Kellechukwu
Magdalena Cieślak, Escola Varsovia

Centralna Liga Juniorów to rozgrywki zdominowane przez Polaków. Stanowią oni zdecydowaną większość zawodników w każdym klubie. W warszawskiej Escoli sytuacja kadrowa wygląda podobnie, jednak można zauważyć pewne odstępstwa od klasycznego modelu. Jesienią barwy klubu ze stolicy reprezentowało aż czterech obcokrajowców. Jednym z nich był Nigeryjczyk – Kellechukwu Ebenezer.

17-LETNI POLAK BYŁ NA TESTACH W ANGLII! KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ!

Przedstawiciel kontynentu afrykańskiego w polskiej piłce młodzieżowej to bez dwóch zdań ewenement. Zawdzięczamy go poniekąd mamie Ebenezera, która została wysłana na misję dyplomatyczną do kraju nad Wisłą. Niespełna pięć lat temu młody piłkarz przyjechał do Polski właśnie z nią. Niedługo po zadomowieniu się w Warszawie Kellechukwu pojawił się na testach w Escoli.

Szybkość, gibkość, skoczność – co państwo sobie życzą?

Młody Nigeryjczyk zrobił niemałe wrażenie na trenerach stołecznego klubu. Razem z nim próg drzwi wejściowych przekroczył jego starszy rodak Gabriel Okoko, który niedawno zrezygnował z gry w piłkę na rzecz studiowania. Jednak, jak podkreśla były już trener Escoli, Marek Brzozowski, “Kelly” od początku był tym najbardziej uzdolnionym.

Jesień była czasem próby dla debiutującej w CLJ Escoli oraz jej zawodników. Wśród nich był również Kellechukwu. 16-letni skrzydłowy, dobrze radzący sobie także na pozycji numer “10”, zaprezentował się kibicom w 10 spotkaniach, w których zdobył trzy bramki. Liczby być może nie rzucają na kolana, ale opinia trenera Brzozowskiego o swoim byłym podopiecznym z pewnością daje do myślenia: “Ma niesamowitą łatwość gry jeden na jeden. Jest bardzo dobry do gry kombinacyjnej i przy tym ma te walory charakterystyczne dla czarnoskórych zawodników. Jest niesamowicie gibki, skoczny i ma dużą szybkość”.

Rodzina motorem napędowym

Były opiekun juniorów Escoli podkreśla, że gdy “Kelly” jest w formie, robi różnicę. Jak się okazuje, pozytywny wpływ na dyspozycję Nigeryjczyka ma kontakt z najbliższymi. “To wygląda tak, że jak pojedzie na trochę na święta, czy po prostu spotkać się z rodziną, to wtedy dostaje dodatkowego poweru” – opowiada Brzozowski. Obecnie Kelluchukwu w Polsce jest sam, półtora roku temu jego mama zakończyła swoją misję dyplomatyczną. Piłkarz mieszka w internacie, a z prawnego punktu widzenia jego opiekunem jest prezes Escoli Wiesław Wilczyński.

“To jest perełka”

Trzeba przy tym wszystkim pamiętać, że “Kelly” to wciąż zawodnik nieokrzesany, diament, nad którego odpowiednim oszlifowaniem trzeba spędzić jeszcze dziesiątki godzin. Największą bolączką Nigeryjczyka pozostaje aspekt taktyczny. “Złapał (Kellechukwu – przyp. red.) troszeczkę tej europejskiej piłki i jest trochę bardziej uporządkowany od tych zawodników, którzy są na miejscu (w Nigerii – przyp. red.) pod względem taktycznym. Chociaż też nie było prosto nauczyć go pewnych rzeczy i do dzisiaj jeszcze się z tym borykamy. To jest taka specyfika zawodników z Afryki, że przyswajanie taktyki jest bardzo trudne” – tłumaczy w rozmowie z MF Marek Brzozowski, jednocześnie podkreślając, że potencjał indywidualny Nigeryjczyka przysłania wszystko pozostałe.

“To jest talent. Możemy mówić, że ktoś jest dobry, że ktoś ma to, ktoś ma tamto. Tutaj jednak można śmiało powiedzieć, że to jest perełka”.

Brzozowski, który niedawno objął funkcję trenera III-ligowego Świtu, nie rzuca słów na wiatr. Kellechukwu w styczniu otrzymał powołanie na turniej finałowy Pucharu Narodów Afryki do lat 17, który w kwietniu odbędzie się w Tanzanii. Cztery najlepsze ekipy PNA wywalczą awans na październikowe mistrzostwa świata w tej kategorii wiekowej, w której Nigeryjczycy są najbardziej utytułowaną nacją w historii. Młodzieńcy z tego kraju aż pięciokrotnie sięgali po mistrzostwo. Bardzo prawdopodobne, że w walce o szósty triumf “Super Orłom” pomoże nikt inny, jak znany z boisk CLJ Kellechukwu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ