górnik
Anna Kaczmarz / Dziennik Polski

Górnik Zabrze po rundzie jesiennej umiejscowił się na 12. pozycji w tabeli. Podopiecznych Marka Piotrowicza i Dariusza Koseły dzieli zaledwie punkt różnicy do Motoru Lublin, który znajduje się na spadku. 

“Górnicy” sezon rozpoczęli niemrawo. Zespół  potrzebował trzech remisów i dwóch porażek, aby w końcu zgarnąć komplet punktów. Do pierwszego zwycięstwa w zreformowanej Centralnej Lidze Juniorów doszło w meczu z Elaną Toruń. Zabrzaninie w Toruniu strzelili aż cztery bramki, nie dając szans gospodarzom. Właściwie, jeśli chodzi o trafianie do siatki rywala, to KSG nie ma z tym żadnego problemu. Aż 13 goli na koncie po sześciu kolejkach to wynik zadowalający, aczkolwiek perspektywa się zmienia, gdy tyle samo widnieje przy liczbie bramek straconych.

Zdaniem Marka Piotrowicza, jednego ze szkoleniowców śląskiej ekipy spory wpływ na start rozgrywek miał PZPN. – Trochę byliśmy zaskoczeni sytuacją, jaka nas zastała po decyzji PZPN, że rezygnuje z rocznika 2000 w tym sezonie. Potrzebowaliśmy czasu, żeby się przestawić, popracować z tym zespołem, właściwie całą rundę szukaliśmy odpowiedniego ustawienia. Co by nie powiedzieć, 33 zawodników wystąpiło jesienią, więc trochę brakowało stabilizacji. Głównie tu upatrywałbym przyczynę kiepskiego początku.

CRACOVIA PO PIERWSZEJ RUNDZIE W CENTRALNEJ LIDZE JUNIORÓW – SPRAWDŹ

Spore roszady krystalizują przyszłe gwiazdy

Spora rotacja w składzie “Górników” to znakomita okazja na pokazanie się piłkarzom młodszego rocznika. 16-letni Kacper Joachim na boisku wraz ze starszymi kolegami przebywał łącznie 642 minuty, jego rówieśnik Jakub Kawecki niewiele mniej, bo 481. Szansę do zaprezentowania swoich umiejętności dostał również Kamil Lukoszek i Bartosz Gałązkiewicz. Drugi z wymienionych zaliczył także “ogony” w drużynie trzecioligowych rezerw.

W Górniku nie brakuje piłkarzy, ocierających się o czołowy poziom. Jesienią pięć goli zdobył Krystian Imiela i z pewnością nie będzie zbyt miło pamiętany w stolicy. Strzelec jedynego gola w meczu przeciwko Escoli, ale i bramki na wagę zwycięstwa z Legią Warszawa. Zdaniem szkoleniowca zabrzańskiego zespołu szczególną uwagę należy zwrócić przede wszystkim na dwa nazwiska. – Myślę, że w tej chwili równą formę prezentował Ściślak i Urbański, to była taka dwójka, która nie schodziła z określonego poziomu. Jest też paru zawodników, którzy są blisko czołowego poziomu, ale pewne detale decydują o tym, że ta forma jest jeszcze nieustabilizowana.

Najczęściej w pierwszej rundzie na murawie meldował się Dominik Siwy i Bartosz Eizenchart. Bartek do Zabrza trafił w poprzednim sezonie ze szczecińskiej Pogoni. Już wtedy zdążył zadebiutować w juniorach starszych zarówno na zachodzie, jak i wschodzie.

górnik
Anna Kaczmarz / Dziennik Polski
Równowaga drogą do sukcesu

Górnik im bliżej zimy, tym bardziej zbilansowany i w gruncie rzeczy ukazujący chłopaków, chcących walczyć bez względu na rangę przeciwnika. – Pokazaliśmy praktycznie w każdym meczu, że nie jesteśmy drużyną znacząco odbiegającą poziomem od czołowych zespołów ligi. Decydowały niuanse, czy indywidualne błędy. Dla mnie natomiast ważne jest, że byliśmy zespołem, który ma swój styl, wie co robić, żeby osiągnąć dobry wynik. Udało się przekonać zawodników do takiej, a nie innej gry, zmienić trochę mentalność. Jak patrzyłem trochę na przeszłość, niektórzy zawodnicy jeszcze mentalnie nie dorastali do tego poziomu.

Niemniej jednak ekipa z południa kraju musi jeszcze wiele poprawić. Na dzisiaj ciężko nie zauważyć, iż podopieczni Piotrowicza i Koseły są bardziej nierówni w kontekście defensywy do ofensywy, co Cracovia, czy Escola. Górnik Zabrze w zasadzie równał wynik strzelonych bramek, co straconych bez względu, czy grał u siebie, czy na wyjeździe. Warto jednak zauważyć, że zmiany kadrowe również w Zabrzu wpłynęły na koncepcję gry. Zdaniem trenera Piotrowicza reforma, która miała pomóc – zaszkodziła, a kolejne zmiany nie wyjdą na dobre ani piłkarzom, ani klubom.

– Dla mnie PZPN wyrządził krzywdę tym chłopakom z rocznika 2000, bo pracowali przez lata, a teraz część z nich zostaje z niczym. Myślę, że i poziom ligi się obniżył. Powiem szczerze, że kolejna zmiana to byłoby znowu niepotrzebne zamieszanie. Jeżeli PZPN podjął już decyzję o zmianie rocznika, to nie ma sensu teraz wracać. Trzeba się trzymać jakiejś linii. Moim zdaniem, choć była to zła decyzja, to kolejne mieszanie nie poprawi sytuacji, może tylko bardziej wszystko zagmatwać.

POGOŃ SZCZECIN PO PIERWSZEJ RUNDZIE CENTRALNEJ LIGI JUNIORÓW – SPRAWDŹ

Kielecko-zabrzańska telenowela, Motor nie śpi!

Motor Lublin do Górnika traci wyłącznie jedno oczko. Spadek na 13. lokatę na koniec sezonu oznaczałby degradację z Centralnej Ligi Juniorów. Mimo wszystko piłkarze KTS-u mają do rozegrania zaległe spotkanie z Koroną Kielce. Mecz 14. kolejki początkowo został przełożony z uwagi na stan murawy w Zabrzu. Zdaniem szkoleniowca zespołu gości Marka Mierzwy, boisko nie nadawało się do gry. Innej opinii jest trener “Górników”. – Zespół z Kielc stwierdził, że jeśli są warunki sprzyjające, to powinniśmy grać na trawie, a nie na nawierzchni sztucznej. Byliśmy gotowi, graliśmy z resztą drużyn na takiej nawierzchni i nikt nie zgłaszał jakichś większych zastrzeżeń. Być może boiska czasami różnie wyglądają, ale nie było tu warunków stwarzających wyraźne zagrożenie.

Drugi z wytyczonych terminów również okazał się kulą w płot. Niedogodności pogodowe sprawiły, że mecz został przełożony raz jeszcze, lecz tym razem zmieniono także gospodarza. Już 6 grudnia, czyli wraz z zakończeniem rundy, miało dojść do pojedynku na nowych warunkach. Okazało się, że naturalna trawa przy Szczepaniaka nie wytrzymała wcześniejszej fali mrozów i tym samym spotkanie raz jeszcze odwołano.

Dość kuriozalna sytuacja doprowadziła nas do finału w postaci określenia nowej daty, ale już na wiosnę, a dokładniej kwiecień 2019 roku.

PozycjaKlubMZRPGZGSGDPkt
130235276314574
2301911076542258
330166854352454
43014885749850
5301461066541248
630144124441346
Iskra przerodzi się w ogień?

Trener Marek Piotrowicz stwierdził, iż ważnym, wypracowanym elementem, jakby nie patrząc z nową drużyną, jest mentalność. – Poziom tej ligi nie jest aż tak podzielony, żeby rokować już przed rozpoczęciem rundy, kto spadnie, a kto się utrzyma. Myślę, że ta czołówka ma trochę przewagi, ale w meczach, które rozegraliśmy, było widać, że tu decyduje w dużej mierze dyspozycja dnia, czy zgranie zespołu. Nie wiem jak w przypadku innych zespołów, ale my mamy również ciekawych piłkarzy z rocznika 2002, więc u nas rotacja jest na tyle duża, że momentami może brakować tej stabilizacji. Jeżeli zespoły grają cały czas w tym samym zestawieniu, to myślę, że im jest dużo łatwiej. Trener wierzy, że to dopiero początek. – Te mecze pokazały, że przy dobrej pracy ten zespół potrafi się zmobilizować i osiągać dużo lepsze wyniki niż obecna pozycja w tabeli. Celem jest oczywiście zająć jak najwyższą lokatę, bo wiadomo, że dla klubu ważne jest utrzymanie zespołu w CLJ i możliwie najwyższa pozycja – dodaje.

“Górnicy” obrali krętą i pełną wybojów drogę, stawiając na wiele nowych nazwisk. Rozwój indywidualny pod kątem umiejętności piłkarskich, ale i tych myślowych, to główny wyznacznik sukcesu w Zabrzu. Z tym wszystkim w parze ma iść drużynowe zgranie, które pomoże w osiągnięciu nie tylko utrzymania, ale może czegoś więcej.

Autor: Michał Kwieciński