marek mierzwa
gazetakrakowska.pl

Prawdziwą ucztę piłkarską stworzyli wczoraj na boisku w Kielcach zawodnicy Korony i Cracovii. Po zaciętym boju lider Centralnej Ligi Juniorów pokonał zespół Kordiana Wójsa wynikiem 5:3.

Obie drużyny rundę wiosenną rozpoczęły od zwycięstw. Drużyna “Pasów” pewnie poradziła sobie z Górnikiem Zabrze, aplikując rywalom pięć bramek, a “Scyzory” po zaciętym meczu pokonały zespół z Gdyni, umacniając tym samym swoją przewagę w lidze.

Na pierwsze bramki kibice przy ul. Szczepaniaka długo czekać nie musieli. W czwartej minucie Cracovia miała rzut wolny w okolicach pola karnego rywali. Patryk Zaucha dośrodkował w pole karne, piłkę zebrał Wiktor Długosz, przebiegł z nią kilkadziesiąt metrów, odegrał do lepiej ustawionego kolegi, a Daniel Szelągowski pewnie wykorzystał pojedynek oko w oko z bramkarzem.

“To było trudne spotkanie. Warunki były dosyć ciężkie, grząskie boisko nie pomagało. Chcieliśmy akcje rozgrywać środkiem boiska, ale to nie było dobrym pomysłem, bo mogliśmy się naciąć na kontry Cracovii. W drugiej połowie zaczęliśmy znacznie lepiej wykonywać przedmeczowe założenia” – mówi Marek Mierzwa, szkoleniowiec Korony.

Korona dobrze weszła w to spotkanie, ale Cracovia nie miała zamiaru łatwo oddać punktów rywalom i jeszcze przed przerwą zdołali wyjść na prowadzenie. 8 minut po bramce dla gospodarzy z rzutu wolnego wyrównał Michał Rakoczy.

Najładniejsza bramka tego spotkania padła w 38. minucie. Michał Rakoczy efektownie przerzucił sobie piłkę nad rywalem, przebiegł kawałek boiska i zagrał idealną piłkę do Patryka Zauchy, między obrońców gospodarzy. 18-letni pomocnik nadał piłce odpowiednią rotację i uderzył futbolówkę obok bezradnego Sokoła. Na przerwę to goście schodzili z jednobramkową przewagą. Pierwsza połowa była interesująca, ale prawdziwe emocje przyszły w drugiej części tego meczu.

Powrót lidera

W 58. minucie Korona zdołała wyrównać. Rzut wolny z prawej strony boiska wykonywał Dawid Lisowski i zaskoczył swoim strzałem bramkarza. Pięć minut po wyrównującym golu, Korona mogła wyjść po raz drugi w tym spotkaniu na prowadzenie, ale rzut karny zdołał skutecznie odbić Konrad Mrózek.

“Spotkanie było ciężkie pod względem mentalnym. Strzeliliśmy bramkę na 2:2, a po niestrzelonym naszym karnym, znów przegrywaliśmy. Mimo tego drużyna się nie poddała i była pewna swoich umiejętności. Konsekwentnie dążyła do tego, żeby strzelić zwycięską bramkę i to się udało. Chwała chłopakom za to, że pokazali charakter i dużą jakość piłkarską” – dodaje trener lidera Centralnej Ligi Juniorów.

Mecz był bardzo zacięty i Cracovia po zaledwie 60 sekundach zdobyła kolejną bramkę, a jej autorem ponownie został Michał Rakoczy, który rozgrywał świetne zawody. Korona znów musiała odrabiać i po raz kolejny zrobiła to skutecznie. Zamieszanie w polu karnym po rzucie rożnym wykorzystał Łukasz Bujak, uderzając po długim rogu.

“Wiadomo, że straciliśmy trochę za dużo bramek, ale w takich warunkach może się to zdarzyć. Graliśmy z bardzo wymagającym przeciwnikiem. Cracovia z rundy jesiennej, a Cracovia z rundy wiosennej to dwie kompletnie inne drużyny. Trener Kordian Wójs w trakcie przerwy zimowej zrobił kawał dobrej roboty i ciekawie poukładał ten zespół. Myślę, że Cracovia będzie groźnym rywalem dla wszystkich przeciwników” – dodaje Marek Mierzwa.

Ostatnie minuty zapowiadały się niezwykle ciekawie. Na 5. minut przed końcem regulaminowego czasu gry “Żółto-Czerwoni” mieli kolejną okazję z rzutu karnego. Tym razem do jedenastki podszedł Dawid Lisowski, uderzył w środek bramki i… gol. Korona wyszła na prowadzenie 4:3. W doliczonym czasie gry Artur Piróg dobił rywali, sprawiając, że trzy punkty zostały w Kielcach.

“Jeszcze raz powtórzę, chwała chłopakom za to, że potrafili dwa razy odwrócić wynik w tym spotkaniu” – kończy trener Korony.

W następnej kolejce Centralnej Ligi Juniorów Koronę czeka wyjazd do Lubina na mecz z Zagłębiem, a Cracovia podejmie u siebie beniaminka z Bełchatowa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ