Jagiellonii
akademia.jagiellonia.pl

Jagiellonia od kilku lat, rok w rok, bije się o czołowe lokaty w naszej rodzimej Ekstraklasie. Sympatycy klubu liczą, że dobra passa szybko się nie zakończy i Jaga na stałe zagości wśród piłkarskiej elity nad Wisłą. Czy nadzieję na ziszczenie marzeń białostockich kibiców podtrzymują zespoły juniorskie? Trzeba uczciwie przyznać, że wyniki osiągane przez młodych piłkarzy Dumy Podlasia jesienią były dalekie od ideału.

Prawdopodobnie nikt, na czele z trenerami, nie był usatysfakcjonowany dość szczęśliwym utrzymaniem w Centralnej Lidze Juniorów U-17. Jednak pod żadnym pozorem nie można obwiniać za taki stan rzeczy samych zawodników oraz ich opiekunów. Reforma PZPN-u, której owocem są rozgrywki CLJ U-18, tak jak w wielu klubach, tak i w Jagiellonii, spowodowała niemałe zamieszanie. Struktura organizacyjna zarówno drużyny juniorów starszych, jak i młodszych została wystawiona na próbę. Jednym z jej efektów były roszady w sztabie szkoleniowym ekipy z Białegostoku.

Tym samym w lipcu trenerem Jagiellonii U-17 został Robert Wójcik. Nowy szkoleniowiec stanął przed niełatwym zadaniem. Musiał ułożyć zespół, którego piłkarze wcześniej nie stawali do walki na szczeblu wyższym niż wojewódzki. Nie od dziś wiadomo, że nowe twory, zwłaszcza w świecie sportu, potrzebują czasu na to, aby nauczyć się funkcjonować jako jedna spójna całość. Nie inaczej było w przypadku Jagi, co potwierdza opiekun młodych Białostocczan: “Zespół przejąłem w lipcu, nie znałem nikogo. Okres poznania musiał trwać dłużej”.

Podlaska jazda kolejką górską

Brak wspólnego języka był główną przyczyną, dlaczego Jagiellonia grała chimerycznie i w kratkę. Spójrzmy, chociażby na początek sezonu. Podopieczni trenera Wójcika w pierwszych trzech meczach zdobyli tylko 2 punkty, a w 3. kolejce przyjęli pięć ciosów od warszawskiej Escoli, nie zadając rywalowi ze stolicy żadnego. Tymczasem w 4. kolejce skazywana na pożarcie Jaga jako pierwsza, a jak się później okazało również jako ostatnia, pokonała mistrza, czyli Legię.

CLJ U-17: SPRAWDŹ, JAK JESIENIĄ RADZIŁA SOBIE WARSZAWSKA POLONIA! 

Wydawało się, że wiktoria w starciu z tak silnym rywalem napędzi Jagiellonię. Nic z tego. Zespół między 6. a 11. kolejką nie odniósł ani jednego zwycięstwa. Na domiar złego pogromcy CWKS zdobyli w tym czasie zaledwie dwie bramki, a stracili aż dziesięć. Niemała była w tym “zasługa” przygotowania mentalnego piłkarzy, o czym otwarcie i bez ogródek w rozmowie z MF mówił trener Wójcik: “Pod względem mentalnym powinniśmy wyglądać lepiej. Gdy jako pierwsi traciliśmy bramkę, to ta mentalność nie pozwalała na odwrócenie losów wielu spotkań. Z czasem było coraz lepiej, ale wciąż dużo pracy przed nami”.

Zwycięska walka o ligowy byt

Kiepska passa w środku jesieni przyniosła efekt w postaci perspektywy spadku z Centralnej Ligi Juniorów. Na trzy kolejki przed zakończeniem pierwszej części sezonu Jagiellonia miała na swoim koncie zaledwie 10 punktów, o trzy mniej niż elbląska Olimpia.

Ostatecznie ekipa z Białegostoku dzięki wygranym z rywalem zza miedzy – MOSP-em, a także Polonią Warszawa, utrzymała się w lidze. Należy jednak podkreślić, iż pomimo tego, że Jaga swój ostatni mecz rozegrała 17 listopada, to juniorzy młodsi wraz ze sztabem szkoleniowym drżeli jeszcze przez kilka następnych dni. Wszystko za sprawą zaległego meczu między Olimpią, a Escolą, który odbył się w niedzielę 25 listopada. Po fascynującym pojedynku 3:2 zwyciężył zespół z Warszawy, tym samym stawiając stempel na rozstrzygnięciach w grupie A.

“W końcówce (rundy – przyp. red.) trochę sprzyjało nam szczęścia, choć nie mam tu na myśli naszych meczów” – komentował trener Wójcik.

Przygotowania do wiosny czas zacząć

“Runda na pewno poniżej oczekiwań, jeśli chodzi o zdobycz punktową. Drużyna w wielu meczach raziła brakiem skuteczności. Trzeba jednak patrzeć przede wszystkim na rozwój zawodników i tutaj widzę, że postępy są. Mam nadzieję, że dalej będzie to zmierzać w dobrym kierunku” – podsumowuje opiekun młodej Jagiellonii. 47-letni szkoleniowiec wyraźnie zaznaczył, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy poprawie uległa gra obronna. Poukładanie defensywy trafiło na listę zadań zaraz po pierwszym kontakcie Wójcika z drużyną.

Były trener reprezentacji Polski do lat 17 nie ukrywa, że ma swoją filozofię zgodnie, z którą chciałby kształtować zespół z Podlasia: “Chciałbym, żeby zespół grał ofensywie, spokojnie i mądrze budował przemyślane akcje. Co prawda mieliśmy dobre momenty, ale zabrakło jednak powtarzalności w tym, co robiliśmy. Mam nadzieję, że solidnie przepracowany obóz zimowy oraz rozegrane mecze kontrolne w znacznym stopniu wpłyną na jakość gry mojego zespołu”. Bolączką całego sztabu na czele z trenerem Wójcikiem była mała kreatywność jego podopiecznych w drugiej linii. Przejawem tych kłopotów była szalenie niska liczba strzelonych goli – zaledwie 12 w 14 meczach. Tylko Dojlida, Orpik, Zyśk i Masłowski, którego zatrzymała kontuzja, jesienią zdobyli więcej niż jedną bramkę dla Jagiellonii. Cała czwórka może pochwalić się dwoma trafieniami. W zespole brakuje lidera, który byłby gwarancją zdobytych goli. Z drugiej jednak strony, bardzo dobrze między słupkami spisywał się Xavier Dziekoński.

Plan na wiosnę jest prosty. W Białymstoku nikt nie chce powtórki z rozrywki, wszyscy chcą spokojnego utrzymania. Optymizmem napawają dotychczasowe sparingi, w których juniorzy młodsi prezentują się naprawdę nieźle. “Wierzę, że zespół będzie grał lepiej i chłopcy będą realizować, to co sobie założymy. Wierzę, że zaprezentujemy się zdecydowanie korzystniej niż jesienią” –  zakończył trener Dumy Podlasia Robert Wójcik.