trener Mierzwa, Paweł Regulski
Sławomir Stachura, echodnia.eu

Prowadzenie w tabeli, najlepsza defensywa w całej lidze, a przede wszystkim efektywna, a momentami również efektowna, gra. Tak w pigułce wyglądała jesień w wykonaniu Korony Kielce. Scyzory kończą rundę na szycie, z sześciopunktową przewagą nad Zagłębiem i Legią. Jak z drużyny groźnej Korona stała się drużyną najlepszą?

Chcąc udzielić na to pytanie wyczerpującej odpowiedzi, należy pierw cofnąć się do okresu przygotowawczego przed trwającym obecnie sezonem. Właśnie wtedy rozpoczęła się budowa trwałego i mocnego monolitu, jakim bez wątpienia jest dziś zespół juniorów starszych kieleckiego klubu. Wspólne przygotowanie do rozgrywek pozwoliło sztabowi szkoleniowemu nakreślić strategię na kilka najbliższych miesięcy. I jeśli pozostać wiernym ligowej tabeli, miarodajnemu, jak to tylko możliwe, czynnikowi, można wysunąć tezę, że plan sprawdza się nawet lepiej, aniżeli początkowo przewidywano.

Taki pogląd na sytuację zdaje się potwierdzać sam trener Kielczan – Marek Mierzwa: “Była to dla nas bardzo udana runda. Świetnie funkcjonowało, to co założyliśmy sobie przed rozgrywkami, czyli próba dominacji w każdym meczu, wysoki pressing i gra piłką na połowie przeciwnika”. Najważniejszą informacją dla sympatyków Korony był fakt, że zespół nie potrzebował kilku meczów na przetarcie szlaków. Złocisto-Krwiści sezon zaczęli z wysokiego C – od sześciu zwycięstw z rzędu. To właśnie wyjazdowa wygrana 3:1 w 6. kolejce z Jagiellonią Białystok pozwoliła Kielczanom zasiąść na fotelu lidera. Jak się później okazało pierwsza wizyta na tronie, była również ostatnią. Podopieczni Mierzwy prowadzenia w tabeli nie oddali już do końca pierwszej części sezonu.

Czy przy Szczepaniaka straszy? 

Groteskowy tytuł na pierwszy rzut oka może być postrzegany jako swoiste kuriozum. Przyjrzyjmy się jednak tabeli. W wypadku Korony trudno nie zauważyć rozbieżności między postawą zespołu u siebie oraz w delegacji. Jak widać, w Centralnej Lidze Juniorów zasada, postrzegająca własne boisko jako ogromny atut, nie obowiązuje.

Cała ta ideologia, mówiąca, że Korona u siebie to zespół wciąż znakomity, ale nie aż tak, jak na wyjazdach, miała swój wielki początek w 7. kolejce. Do Kielc przyjechała Elana – czerwona latarnia ligi. Goście z Torunia przygodę z CLJ zaczęli najgorzej, jak to było tylko możliwe, a więc od sześciu porażek. Starcie Dawida z Goliatem miało jednak prawie taki sam przebieg jak przywołana przeze mnie biblijna historia. Elana do 89. minuty prowadziła 1:0. Premierowego zwycięstwa w sezonie zespół Jarosława Białka pozbawiła bramka Filipa Kruszca.

trener Mierzwa
Sławomir Stachura, echodnia.eu (mecz Korona Kielce – Elana Toruń, 7. kolejka Centralnej Ligi Juniorów)

Koniec końców, Korona zdobyła przed własną publicznością 19 punktów w 9 meczach. Taki sam dorobek Kielczanie uzbierali w zaledwie siedmiu wyjazdowych starciach. Co zatem ma tak ogromny wpływ na piłkarzy lidera CLJ? “Chłopcy na wyjeździe grają na większym luzie. Przy Szczepaniaka pojawiają się najbliżsi – rodzina, dziewczyna, znajomi – więc pojawia się również stres” – tłumaczy w rozmowie z MF trener Mierzwa.

Nieskuteczność, czyli choroba młodego piłkarza

Mecz z Elaną nie był tylko początkiem nierównej dyspozycji przy Szczepaniaka. Napiętnował również problem bardzo charakterystyczny dla zespołów, występujących w CLJ – skuteczność. Na jej brak skarżył się już Kordian Wójs i nie inaczej było w wypadku trenera Marka Mierzwy: “Na pewno skuteczność zawodziła. Cały czas nad nią pracujemy, ale wciąż mamy mecze, w których nie wykorzystujemy swoich szans”. 

KONIEC PRZYGODY ARONA STASIAKA Z WIGRAMI! KLIKNIJ PO WIĘCEJ INFORMACJI!

Problem z wykorzystywaniem sytuacji wracał do Korony niczym dobrze rzucony bumerang. Między innymi przez brak skuteczności Scyzory w 11. kolejce przegrały swój pierwszy mecz w sezonie. Porażkę 0:1 z Wisłą Marek Mierzwa określił jednak jako najgorszy mecz rundy, co zmienia nam nieco spojrzenie na całą sytuację. Co ciekawe, wcześniejszy mecz przy Szczepaniaka, a więc pojedynek z Pogonią w ramach 9. kolejki, to był prawdziwy majstersztyk w wykonaniu piłkarzy z Kielc. “Całe spotkanie rozegraliśmy na bardzo wysokim poziomie” – ocenia trener Mierzwa. Zwycięstwo z Dumą Pomorza było niepodważalnym dowodem po pierwsze na wahania formy przed własną publicznością, a po drugie na problemy ze skutecznością. Choć Korona wygrała 2:1, to mogła, a nawet powinna zapisać po swojej stronie większą liczbę goli.

Każdy statek potrzebuje kapitana 

Wróćmy jednak na ziemię. Wyjąwszy problem gry przed własną publicznością oraz nieskuteczność pod bramką przeciwnika, Koronie nie można wiele więcej zarzucić. Złocisto-Krwiści od początku sezonu stale udowadniają, że potrafią grać w piłkę. Wysoki pressing, a także agresywna gra i szybki doskok do przeciwnika po stracie piłki, stały się charakterystycznymi atrybutami zespołu Marka Mierzwy. “Nie tylko naszym zdaniem gra, którą prezentowaliśmy jesienią, mogła się podobać” – ocenia trener Kielczan.

Jak przystało na zespół lidera, wszyscy zawodnicy prezentują wysoki poziom. Jednak każdy, kto ma jakiekolwiek pojęcie nie tyle o piłce, ile po prostu o życiu, zdaje sobie sprawę, że nawet najlepszy statek potrzebuje kapitana z prawdziwego zdarzenia. Niezależenie od tego, jak bardzo utalentowana jest dana grupa ludzi, osoba, która wciela się w rolę przywódcy, ma niebagatelny wpływ na cały zespół i uzyskiwane przez niego wyniki. W szeregach Scyzorów tę odpowiedzialność na swoje barki wziął Wiktor Długosz.

trener Mierzwa
Sławomir Stachura, echodnia.eu (na zdjęciu: Wiktor Długosz)

Wiktor jest liderem. W CLJ gra już trzeci sezon. Czuje się odpowiedzialny za ten zespół i w szatni i na boisku. Jest bez dwóch zdań najjaśniejszą postacią w naszym zespole” – ocenia trener Mierzwa. Wpływ Długosza na Koronę potwierdzają liczby. 18-latek, zdobywając 9 goli i asystując przy siedmiu, brał udział w blisko połowie strzelonych bramek przez lidera CLJ w pierwszej części sezonu. W zdecydowanej większości meczów był wyróżniającą się postacią. Zaangażowanie, ale również umiejętność brania gry na siebie, została zauważona nie tylko przez kibiców, ale również przez trenerów drużyn przeciwnych. Opiekun warszawskiej Escoli Marek Brzozowski otwarcie mówi, że Długosz należy w Polsce do juniorskiego topu. 

Słabe ogniwo? 

Takiego określenia w Kielcach nie znają. Trener Mierzwa ma do dyspozycji szeroką kadrę, wewnątrz której toczy się ciągła rywalizacja o grę w pierwszym składzie. Rotacje, których byliśmy świadkami tej jesieni, na dobrą sprawę nie miały żadnego przełożenia na jakość w grze Korony. Widać to idealnie na przykładzie linii defensywnej. “Niezależnie kto w danym momencie przebywał na boisku, czy to Bartosiak, Bujak, czy Świderski, nie było widać żadnej różnicy” – podsumowuje Marek Mierzwa.

Opiekunowi młodych Scyzyrów można uwierzyć na słowo po szybkiej analizie bilansu bramkowego. Bramkarze Korony, a było ich aż czterech, tylko 15 razy musieli wyciągać piłkę z siatki – najmniej w całej Centralnej Lidze Juniorów. “Cała gra linii obronnej jest bardzo ważna. Zawodnicy muszą stosować się do założeń taktycznych, muszą znać niuanse zachowań. Dla mnie najważniejsza jest gra w fazach przejściowych, przejście z obrony do ataku, szybki doskok do pressingu po stracie piłki, potem odbudowanie pozycji i ustawienie. To w większości meczów zdawało egzamin. Widać duży postęp chłopaków w tym zakresie” – analizuje w kilku zdaniach grę swojego zespołu trener Mierzwa, jakoby potwierdzając, że świetne statystyki defensywne są zasługą całego zespołu, jednocześnie podkreślając, że formacja obronna stanowi znakomity jakościowo budulec, który zwiększa szanse drużyny na sukces w każdym meczu.

CLJesień: GÓRNIK KOŃCZY RUNDĘ TUŻ NAD STREFĄ SPADKOWĄ! KLIKNIJ I PRZECZYTAJ PODSUMOWANIE PIERWSZEJ CZĘŚCI SEZONU W WYKONANIU ZABRZAN!   

Warto wspomnieć, że świetna gra defensywna spotykała się z bolączką z drugiej strony boiska. Co prawda o braku skuteczności zdążyłem już wspomnieć, ale o nieobecności typowej “9” w zespole już nie. Jednak i z tym problemem w Kielcach sobie poradzili. Lekarstwem okazał się Jakub Górski, którego można uznać za jedno z największych objawień rundy jesiennej. “Na początku Kuba grał na tej pozycji trochę na siłę, ale z czasem wyglądało to coraz lepiej. Cały czas pracujemy, żeby łapał te nawyki “9”” – opowiada trener Mierzwa. Górski z nową dla siebie rolą na boisku poradził sobie świetnie. 16-latek w 14 meczach zdobył 8 bramek. Duża w tym zasługa jego mentalnej przemiany. Jak mówi szkoleniowiec Złocistwo-Krwistych, Górski dojrzał i widać to również na boisku. Bez młodego napastnika ciężko dziś wyobrazić sobie zespół Korony.

Szczęście w nieszczęściu?

Zdążyłem już położyć nacisk na szeroką kadrę Korony. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że komfort, którym dysponuje sztab szkoleniowych zespołu juniorów starszych to nie tylko świetne szkolenie i potencjalna złota generacja piłkarzy. Spójrzmy na pierwszą drużynę prowadzoną przez Gino Lettieriego. Życzę powodzenia wszystkim, którzy podejmą się poszukiwań młodzieżowca w pierwszej “11” zespołu z Kielc w meczach Ekstraklasy. Nie traćcie swojego cennego czasu, ostatnio nie ma ich nawet w “18”.

trener Mierzwa
Sławomir Stachura, echodnia.eu (na zdjęciu: trener Marek Mierzwa)

Filozofia 51-letniego szkoleniowca to jedna z głównych przyczyn tak znakomitej sytuacji kadrowej w drużynie U-18. Liczbę zawodników uprawnionych do gry w CLJ i trenujących z pierwszym zespołem policzymy na palcach jednej ręki. Jednym z nich jest lewy obrońca Kornel Kordas, który na tle piłkarzy CLJ prezentuje się naprawdę dobrze. Niekiedy trener Lettieri zaprasza na trening młodych piłkarzy, niemających stałego kontaktu z seniorską piłką. Nie można tego bagatelizować. Dla kandydatów na zawodowców to ważne doświadczenia i nauka. Niemniej jednak same treningi nie są aż tak efektywne, jak gra w ligowych rozgrywkach.

I tutaj pojawia się casus II drużyny. Rezerwy Korony grają na co dzień w IV lidze. Duża część zespołów ma nad Scyzorami w tym zakresie wyraźną przewagę. Pogoń, Lech, czy choćby Górnik swój drugi garnitur prezentują w III lidze, którą w polskich realiach możemy już nazwać profesjonalną. Różnica, jaka dzieli piąty i czwarty poziom rozgrywkowy w naszym kraju, jest spora. Król strzelców grupy wschodniej CLJ z poprzedniego sezonu Piotr Pierzchała otwarcie mówi, że zmagania juniorów są bardziej wymagające od IV-ligowych. Dlatego w interesie wszystkich w Kielcach powinien być awans II ekipy Korony do III ligi. Jak na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku. Podopieczni Sławomira Grzesika jesień zakończyli na 1. miejscu w tabeli. Ewentualny awans umożliwi piłkarzom młodego pokolenia zmagania z doświadczonymi zawodnikami, które mogą być niezwykle cennym doświadczeniem w kontekście ich dalszej kariery.

Ciężka praca nagrodą za mistrzowską jesień

Jednak, czy taka furtka, jak III liga, będzie furtką otwartą w Kielcach, dowiemy się dopiero za kilka miesięcy. Zanim nadejdzie ten chwalebny moment, przed piłkarzami runda wiosenna, w której, w związku z zaległym meczem z Górnikiem Zabrze, rozegrają 14 spotkań – o jedno więcej niż pozostałe ekipy. Jaki jest plan działania lidera Centralnej Ligi Juniorów?

To jest obniżony wiek juniora, musimy pracować nad wzmocnieniem fizycznym. Tak naprawdę już teraz zaczynamy tę pracę. Gra w ataku pozycyjnym, czytanie gry, wzajemna obserwacja, czy boiskowa inteligencja. Wszystkie te aspekty będziemy starali się poprawić przede wszystkim na bazie dobrze przygotowanych analiz” – zdradza trener Mierzwa. 

Okres zimowy to również czas wzmocnień. Jeśli Kielczanie zdecydują się na poszerzenie swoich szeregów, to w niewielkiej liczbie. Potencjalni nowi piłkarze muszą być z marszu gotowi na rywalizację z niezwykle silną grupą. Można zatem śmiało wnioskować, że transfery nie są priorytetem osób odpowiedzialnych za pion juniorski w klubie ze stolicy województwa świętokrzyskiego. Sztab szkoleniowy i piłkarze całą swoją uwagę przenoszą na swoje stanowiska pracy. Dobre przygotowanie do wiosny to podstawa, jeśli Korona marzy o dowiezieniu pozycji lidera do końca rozgrywek. Wszakże intuicja, a także zdrowy rozsądek podpowiadają, że tylko katastrofa w postaci splotu nieszczęść może zatrzymać Złocisto-Krwiste żniwa podopiecznych trenera Marka Mierzwy.