raus
Grzegorz Raus trzyma na "barana" Antka Kozubala, który w 2016r. był na testach w Manchesterze/PROFBuD Cup

W ten weekend rozpocznie się już 6. edycja PROFBUD CUP, który ma miejsce w Krośnie. Z tej okazji zapraszamy na rozmowę z pomysłodawcą Turnieju oraz Dyrektorem Akademii Piłkarskiej Beniaminek Krosno – Grzegorzem Rausem.

Bartosz Lodko: Na początek, jak zrodził się pomysł organizacji tego turnieju?

Grzegorz Raus: Można by opowiadać całą historię, jak to się wszystko zaczęło. Pomysł sam zrodził się podczas spaceru w 2013 roku. Beniaminek się rozwijał, graliśmy w Polsce na ciekawych imprezach, ale w Krośnie od lat nic się nie działo. Wtedy nasze relacje z Pawłem Malinowskim się rozwijały i namówiłem go, żeby zrobić ten turniej. Pierwszy raz w historii zapraszaliśmy do Krosna drużyny z akademii z Ekstraklasy, bo wcześniej żadnego kontaktu pomiędzy nami nie było. Jak byłem dzieckiem, to o takich turniejach w Krośnie mogłem jedynie pomarzyć i myślę, że chęć zrobienia właśnie czegoś, czego jeszcze nie było, skłoniła mnie do organizacji tego turnieju.

Dla mnie jest to fenomen, że w mieście, które ma 45000 mieszkańców, udało się zrobić akademię na tak profesjonalnym poziomie.

Wydaje mi się, że kluczowa była chęć zrobienia czegoś, czego jeszcze nie było. Zawsze się o nas mówiło, że Podkarpacie to piłkarska pustynia itd. Potrzebna była charyzma, charakter i serce do walki. Beniaminek założyłem po to, bo po prostu nie było nic u nas dla małych dzieci, a później już poszło. Pierwsze szkółki, które powstawały w regionie to Beniaminek, była Szósta Jasło, Igloopol Dębica i to wszystko. Później więcej akademii powstało jak “grzyby po deszczu” głównie po Euro 2012. Do tego czasu tu nic się tu nie działo. Tak samo dotyczy się to turnieju PROFBUD CUP, człowiek chciał widzieć u siebie te wielkie marki na początku z Polski, później zagraniczne.

Dzwoniłem na początku do Lecha, Escoli czy Legii, to mi odmawiali, z takim niedowierzaniem, że “taki turniej w Krośnie…”. Pamiętam, że cieszyłem się tym, jak “małe dziecko”, że któryś z klubów mi odpisał, że wcześniej znałem ich tylko z gazety, a oni do nas przyjadą. Minęło 6 lat, a ja dalej mam taką radość nawet z małych rzeczach i w tej kwestii nic się nie zmieniło.

Dużo ludzi chwali, że entuzjazm, pozytywna energia jest na naszych turniejach. Im “dłużej w las” tym ludzie nas bardziej znają. Marka Beniaminka i PROFBUD CUP wzrosła w ostatnich latach, każdy szanujący się: kibic, sympatyk czy trener młodzieży w Polsce wie już chyba o istnieniu Beniaminka.

Miał pan po pierwszej edycji już w głowie plan, że będzie druga, trzecia, szósta edycja PROFBUD CUP?

Zawsze przyświecało nam jedno hasło “turniej inny niż wszystkie”. Ja się tego trzymałem i trzymam do dziś. Uważam, że tak jest dalej, że ten turniej jest inny niż wszystkie. Zawsze coś się dzieje. Zwroty akcji, różne sytuacje, jakby poczytać całą historię tego turnieju TUTAJ, to zawsze coś się działo ciekawego, ale jednak głównie ta energia, dobroć i zaangażowanie sprawiało, że ten turniej był inny niż wszystkie.

Pierwsze dwie edycje graliśmy na hali widowiskowo-sportowej na parkiecie. Nie było jeszcze wtedy balonu. Rok później tak samo i w 2014 roku na zakończeniu pan Paweł Malinowski powiedział do prezydenta miasta, że za rok zagramy już na trawie. Wtedy nikt w to nie wierzył, że balon naprawdę powstanie, chyba tylko my w dwójkę wierzyliśmy. Było dużo wyzwań i trudności, żeby to postawić, ale w końcu dopięliśmy swego i teraz chłopcy mogą już grać na trawie.

W 2016 roku było dziesięciolecie Beniaminka i chcieliśmy zrobić coś extra. Co można zrobić extra, jeśli już masz turniej na dobrym poziomie, którzy ludzie szanują? Zrobiliśmy dziesięciolecie w Krośnie i poszliśmy va bank, dostaliśmy zgodę od Pawła Malinowskiego na to, że możemy szukać drużyn z zagranicy, pierwszy raz w historii. Zagrały takie marki jak: Everton, Bayer Leverkusen czy Sparta Praga. Zrobiliśmy wtedy turniej na mega poziomie dla naszego regionu. Były reportaże w Canal+ czy TVN-ie.

Dzień przed otwarciem turnieju stała się jednak rzecz niemożliwa, bo nam opadł nam balon.

Jak się udało to wtedy zorganizować?

Powiem tak. Turniej kosztował ogromne pieniądze, nigdy się już do tego w późniejszych latach nie zbliżyliśmy. 10 lat czekaliśmy na ten turniej i przychodzę rano, w sumie pierwszy był Marek Adamiak, od zawsze w Beniaminku, a tu balonu nie ma. Było tak, że przyjechał gość z firmy i powiedział, że najszybciej naprawi to za trzy dni. Położyłem się na śniegu i miałem łzy w oczach. Dotąd nie mam pojęcia, jak udało się nam ten turniej zorganizować. Nikt nie wierzył, że nam się uda to naprawić. Wydałem chyba z 5000 zł na same łopaty, skarpety, rękawice. Ludzie z bloków przychodzili, cała społeczność Krosna, niektórzy chyba wtedy do pracy nie poszli tylko przyszli nam pomóc i o godz. 19:00 ten balon postawiliśmy. Pogoda była tego dnia pamiętam fatalna. Turniej ostatecznie wypalił, była dobra atmosfera, wszyscy się cieszyli i poszło to w świat. Wtedy uwierzyłem, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Była też wtedy konferencja Beniaminka, był trener Zalewski z młodzieżowych reprezentacji Polski, byli trenerzy Zagłębia Lubin i inni. Poszedłem tam wieczorem do tego hotelu, założyłem marynarkę, chciałem się tylko przywitać, bo cały dzień pomagałem przy balonie. Wchodzę na tę salę i brawa dostaję, że “wow, udało się”, ale też niektórzy się też śmiali trochę. Zastanawiam się, o co chodzi, popatrzyłem na buty, a tam cały czas kalosze od błota w pięciogwiazdkowym hotelu, bo w całym tym zamieszaniu nie zdążyłem zmienić (śmiech).

To był moment zwrotny w Beniaminku. Uwierzyliśmy, że możemy wiele rzeczy zrobić i nic nas nie powstrzyma.

Na wszystkich turniejach bardzo wiele się działo, ale jeśli miałby pan wskazać tą jedną, to która i dlaczego?

Nie da się nie pamiętać tej z 2016 roku, to był wtedy rollercoaster totalny. Z historii tego turnieju można by książkę napisać. Myślę jednak, że jak miałbym wskazać jeden, to jednak ten pierwszy turniej, gdy nikt w nas nie wierzył, że to się uda. Dzwoni jakiś Grzesiek z Krosna z jakiegoś Beniaminka, ludzie nie ufali nam jeszcze wtedy.

To podobna sytuacja jak z panem Tomkiem Popielą, który zaczynał od małych drużyn w okolicy, a teraz po czterech latach mogą zaprosić prawie każdą drużynę z całej Europy, a nawet świata.

W ogóle z Tomkiem wiąże się ciekawa historia, bo on na pierwszym turnieju w 2013 roku był z synem Mateuszem, który wtedy grał w Śląsku Wrocław (obecnie Wisła Kraków przyp. red.). Tomek przyjechał z kamerą, oglądał i w jakimś małym stopniu pewnie inspirował się naszym turniejem. Podpatrywaliśmy się, działaliśmy, później Beniaminek pojechał na turniej Sokolika w Starym Sączu, ale od razu było widać po nim, że te turnieje to jest jego życie. Dla mnie jest to numer 1, jeśli chodzi o to, bo on to kocha. Cały czas myślę, że PROFBUD CUP jest dalej inny niż wszystkie turnieje. Oni robią ogromne rzeczy z panem Darkiem Baboniem i zawsze go będę za to podziwiał, że się nigdy nie poddaje i to jest dobry wzór do naśladowania. A PROFBUD CUP jest taką zawsze niespodzianką, trochę jak nasz cały Beniaminek.

CHELSEA POSZUKUJE NAPASTNIKA! DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ!

Natomiast my jesteśmy taką organizacją, w której szkolenie stoi na dobrym poziomie, wychowujemy chłopaków do 15. roku życia na kadry Polski czy też regionu, myślę, że jest bardzo dobrze i nie ma się czego w tym aspekcie wstydzić, a turniej PROFBUD CUP jest taką wisienką na torcie za całą ciężką pracę w tym roku.

Kogo będziemy mogli podziwiać na tegorocznej edycji?

Jest drużyna ze Szwecji Brommapojkarna, dla nas jest to coś nowego. Oni sobie przylatują, płacą sobie za transport i tak dalej. Jest drużyna ze Słowacji, są Karpaty Lwów z Ukrainy. Poza Feyenoordem na turnieju w ten weekend są wszyscy zwycięzcy poprzednich edycji. Korona Kielce – 2013, Jagiellonia Białystok – 2014, Zagłębie Lubin – 2015, Karpaty Lwów – 2016 i tylko Feyenoordu nie ma. Poza tym będą: Lech, Legia, Pogoń, Górnik Zabrze, Falcon Academy – polska szkółka w Anglii, Escola Varsovia.

To też będzie święto piłkarskie w Polsce. Nie było jeszcze w Krośnie turnieju, gdzie jest 16 drużyn, z czego 8 to jest sama czołówka polska. Ambasadorem turnieju będzie Jacek Magiera selekcjoner reprezentacji do lat 20. Jeśli na tym turnieju będzie ta dobra energia i poczujemy takie “coś” super, to czemu nie i w 2019 roku możemy zrobić poziom już najwyższy w Europie. Wszystko jest możliwe, ale nie mamy też na to jakiegoś dużego parcia. Ważne jest to, że te drużyny, które do nas przyjeżdżają, miały potem dalszy kontakt z nami, z Beniaminkiem. Wymiany trenerów, staże, obozy, rozwój – to dla mnie bardzo ważne. Robimy to krok po kroku, nie, że wariujmy od razu. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Moim marzeniem jest, żeby do Krosna przyjechał Liverpool i w końcu to marzenie spełnię.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ