Cracovii
cracovia.pl

To były iście szalone miesiące dla zespołu Cracovii. Jeszcze w czerwcu drużyna prowadzona przez Kordiana Wójsa świętowała wicemistrzostwo Polski w kategorii U-19. Jednak jesienią Pasy przez długi czas były wśród najsłabszych zespołów ligi, aby w końcu zakończyć rok w samym środku tabeli. 

Na pierwszy rzut oka można zarzucić Cracovii ogromny regres. Nieodparte wrażenie nie ma jednak zbyt wiele wspólnego ze stanem faktycznym. Swoje zrobiła reforma Centralnej Ligi Juniorów, która obowiązuje od tego sezonu. W jej wyniku osoby odpowiedzialne w klubie za pion juniorski musiały przystąpić do szybkiej budowy zupełnie nowego zespołu. Szeregi Cracovii zasiliło wielu graczy, sprowadzonych z zewnątrz. Powstał nowy twór, niemający nic wspólnego, poza kilkoma piłkarzami z rocznika 2000, z jedną z najlepszych młodzieżowych ekip w całej Polsce. Wobec tego ciężko żywić zaskoczenie wobec kiepskiego startu ligowej kampanii. Każda drużyna, która doświadczy tak głębokich zmian kadrowych, potrzebuje czasu na zrozumienie i wzajemne dotarcie. Nie inaczej było w wypadku Cracovii.

Złe miłego początki

Tę rundę powinniśmy na dobrą sprawę podzielić na dwie części. Był czas dwóch miesięcy, gdzie zespół potrzebował się zgrać, zrozumieć siebie. Z drugiej części jesieni jestem jednak zadowolony” – ocenia w rozmowie z MF trener Wójs, jakoby potwierdzając tezę, mówiącą, iż nowe drużyny zaczynają funkcjonować coraz lepiej wraz z upływem czasu. 

WYSTARTOWAŁ PLEBISCYT NA NAJLEPSZEGO ZAWODNIKA CLJ W 2018 ROKU! KLIKNIJ I ODDAJ SWÓJ GŁOS! 

W pierwszych tygodniach nowego sezonu bolączką Pasów była gra obronna. Zespół stracił w pierwszych dziewięciu meczach zawrotną liczbę 25 bramek i ani razu nie zachował czystego konta. Z drugiej strony nie można zapomnieć o nieźle, przynajmniej na papierze, wyglądającej ofensywie. Jej najjaśniejszą postacią był bez dwóch zdań Remigiusz Biernat. 17-latek w 11. kolejkach dziewięciokrotnie wpisywał się na listę strzelców. Niestety, od tamtego czasu dorobek środkowego napastnika stoi w miejscu. Biernat zmaga się z problemami z kręgosłupem, które pierwszy raz dały o sobie znać jeszcze we wrześniu. Ostatni raz w CLJ wystąpił 28 października w meczu z Pogonią, a jak mówi trener Wójs, Remek już wtedy grał praktycznie na własną prośbę, nie chcąc ustąpić lekarzom i fizjoterapeutom. “Czas pokazał, że to droga donikąd” – skwitował opiekun młodych piłkarzy Cracovii.

Szczelna defensywa kluczem do sukcesu

Od 10. kolejki oglądaliśmy inny zespół. Cracovia narodziła się na nowo, a swoistym początkiem wkroczenia na dobrą ścieżkę było zwycięstwo 3:0 z Jagiellonią. Do lepszej gry podopiecznych trenera Wójsa niewątpliwie przyczynił się Michał Zięba, który sezon rozpoczął meczem z Legią w 8. kolejce. “Michał swoją grą wprowadził spokój w defensywie. Poziom, który prezentuje, może sprawić, ze wkrótce trafi do pierwszego zespołu” – komentuje 43-letni Wójs. Obecność Zięby była również ogromnym wsparciem dla osamotnionego przez długi czas lidera defensywy Radka Kruppy, uznanego już na poziomie CLJ obrońcy. Wychowanek Polonii Bytom to jeden z ważniejszych elementów w układance trenera Wójsa. “To typ lidera. Potrafi świetnie utrzymać linie. Ma bardzo pozytywny wpływ na zespół, zwłaszcza pod względem mentalnym. Umie odpowiednio wyważyć emocje i spokój” – takie słowa z ust szkoleniowca, to najlepsza możliwa reklama dla 18-latka.

Cracovii
Aneta Żurek, dziennikpolski24.pl (na pierwszym planie: Radosław Kruppa)

Wraz z upływem czasu do Kruppy i Zięby dołączył również Krystian Bracik, którego Kordian Wójs charakteryzuje jako małe objawienie pierwszych miesięcy sezonu. Sprowadzony w lipcu z Juventy Starachowice defensor w ostatnich meczach oprócz dobrej gry w tyłach swoje dołożył z przodu, strzelając pięć goli. Były to bramki o tyle ważne, że w ostatnich kilku kolejkach Cracovia musiała sobie radzić bez nominalnego napastnika. W konsekwencji urazów Biernata oraz Pika na pozycji numer “9” pojawił się Michał Rakoczy. 16-latek w normalnych warunkach znalazłby się tuż za plecami napastnika. Rakoczy bez zarzutu wypełnił jednak postawione przed nim przez trenera Wójsa zadania. Cracovia dostosowała się do nietypowej sytuacji i nie zdjęła nogi z gazu. Pasy w ostatnich ośmiu meczach zdobyły 15 punktów, a zwycięstwo w ostatniej kolejce z Escolą pozwoliło zakończyć tegoroczne zmagania w środku tabeli – na 8. miejscu. 

Wawelski paradoks 

Patrząc na bilans bramkowy Cracovii (33:35 – przyp. red.), można śmiało zgodzić się z tezą, mówiącą o bardzo dobrej grze ofensywnej zespołu z Krakowa. Jak to się jednak ma do faktycznego obrazu gry ekipy z Małopolski? Owszem, Pasy strzeliły dużo bramek, ale skuteczność zespołu była dużą bolączką od pierwszej do ostatniej kolejki. Kordian Wójs spytany o piętę achillesową nie krył niezadowolenia właśnie z tego elementu: “Niestrzelone karne z Elaną i Zagłębiem, czy chociażby mecz z GKS-em. Skuteczność – tego zabrakło nam tej jesieni”. Jak przyznał Wójs przez brak konsekwencji pod bramką przeciwnika, Cracovii jesienią uciekło nawet sześć niezwykle cennych punktów.

PozycjaKlubMZRPGZGSGDPkt
119143245222345
220121756381837
320113639271736
420113637201736
519105441241835
61910362719833

Ewentualne zdobycie takiego dorobku z pewnością zaowocowałoby znacznie spokojniejszym przezimowaniem. Powód? Mimo 23 oczek na koncie drużyna prowadzona przez trenera Wójsa ma tylko cztery punkty przewagi nad otwierającym strefę spadkową Motorem Lublin. 43-letni szkoleniowiec jest jednak bardzo zadowolony z sytuacji w tabeli po 17. kolejkach. Niemałe kłopoty przed startem rozgrywek sprawiły, że wyznaczone cele na nowy sezon nie były górnolotne. Choć po pierwszych meczach sam Kordian Wójs obawiał się o powodzenie swoistej misji, to koniec końców Pasy przekroczyły magiczny próg 20 punktów. A gdy dodamy do tego dobre zwieńczenie rundy, okraszone świetnymi i zwycięskimi pojedynkami z Lechem oraz Wisłą, to uzyskany przez Cracovię wynik daje znacznie więcej powodów do zadowolenia, niż można było przypuszczać.

Czasu na odpoczynek nie będzie 

Długiej zimy ani piłkarze, ani sztab szkoleniowy Cracovii nie spędzą bezczynnie. Oprócz ciężkich treningów oraz meczów kontrolnych klub podejmie próbę wzmocnienia zespołu juniorów starszych. “Zaczęliśmy się rozglądać za innymi zawodnikami, z drużyn znajdujących się niżej w tabeli. Czas pokazał, że mamy za mało ludzi” – mówi wprost Kordian Wójs. 

CZY ELANA MOŻE UCIEC PRZEZNACZENIU? ZAPRASZAMY NA PODSUMOWANIE JESIENI ZESPOŁU Z TORUNIA! 

Ponadto, duży wpływ na działania przy ulicy Kałuży w Krakowie będzie miał czynnik zewnętrzny w postaci PZPN-u. Konkretniej ujmując poruszoną kwestię, chodzi o możliwą ponowną reformę CLJ, która przywróciłaby rozgrywkom format U-19. “Lekko zmieniło nam to optykę patrzenia. W wypadku potwierdzenia zaczynamy budowę zespołu 2001/2002. Moglibyśmy pozyskać więcej zawodników” – komentuje zamieszanie trener Wójs, który dodaje również, że klub nie może pozwolić sobie na kolejny rok przestoju, aby ponownie spiąć wszystko w jedną spójną całość. 

Wróćmy jednak do spraw, które dla każdego sympatyka CLJ będą aktualne wiosną przyszłego roku. Cracovia po szczęśliwym przejściu okresu adaptacyjnego wróciła na właściwie tory. Ciężko sobie wyobrazić sytuację, w której w drugiej części sezonu pasiasty pociąg zacznie nagle zmierzać nieuchronnie w kierunku spadku. Trener Kordian Wójs zapowiada walkę o jak najwyższą pozycję w tabeli i wydaje się, że nie są to słowa rzucone na wiatr. Juniorzy Cracovii stanowią monolit, który zapewne nie nawiąże walki o miejsca na samym szczycie, aczkolwiek śmiało może aspirować do miana bardzo solidnego ligowego średniaka.