mieszka
Futbolowo

Większość tych zawodników możemy podziwiać wyłącznie w telewizji, a on z nimi trenuje. Łukasz Bejger pojawił się na treningu pierwszego zespołu Manchesteru United!

Bartek Lodko: Łukasz, na początek, jak Ci się mieszka/żyje w Manchesterze?

Łukasz Bejger: Zostałem bardzo dobrze przyjęty. Mieszkam w domu z rodziną kapitana U-23. Mam własny pokój dla siebie, więc gdy chce odpocząć lub potrzebuje chwili prywatności, to nie ma z tym problemu. Poznałem już miasto, a w weekendy się nie nudzę, ponieważ mam tutaj największą galerię w Europie (śmiech).

Jak często jesteś w Polsce?

Przyjeżdżam na dwa dni do domu przed zgrupowaniami reprezentacji. Piszę też wtedy sprawdziany oraz nadrabiam zaległości, bo szkołę zdaje w Polsce. Myślę, że jestem mniej więcej w Polsce raz na dwa miesiące.

Radzisz sobie z pogodzeniem nauki z grą?

Jasne nie mam z tym żadnego problemu. Zawsze znam termin sprawdzianu, wtedy się do niego przygotowuje w wolnej chwili.

Pytanie z innej beczki. W weekend były derby Manchesteru, czy było widać w mieście, że ludzie bardzo przeżywają ten mecz?

Pewnie tak się dzieje w centrum miasta, bo w mojej dzielnicy było bez różnicy. Mieszkam bliżej klubu z dala od centrum.

Jaka była atmosfera w klubie po meczu?

Znaczy w pierwszym zespole, na pewno jest niezadowolenie, ale w akademii cieszymy się grą w piłkę. Atmosfera jest fantastyczna, nie ma żadnej “napinki” przed meczami, ani od strony innych zawodników, ani od strony trenerów, bo to w niczym nie pomaga. My robimy swoją pracę, mamy swoją ligę i chcemy zwyciężać w każdym spotkaniu.

Przechodząc do ligi. Jest duża przepaść pomiędzy Premier League U-18 a CLJ?

Myślę, że różnica jest duża. W Polsce zespoły chcą grać fizycznie i wygrać w nieważne jakim stylu. Gdy byłem w Lechu, na szczęście uczono nas gry w piłkę i to my zawsze prowadziliśmy grę. W Premier League U-18 są bardzo dobrzy zawodnicy. Tutaj często zdobywa się gole po może 2,3 wymienionych na szybko podaniach. Umiejętności niektórych zawodników najczęściej ofensywnych są na bardzo wysokim poziomie. Jeden zawodnik może przesądzić losy spotkania. W naszej lidze podobnie, jak w seniorskiej Premier League  każdy może wygrać z każdym i to jest chyba ta największa różnica. Trzeba bardzo się namęczyć, aby wygrać mecz nawet z zespołem z dolnej części tabeli.

W treningach również jest różnica, czy Polacy poszli do przodu w tym aspekcie?

W treningach również. Na każdym treningu nie mamy takiej rozgrzewki w biegu bez piłki. Wszystko jest z futbolówką, najczęściej gramy w dziadka lub w podobne gry. Później przechodzimy do większych gier i cały czas intensywność jest taka sama jak na początku. W pierwszych dwóch tygodniach miałem z tym problem, ale teraz już się przyzwyczaiłem i jest naprawdę super. Trudno mi stwierdzić, czy szkolenie w Polsce idzie do przodu, bo za krótko tutaj jestem, ale myślę, że w Polsce trzeba jeszcze dużo pozmieniać, żeby było tak, jak na Zachodzie.

Bodajże Ronaldinho kiedyś powiedział, że wszystkiego w futbolu nauczył się z piłką przy nodze.

Jest trochę w tym prawdy.

Trenowałeś dziś i ostatnio z pierwszą drużyną. Jak wrażenia?

Bardzo fajnie. Nie ma tam żadnej presji, każdy z każdym mówi sobie po imieniu i zawsze świetnie tam być i grać z takimi piłkarzami.

Kogo z większych nazwisk dziś spotkałeś?

Był: Juan Mata, Fred, Phil Jones, Andreas Pereira, Matteo Darmian, Diogo Dalot,…

Jose Mourinho prowadził trening?

Akurat nie. Jego dwójka asystentów i cały sztab.

Co trenowaliście? Intensywność była duża?

Intensywność była taka jak zawsze, czyli na maxa. Trening wyglądał podobnie do naszych. Mała gra, później większa, a na końcu gra z bramkami –  młodych na “starych” (śmiech). Przegraliśmy 2:3.

3:2, to i tak brzmi dobrze.

Nie tak źle.

W drużynie U-18 jest dużo obcokrajowców?

Jestem ja, Polak, a poza tym: Francuz, Belg, Czech i Walijczyk.

Dotychczas grałeś tylko w pucharze, w lidze jeszcze nie, prawda?

Tak, to prawda. Mogłem grać od połowy września, ale wtedy dopiero, co wróciłem z kadry. Tak samo w październiku, gdy były eliminacje. Nie ukrywam, że mamy mocny zespół, a na moją pozycję jest reprezentant Anglii z rocznika 2000. Wiem, że trener liczy na mnie w tym sezonie. Samo trenowanie z nimi jest dla mnie tym, czego mi potrzeba, czyli przede wszystkim praca i rozwój. Mecze grałem pucharowe albo towarzyskie w środku tygodnia z takimi zespołami, jak Leicester City, Swansea, więc nie są to słabe zespoły. Wiem, że zacznę grać i przyjdzie to z czasem. Czuje się coraz lepszy i mocniejszy.