PP
Sławomir Stachura

Królem strzelców nie zostaje się codziennie. Ewenementem na skalę światową jest jednak król strzelców, który potrafi odnaleźć się na dwóch kompletnie różnych pozycjach na boisku. Jak to jest w jednym meczu grać na środku obrony, a w następnym odpowiadać przed trenerem za grę na “9”? O tym i nie tylko o tym rozmawialiśmy z Piotrkiem Pierzchałą z Korony Kielce. Serdecznie zapraszamy! 

Michał Grzela: Piotrek, za Tobą naprawdę wspaniały sezon. Z 22 bramkami na koncie zostałeś królem strzelców Centralnej Ligi Juniorów. Liczby to jedno, ale jak Ty oceniasz ostatnie miesiące w swoim wykonaniu?

Piotr Pierzchała: Tak to prawda, zostałem królem strzelców CLJ. Choć tych bramek mogło być spokojnie jeszcze więcej, to na pewno jest to dla wielu osób niespodzianka. Jestem w końcu nominalnie środkowym obrońca. Cieszę się jednak z tego, co udało mi się dokonać. Nie codziennie zostaje się królem strzelców. Myślę ze ostatnie miesiące były dobre. Ciężko pracowałem, dawałem z siebie 100%, lecz uważam, że stać mnie na jeszcze więcej. Z każdym treningiem i meczem chce się rozwijać i wykorzystywać szanse, jakie dostaje.

MG: Jak sam powiedziałeś, nominalnie pełnisz funkcję środkowego obrońcy. Mimo to trener Mierzwa wystawiał Cię niekiedy na “9”. Jak radziłeś sobie z łączeniem dwóch tak różnych od siebie pozycji, trudno było się przystosować?

PP: Taka to prawda. Może wygląda to niewiarygodnie i niektórzy mogą w to nie uwierzyć, ale gram zarówno w obronie, jak i w ataku. Nie miałem zbyt dużego problemu ze zmianami pozycji. Wiedziałem, co mam robić i starałem się to wykonywać jak najlepiej. Na pewno z przodu miałem więcej swobody. Mogłem wdawać się w drybling i gdy straciłem piłkę, nie było większego ryzyka, że stracimy bramkę. Obrońca musi być bardziej odpowiedzialny. Dziękuję jednak trenerowi Mierzwie za to, że mogłem zagrać na pozycji nr 9. Na pewno dużo mi to dało i jeszcze bardziej ukształtowało jako zawodnika.

MG: Powiedz, czy swoją przyszłość wiążesz z grą przede wszystkim na środku obrony, czy podobnie jak Pavol Stano przed laty, nie wykluczasz gry na obu pozycjach? 

PP: Jeśli będzie potrzeba zagrania na pozycji 9, nie powiem nie. Potrafię szybko się dostosować, więc nie stanowi to dla mnie problemu. Najważniejsza jest jednak gra, idąca w parze z rozwojem młodego zawodnika, a takim właśnie jestem.

MG: W debiucie w Ekstraklasie zagrałeś jednak na środku obrony. Czy trener Lettieri widzi Cię przede wszystkim na tej pozycji? 

PP: Myślę, że tak. Czuję się lepiej na tej pozycji. Gram na niej długo i wiem, jakie mam nawyki, jakie zachowania, więc w niektórych sytuacjach bywa to pomocne. Czuję się zdecydowanie pewniej niż z przodu, lecz granie w ataku na pewno wiele mi dało. Fajne doświadczenie. Jeśli kiedyś sytuacja kadrowa będzie tego wymagała, to jestem gotowy ponownie zagrać na “9”.

MG: Co do Twojego debiutu. Jak oceniasz swoje pierwsze minuty w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce i jak do tej pory współpracowało Ci się z trenerem Lettierim?

PP: Dla mnie było to spełnienie marzeń. Od dziecka marzyłem, aby wystąpić w Ekstraklasie. Cieszę się również dlatego, że jestem wychowankiem i jestem bardzo związany z Koroną. To ona mnie wychowała i ukształtowała jako zawodnika. Jestem szczęśliwy, że zadebiutowałem właśnie tu i to jeszcze w meczu na Kolporter Arena, przy swoich kibicach. Myślę, że nie było najgorzej. Starałem się, jak mogłem, brakuj mi jeszcze doświadczenia i pewności przy niektórych sytuacjach boiskowych. Cieszę się, bo ciężko pracowałem na ten debiut. Będąc jednak ambitnym zawodnikiem, który dużo od siebie wymaga nie mam zamiaru się zatrzymywać – ciężko praca ta absolutny priorytet. Chcę w każdym treningu pokazywać na jak wiele mnie stać i dawać z siebie maxa. Z trenerem Lettierim bardzo dobrze się układa. Wiem, czego oczekuje od zawodników. Jest trenerem, który oddaje serducho na każdym treningu. To wymagający szkoleniowiec, zwracający uwagę na detale i umiejący przekazać zawodnikom najważniejsze i najistotniejsze informacje. Jest również bardzo fajnym i komunikatywnym człowiekiem.

MG: Wróćmy jeszcze na chwilę do rozgrywek Centralnej Ligi Juniorów. Można powiedzieć, że w minionym sezonie byłeś specjalista od rzutów karnych. Trener Mierzwa mówił, że wszystko zaczęło się od nietrafionego karnego w jednym meczu. Od tamtej pory zacząłeś doskonalić ten element. To dużo mówi o Tobie zarówno jako o piłkarzu, jak i zawodniku. Czy postrzegasz siebie jako perfekcjonistę, który chce idealnie dopieścić każdy detal?

PP: Tak to prawda – w Łodzi nie trafiłem karnego. Na pewno podziałało to na mnie motywująco. Był to taki moment zwrotny – wiedziałem, że nie można się poddać. Zaczęliśmy z trenerem doskonalić właśnie ten element. Zostawialiśmy po treningu i wykonywaliśmy “11”. Na pewno wiele od siebie wymagam i chcę grać na najwyższym poziomie. Mam swoje marzenia i wiem, ze muszę zwracać uwagę na każdy detal. Tylko w ten sposób dojdę w miejsce, w którym chcę w przyszłości się znaleźć.

MG: Co do samej CLJ. W następnym sezonie nie będziesz już uprawniony do gry w tych rozgrywkach. Czy już wiesz, gdzie spędzisz następne miesiące? Zostajesz w Kielcach w pierwszej drużynie czy klub ma wobec Ciebie inne plany?

PP: Jeszcze nie wiem. Na razie przygotowuję się z pierwszą drużyną Korony do nowego sezonu. Moja przyszłość pozostaje jednak niewyjaśniona. Myślę, że jest to kwestia paru dni. Dla mnie najważniejsza jest gra. W tym wieku to najważniejsze abym mógł ciągle się rozwijać. Na każdym treningu daję z siebie 100% i chcę udowodnić, że należy mi się szansa na grę w pierwszej jedenastce.

MG: Powiedz, jak oceniasz samą reformą rozgrywek CLJ? Została podjęta dobra decyzja? 

PP: Na pewno ucierpią na tym niektórzy moi koledzy. Zostaną poniekąd zmuszenie do szukania sobie nowego klubu. O samej reformie dowiedzieli się praktycznie w ostatniej chwili i to bez dwóch zdań na minus. Z drugiej jednak strony osoby odpowiedzialne za reformę z pewnością kierowały się perspektywą szybszego rozwoju młodych zawodników, aby mogli oni szybciej wkomponować się w seniorską piłkę. Ważne jest, żeby jak najszybciej młody piłkarz wyzbył się nawyków z juniorskich rozgrywek. To jest ważne dla rozwoju całej młodzieży w Polsce, żebyśmy podążali za takimi krajami jak Niemcy, czy Anglia. Właśnie te kraje mają najlepsze szkolenie młodych zawodników i miejmy nadzieje, że to wszystkim wyjdzie nam na dobre. Oby młodsi koledzy szybciej byli gotowi na wejście do drużyny seniorów na najwyższym poziomie.

MG: Porozmawiajmy jeszcze chwilę na temat nadchodzących miesięcy. Jakie nadzieje wiążesz z sezonem 2018/19? Czy stawiasz sobie jakiś plan minimum, czy priorytetem pozostaje po prostu ciężka praca?

PP: Na pewno chce się rozwijać. Mam ambicje i plan, które chcę zrealizować, ale pierw będę musiał wiedzieć, na jakiej pozycji stoję. To jest teraz najważniejsze.

MG: Piotrku, dziękuję Ci bardzo serdecznie za rozmowę. Trzymamy kciuki, abyś zrealizował swój plan. Zarówno ten na najbliższe miesiące, jak i ten długoterminowy. Powodzenia! 

PP: Nie ma problemu, również bardzo dziękuję. Do usłyszenia!

1 KOMENTARZ

  1. Piotr przypomne tobie rozmowe 2 lata temu kiedy byla oferta z 2 ligowego klubu i jako mlokos mogles w niej uczestniczyc i dzisiaj bylbys filarem w Kieleckiej ekipie dzisiaj jestes w niewiadomej sytuacji kadrowej czy to jest priorytet ide po swoje i czy ty wiesz ze musisz siegnac dna by to zrozumiec bo za chwile nedziesz w Czarnych Polaniec czy ty jestes nato gotowy synku ? Bo twoi koledzy juz nie maja wyboru czyli Pogon Staszow. EH jak mowilem tak sie stalo. Coz ludzie musza kierowac a kierownica dalej steruje bierz szybko sprawy w swoje nogi i spadaj z Kielc. Pozdrawiam i wszystkiego naj.

Comments are closed.