chłopcy
cksport.pl

Turniej U-9 Api Cup w Zakopanem już za nami, więc teraz czas na podsumowania. Podczas trzydniowej imprezy udało nam się popytać o kilka spraw ambasadora tego przedsięwzięcia, byłego reprezentanta Polski – Grzegorza Rasiaka.

MF: Może na początek skąd zrodził się pomysł zaangażowania się już po karierze piłkarskiej, w młodzieżową piłkę?

GR: Przede wszystkim piłka nożna jest najbardziej popularnym sportem na świecie, całe życie byłem związany z futbolem i stąd też moje zainteresowania piłką dla dzieciaków.

MF: A jak zaczęła się twoja przygoda z turniejami Api Cup?

GR: Jeśli chodzi o samo Api to bez dwóch zdań główny organizator Dariusz Baboń był orędownikiem i robi tu kapitalną robotę, bo tych turniejów jest naprawdę wiele. Tu właśnie w Zakopanem mieliśmy do czynienia z turniejem U-9, gdzie przyjeżdżają chłopcy z całej Europy (z 8 różnych państw przyp. red.). Widać tu piękno gry, radość chłopców i dążenie do celu, czyli do zostania profesjonalnym piłkarzem w przyszłości.

MF: Często zdarza Ci się bywać na takich turniejach i jak oceniasz poziom właśnie podczas tegorocznego Api Cup?

GR: Zdecydowanie, na tym turnieju mieliśmy najlepsze akademie w kraju, takie marki jak: Legia Soccer Schools, Lech Poznań, Zagłębie, Escola Varsovia, Śląsk Wrocław. Jak mamy do czynienia z takimi drużynami, to od razu poziom musi być wysoki. Już nawet wśród 9-latków można zauważyć wielu utalentowanych chłopaków. Z przyjemnością się na nich patrzy i jeśli mówimy o U-9, to jest to największy turniej w Polsce.

MF: Dostrzegasz jakieś różnice pomiędzy drużynami z Polski i zagranicy?

GR: Największe różnice widać w grze 1vs1, jeden chłopak z Leicester City naprawdę świetnie wyszkolony, czy paru chłopaków ze Sportingu Lizbona, ale jak popatrzymy to tak samo w Zagłębiu czy Lechu Poznań, są chłopcy, którzy robią różnicę. Mamy w Polsce prawie 40 mln mieszkańców i w każdym dużym mieście, są chłopcy, którzy w przyszłości mogą być siłą Polskiej reprezentacji.

MF: Uważasz, że takie turnieje to jest tylko i wyłącznie dobra zabawa czy powinni mieć jednak podejście, że mają do wygrania puchar, turniej?

GR: Absolutnie nie. Przede wszystkim nagrodą powinien być udział tutaj i frajda z gry. Wiadomo, nikt nie lubi przegrywać, ale jeśli dadzą z siebie na boisku wszystko, to nikt nie może mieć do nich pretensji. Zdecydowanie w takim wieku nie powinno być myślenie cel uświęca środki, tylko właśnie radość z tej gry, koncentrowanie się na tym, żeby grać najlepiej, jak się potrafi, to jest najważniejsze.

MF: Mógłbyś wskazać drużynę, która podczas Turnieju Api Cup podobała Ci się najbardziej?

GR: Liczby pokazują, że Śląsk Wrocław jest zespołem, który wygrał cały turniej i myślę, że jako zespół z przyjemnością się na nich patrzy, ale sporo zespołów gra na wysokim poziomie. Podoba mi się też Banik Ostrava, który gra bardzo zespołowo i mają też kilku zawodników bardzo utalentowanych. Podobnie też na przykład zespół Leicester City. Doceniłbym jeszcze Pogoń Szczecin.

MF: Teraz może jak Ty zaczynałeś przygodę z futbolem, wiadomo nie było takich możliwości jak teraz, ale w tamtej perspektywie jak to wyglądało w porównaniu do tego, co jest teraz?

GR: Ja przykładowo w Lechu Poznań na pierwszym turnieju za granicą byłem w Berlinie. Miałem wtedy lat 12 albo 13, więc to pokazuje, że tych turniejów nie było dużo. Też pamiętam, że co roku był turniej halowy w Płocku, więc jednak mniejsza możliwość była, żeby grać z zespołami z zagranicy. Teraz możliwości są znacznie większe. Naprawdę taka rywalizacja dla Polskich dzieci z innymi nacjami tylko pokazuje, że mogą się równać z najlepszymi. To, że poziom w Ekstraklasie jest inny niż w Premier League to jedno, a w tym wieku widać, że mamy chłopców równie utalentowanych, a czasami nawet bardziej.

MF: Wielu trenerów podkreślało w rozmowie z nami, że istotne jest dla nich teraz podchodzenie do zawodnika indywidualnie, nie na zasadzie jako kolektywu. Jak było kiedyś, może pamiętasz czy podchodziło się do szkolenia, żeby drużyna grała dobrze czy jednak też przykładano większą uwagę do indywidualności?

GR: Teraz przede wszystkim możliwości szkolenia są zupełnie inne. Dużo więcej informacji można sprawdzić, zobaczyć jak trenuje Barcelona, Manchester City czy ktokolwiek z czołowych ekip w Europie. Kiedyś chłopcy nie mieli takich możliwości. Trener ustawiał naprzeciw siebie dwie drużyny i po prostu grali między sobą. Wachlarz możliwości teraz jest zdecydowanie większy. Ja uważam, że dla tych chłopców ważniejsza powinna jednak być drużyna. Ich powinno cieszyć to, że są przy piłce. Co jest najpiękniejsze w piłce? Żeby piłka była u nas. Czy to będzie przez grę indywidualną, czy zespołową to już nie ma znaczenia. Ja mam to szczęście, że widzę zespoły młodzieżowe w Anglii czy we Włoszech i one zupełnie inaczej grają.

MF: Bardzo pozytywnym zjawiskiem na tym turnieju są liczni rodzice dzieciaków i wzajemny szacunek do różnych zespołów. Wyjątkiem może były w drużynach z Ukrainy, a szczególnie trenerzy, którzy dość ekspresywnie i nerwowo reagowali na to, co się działo na boisko. Uważasz, że tak to powinno wyglądać czy jednak powinno się trochę zluzować?

GR: Ja oczywiście uważam, że powinno się pokazać chłopcom, co zrobili dobrze, a co źle, ale w trakcie meczu to nie jest najlepszy moment. Nie oszukujmy się, to nie wpływa dobrze na tych chłopców. Wiadomo, można dać jakieś wskazówki, co poprawić, ale forma krzyku na pewno nie pomoże.

MF: Teraz może opowiedz, czym się teraz zajmujesz. Oprócz młodzieżowej piłki czy są jakieś inne projekty, w które się angażujesz?

GR: Przede wszystkim oglądam, patrzę, jak się chłopcy rozwijają. Mam swoją agencję menadżerską, gdzie stawiamy szczególnie na młodych, utalentowanych chłopaków. Z takich naszych niedawnych sukcesów, to chociażby to, że ostatnio w Ekstraklasie zadebiutował chłopak 18-letni w Arce Gdynia. Na tym się koncentrujemy, żeby dać im szansę wyjechać docelowo za granicę, bo możliwości jak najbardziej takie są. Teraz też będę ekspertem na mistrzostwach świata dla Telewizji Polskiej i tutaj szykują się dla mniej intensywne trzy tygodnie.

MF: Jakie widzisz zagrożenia dla rozwoju piłkarskiego dla tych młodych chłopaków i ich rodziców już właśnie z twojego doświadczenia piłkarskiego?

GR: W takim wieku przede wszystkim nie można robić presji na zawodniku, że w przyszłości musi być piłkarzem. Nie oszukujmy, się piłka nożna też kształtuję i nadaje charakter, żeby w przyszłości coś osiągnąć. Nie możemy też mówić, że już na pewno zostanie piłkarzem, jeśli dziecko ma 9 lat. Najważniejsza powinna być radość z gry, pracowitość i uśmiech na boisku. Wystarczy pooglądać początki Ronaldinho czy Neymara tam to widać cały czas.

MF: Jakbyś się odniósł do tego, że w piłce jest coraz więcej młodych zawodników, którym po prostu uderza do głowy “sodówa” i często już na poziomie juniorskim uważają siebie za “gwiazdy” piłki, a wiadomo, że do tego jeszcze bardzo daleka droga.

GR: Jedna wskazówka. Najgorzej jak ktoś myśli, że jest, lepszy niż jest. Wtedy będzie bardzo ciężko zmienić jego mentalność. Tego nie życzę nikomu. Pewność siebie jak najbardziej, młodzi muszą w siebie wierzyć, ale to musi być poparte pokorą, a nigdy arogancją. W piłce nożnej jest cienka granica, uda się, albo się nie uda, bo konkurencja jest ogromna.

 

 

4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ