Titas Milasius
Wisła Płock

Bohater ostatnich dni, który do Polski przyjechał w wieku 11 lat. Po siedmiu latach ciężkich treningów zapracował na transfer do klubu Ekstraklasy i grę w młodzieżowej reprezentacji Litwy. Mimo to, jest dopiero na samym początku swojej kariery.

Uczestnik “Ty Też Masz Szansę” zagra w CLJ U-17! Sprawdź!

Hubert Koncewicz: Ostatnio dużo się dzieje w Twojej karierze. Treningi w Stoke, obóz z Wisłą na Cyprze, a teraz transfer i wypożyczenie w jednym. W umowie zapisano, że w tygodniu będziesz trenował w Płocku, a dwa dni przed meczem CLJ przyjedziesz na zajęcia do Warszawy. Czy takie rozwiązanie będzie korzystne dla Twojego rozwoju?

Titas Milasius: Uważam, że tak, pomoże to w moim rozwoju. Nie będzie to dla mnie za wysoki próg, bo na razie będę tylko trenować z pierwszą drużyną Wisły Płock. Jeśli będę dobrze pracował i pokażę się z dobrej strony na treningach, to mam nadzieję, że trener to zauważy i od nowego sezonu będziecie mogli mnie obserwować na boiskach ekstraklasy.

Nie będziesz jedynym Litwinem w drużynie z Płocka. Gra tam również Justinas Marazas, skrzydłowy urodzony w 2000 roku.

Justinasa znam już od dawna. Graliśmy razem w drużynach młodzieżowych reprezentacji Litwy U-16, U-17 i U-18. On grał na lewym skrzydle, ja na prawym lub odwrotnie.

Jak odbierasz możliwość współpracy na boisku ze swoim rodakiem? Czy będzie to dla Ciebie dodatkowy czynnik motywujący?

Justinas jest teraz o krok dalej, gdyż występuje już na poziomie Ekstraklasy. Nie traktuję go jednak jako przeciwnika. Bardzo mnie wspiera i motywuje, a ja pomagam mu w nauce języka polskiego. Może kiedyś znów stworzymy duet, ale tym razem na boiskach Ekstraklasy.

Pozostając przy Litwie, czy gra w kadrze U-21, w tak młodym wieku, jest dla Ciebie dużym wyzwaniem?

Na początku było trochę trudno, ponieważ nie wiedziałem jeszcze, czym tak naprawdę jest seniorska piłka. Na tym poziomie potrzebna jest inna motoryka i dużo lepsza technika. W porównaniu z poziomem juniorskim jest do duży skok do przodu.

Wspomniałeś, że na początku w kadrze było trudno, a jak wyglądały początki Twojej przygody z piłką w Polsce? Przyjechałeś w młodym wieku, do sąsiedniego, ale jednak obcego kraju. Dzisiaj już wiemy, że poradziłeś sobie świetnie, ale czy od pierwszego dnia czułeś, że zostaniesz u nas na dłużej?

Kiedy miałem 11 lat przyjechałem z bratem na testy do FCB Escola Varsovia, wypadliśmy dobrze i chcieli nas w akademii. Tak zaczęło się moje granie w Polsce. Wtedy jeszcze nie był to dla mnie zbyt wysoki poziom, bo w wieku 11-12 lat zawodnicy byli praktycznie tacy sami fizycznie, a różnicę mogły zrobić głównie umiejętności techniczne. Podobała mi się praca mojego pierwszego trenera w Polsce, Rafała Gębarskiego. Bardzo mi pomógł. Wtedy zrozumiałem jaki musi być piłkarski trener. Mądry i inteligentny, który rozumie wszystkich swoich piłkarzy, nawet bramkarzy.

W sferze piłkarskiej niezwykle pomocny okazał się trener. A jak udało Ci się pogodzić treningi w klubie z edukacją? Nauka nowego języka i konieczność wypełniania obowiązku szkolnego sprawiały Ci na początku trudności?

Wtedy nic nie mówiłem po polsku i nie chciałem uczyć się tego języka. Mieszkałem z rodzicami i umiałem już mówić po angielsku. Piłka jest taka, że grę możesz rozumieć bez słów. Chodziłem do szkoły w języku litewskim, gdyż w polskiej nie dałbym rady się porozumieć.

Wiem, że miałeś pewną przerwę, przez którą wróciłeś na Litwę. Jednak po kilku latach znowu znalazłeś się w Polsce. Co skłoniło Cię do powrotu?

Kiedy miałem 15 lat, na testy zaprosił mnie Pan trener Marek Brzozowski. Myślę, że pamiętał moją grę z poprzednich lat. Udało mi się pokazać z dobrej strony i dzięki temu zaproponował mi współpracę. Chciałbym mu bardzo podziękować za to, że we mnie uwierzył i dał mi szansę.

A dlaczego akurat Polska? Możliwość testów w klubie będącym filią Barcelony była w tamtym momencie najważniejszym argumentem za przyjazdem do naszego kraju?

Przyjechałem do Polski tylko dla piłki, gdyby nie piłka myślę że nigdy bym tu nie mieszkał.

Aż tak jest u nas źle?

Nie (śmiech), jest w porządku.

Zaryzykuję stwierdzenie, że nie spędzisz w Polsce całej piłkarskiej kariery. Wybiegając zatem w przyszłość, grając w której lidze spełniłbyś swoje marzenie i co ważne, czułbyś się najlepiej?

Trudno powiedzieć, jednak myślę, że byłaby to La Liga. Gra tam moim zdaniem najlepszy klub – Atletico Madryt. Jest to drużyna z charakterem, a na boisku najważniejszy jest charakter.

Na koniec, chciałbym Cię prosić o przepis na sukces młodego piłkarza. Co, Twoim zdaniem, jest kluczowe, oprócz talentu, do odniesienia sukcesu?

Kiedy miałem 16 lat spotkałem trenera Karola Kowalskiego i on mi powiedział, że jak chcę osiągnąć sukces, muszę pracować więcej niż wszyscy i codziennie poprawiać swoje mocne strony. Tak robię co dzień. Myślę, że to jest klucz do sukcesu.

1 KOMENTARZ

Comments are closed.