Patrycja Ziejka
Paweł Matysiak/Gazeta Wielkopolska

Mimo zaledwie 18 lat, przeszła trudną szkołę życia, a liczbą odniesionych kontuzji mogłaby obdzielić kilka osób. Młoda piłkarka nie zamierza się jednak poddawać i wciąż marzy o wielkiej karierze.

Hubert Koncewicz: Na początek muszę zapytać, jak tam Twoje zdrowie?

Patrycja Ziejka: Bardzo dobrze, dziękuję.

Niestety w ostatnim czasie bywało z nim różnie. Najpierw półtora roku bez gry po naderwaniu więzadeł, a potem transfer do Polonii Poznań, kilka meczów i kolejna długa przerwa.

Do Polonii trafiłam przypadkiem. Zachęciła mnie do tego atmosfera w drużynie i dobre podejście trenerów. Wszystko byłoby dobrze, gdyby klubem zarządzały kompetentne osoby. Niestety tak nie było i napotkaliśmy problemy jeszcze przed startem ligi, w której i tak nie miałam przyjemności zbyt długo pograć przez kontuzję kolana. Wykluczyła mnie ona z treningów na pół roku, po których musiałam wyjechać do Niemiec.

Jak jednak ocenisz czas spędzony w stolicy Wielkopolski?

Uważam, że okres gry w tym klubie nie był najlepszy, bo zaliczyłem regres. Niestety w Poznaniu od zawodnika wymaga się najwyższej jakości, a kiedy doznaje kontuzji to staje się niepotrzebny. Mimo tego jednak było to dla mnie ciekawe doświadczenie, a ponadto poznałam kilka ciekawych osób, z którymi utrzymuję bardzo dobry kontakt.

Następnie wyjechałaś do Niemiec z powodów niezwiązanych z piłką, jednak z futbolu nie zrezygnowałaś.

Tak, obecnie trenuję w trzecioligowym klubie Borussia Bocholt. Dziewczyny zajmują drugie miejsce w tabeli i wciąż walczą o awans do drugiej ligi. Jest to drużyna dobrze wyszkolona motorycznie i fizycznie, ale piłkarsko również są bez zarzutu. Nie mogę jednak występować w rozgrywkach ligowych, gdyż w Polsce miałam status piłkarki profesjonalnej, przez co PZPN nie wyraził zgody na zmianę klubu poza oknem transferowym. Niemniej jednak w lipcu planuję wrócić i pokazać na co mnie stać!

Czy po kilku miesiącach treningów w Niemczech możesz wskazać różnice między polskim a niemieckim podejściem do kobiecej piłki?

Przede wszystkim w Niemczech jest dużo klubów, które dysponują dużymi bazami sportowymi i mają wielu sponsorów. Zawodnicy nie muszą martwić się o dojazd, boisko, szatnię i sprzęt, bo wszystko jest zapewniane przez klub. Na treningach często jesteśmy podzieleni na mniejsze grupy i przechodzimy od jednego trenera do drugiego. Dodatkowo często organizowane są gry, a w piątki przed meczem zawsze jest duża gra.

Oprócz treningów chodzisz do szkoły. Jak radzisz sobie z nauką w obcym kraju?

Uczyłam się języka przez wiele lat w Polsce, zarówno w szkole, jak i indywidualnie. Ponadto bardzo dużym ułatwieniem jest dla mnie znajomość języka angielskiego, który jest do niemieckiego całkiem podobny.

Czyli chodzisz do niemieckiej szkoły?

Tak, chodzę do Berufskolleg. Jest to szkoła zawodowa, w której po 2/3 latach (w zależności od kierunku) pisze się Abitur – odpowiednik polskiej matury. Na pierwszym roku mamy różne praktyki, po którym będę musiała dokonać wyboru. Myślę nad hotelarstwem/gastronomią. Jednak wiem już, że później pójdę na studia i zostanę fizjoterapeutką.

Wspominasz o studiach, czyżbyś nie wiązała swojej przyszłości z piłką?

Bardzo bym chciała i pracuję na to całymi dniami, ale wiem jednak, że kiedyś ten czas minie. Miałam w swoim życiu już tyle kontuzji i rehabilitacji, tak zagłębiłam się w ten temat i wiem ile błędów popełnili inni fizjoterapeuci, że nie życzyłabym tego nikomu. Dlatego też chciałabym coś dać od siebie i pomóc innym.

KOLEJNY MŁODY PIŁKARZ LECHA ZGŁOSZONY DO LOTTO EKSTRAKLASY!

Takich planów na przyszłość pewnie nie byłoby, gdyby nie przeszłość. Jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką?

Będąc dzieckiem grałam z rówieśnikami na podwórku we wszystkie sporty. Miałam to szczęście, że szybko się uczę i moja sprawność była ponadprzeciętna. W klasach 4-6 grałam w siatkówkę, a w gimnazjum przeszłam już do sekcji piłkarskiej.

Dlaczego nie postawiłaś na siatkówkę?

Mając 12 lat mierzyłam już 170cm i na pewno było mi łatwiej grać w siatkówkę. Dodatkowo nieskromnie przyznam, że oficjalnie grając w “czwórkach”, na treningi chodziłam razem z trenerką już do grup seniorskich. Potem jednak przestałam rosnąć, a i trener, z którym współpracowałam na późniejszym etapie nie był w porządku, przez co postanowiłam grać w piłkę nożną.

W piłkę, dzięki której trafiłaś do reprezentacji Polski.

W lutym 2017 roku miałam przyjemność brać udział w zgrupowaniu konsultacyjnym reprezentacji Polski do lat 17. Później jednak kontuzja i 16 miesięcy przerwy od piłki pokrzyżowały plany o debiucie w kadrze.

Myślisz, że grając w Niemczech będzie Ci łatwiej do niej wrócić?

Nie wiem, czy łatwiej. Wiem natomiast, że jeżeli zdrowie mnie nie opuści, to z moją zawziętością na pewno zagram z orzełkiem na piersi. Moim celem nie jest kadra młodzieżowa (choć miło byłoby przeżyć taką przygodę), lecz seniorska. Przede wszystkim jednak chcę być szczęśliwa, a dopóki piłka daje mi tę radość, poziom nie jest ważny.