie zespoły, które mogą pozwolić sobie na ściąganie piłkarzy z całego kraju. Selekcjoner takiej kadry ma ten atut, że np. większość zawodników jest z Legii, gdzie oni są zgrani i wiadomo, że są wyselekcjonowani solidnie. Podobnie na Śląsku. U nas jest załóżmy pięć klubów, z których bierzemy zawodników, a tam pewnie jest z 15.

Pierwszy raz jesteście na ORLEN Beniaminek Krosno Cup?

Tak, jest to nasz pierwszy raz. Tutaj gra się zgodnie z naszymi przepisami, czyli po dziewięciu. Wymiar boiska także jest odpowiedni. Możemy zagrać wiele fajnych meczów z drużynami z całej Polski i zobaczyć jak wypadamy w starciu z nimi. Bardziej skupiamy się na monitorowaniu zawodników, by powoływać w danym momencie najlepszych. To są jeszcze dzieci, jednego dnia może zagrać super spotkanie, a dzień później bardzo słabe.

Normalnie w Kadrze Podkarpacia jest kilku zawodników Beniaminka, ale teraz nie mogliście z nich skorzystać. To duża absencja dla was?

Z tych meczów, które graliśmy, to powoływanych było czterech piłkarzy Beniaminka. Na pewno jest to dla nas pewnego rodzaju osłabienie, ale z drugiej strony szansę na pokazanie swoich możliwości mają inni zawodnicy. Od początku wiedzieliśmy, że zagrają u siebie jako gospodarz i nie było z tym żadnego problemu.

Jak Pan ocenia turniej?

Bardzo pozytywnie. Miła atmosfera, dobra organizacja, można oglądać spotkania na żywo przez internet i rodzice też mogą je śledzić. Myślę, że wszystko jest na wysokim poziomie. Będziemy chcieli jeszcze tutaj zagrać.