Legia U-17
Legioniści.com/fot. Raffi

Legia Warszawa U-17 zakończyła rozgrywki rundy jesiennej w grupie A na pierwszym miejscu. Wiosną cel jest ten sam – miejsce lidera i awans. Rywale zza miedzy wychodzą z podobnego założenia.

“Legioniści” jak co roku nie odpuszczają  w walce o stołek lidera. Słów zachęty nie zabrakło już na początku sezonu, gdy do Warszawy przyjechał MOSP Białystok. Zespół z Podlasia stał się pierwszą ofiarą stolicy, a Szymon Włodarczyk dobitnie to podkreślił, kompletując hattricka.

Maszyna ruszyła, nabrała rozpędu, by autostradą zapewnić sobie satysfakcjonującą przewagę. Znów wiele bramek, tym razem w Łodzi. ŁKS i AKS nie straszny, tak jak, chociażby derbowy mecz z Polonią. Dwie bramki w drugiej części spotkania okazały się gwoździem do trumny MKS-u. Gol kontaktowy Łukasza Sobolewskiego nie wystarczył, by nawiązać kontakt.

Warszawa rozbłysła w wojskowych barwach, ale nie na długo. Na horyzoncie czekała Escola. Gospodarze udowodnili, że “da się” zatrzymać rozpędzony CWKS.

– We wrześniu była przerwa reprezentacyjna między innymi na kadrę U-16, a my mamy wielu kadrowiczów. Była spora rotacja, nie wszyscy mogli grać. Ariel Mosór zagrał dwa pełne mecze, więc nie braliśmy go pod uwagę, Szymek Włodarczyk mógł zagrać połówkę, bo też wcześniej wystąpił dla reprezentacji – mówi Grzegorz Szoka, szkoleniowiec Legii Warszawa U-17.

CLJ U-17: ŚLĄSK WROCŁAW NA CZELE GRUPY POŚCIGOWEJ

biała gwiazda
zawod-sedzia.pl
Zmiana kalendarza niesie ze sobą same kłopoty

Choć do licznych rewolucji w terminarzu Centralnej Ligi Juniorów jesteśmy przyzwyczajeni, to sytuacja z Jagiellonią Białystok wykracza poza zespół juniorów starszych. Zaległy mecz 4. kolejki Legia właśnie ze wspomnianą “Jagą” rozegrała na początku października. Gospodarze kiepsko weszli w sezon, a pogrom, jaki zafundowała im Escola nie był dobrym prognostykiem na mecz z “Wojskowymi”. Jagiellonia nie złożyła broni, a pierwszą bramkę tamtego popołudnia strzelił ten, który jeszcze dwa lata temu przebywał na testach w Legii – Radosław Zyśk.

Tej krótkiej historii lepiej nie było można napisać, albowiem to właśnie drużyna z Białegostoku wyprawiła “Legionistów” z kwitkiem. Dla podopiecznych Grzegorza Szoki była to pierwsza porażka tego sezonu. – Przez zmianę terminu straciliśmy kilka dni i tego czasu było zwyczajnie za mało. W kadrze mieliśmy 15. chłopców, nie więcej. Szkoleniowiec przyjezdnych uważa, że mecz do przerwy nie był wcale stracony. – Mieliśmy swoje sytuacje, ale nie byliśmy skuteczni i jeden prezent dla przeciwnika pozwolił na to, żeby rywal grał spokojniej z tyłu, czekając na kontrę. Wyszliśmy po przerwie, byliśmy nastawieni, że piłka wpadnie do siatki, wystarczy dalej grać swoje. Być może to przez rozkojarzenie, ale drugi gol dla rywala sprawił, że musieliśmy tę taktykę zmienić. Strzeliliśmy też bramkę, która nie została uznana ze względu na spalonego, którego nie było. Tak jak to w piłce bywa – niewykorzystane sytuacje się mszczą.

Porażka na Podlasiu nie podcięła skrzydeł Warszawiakom. W meczu rewanżowym już na własnym terenie rozprawili się z Jagiellonią bez najmniejszych problemów.

Legia Warszawa U-17
fot. J.Prondzynski/Akademia Legii

CLJ U-17: “PUDŁO” DOBRYM PROGNOSTYKIEM RESOVII?

Im bliżej końca, tym łatwiej o błędy

Strata punktów w ostatniej fazie rundy nie ominęła również “Wojskowych”. Legia podzieliła się oczkami w Łodzi z AKS-em, a trzy dni później podejmowała u siebie Escolę. Rywala zza miedzy przed 13. kolejką do miejsca lidera dzielił wyłącznie jeden punkt. Warto zaznaczyć, że “Legioniści” u siebie nie tracą punktów. Sześć meczów, sześć zwycięstw.  – Ciężko powiedzieć, czy to wynika z intensywności w tej rundzie, zawsze staramy się grać do przodu. Mamy dobry zespół, wiemy, co chcemy grać. W wielu spotkaniach potrafiliśmy szybko zdobyć bramkę i narzucić swój styl gry – mówi Grzegorz Szoka.

Ostatecznie jesienne rozgrywki udało się zakończyć z przytupem. W Elblągu lokalna drużyna Olimpii musiała uznać wyższość rywala po jednostronnej demonstracji siły. Worek z bramkami po raz kolejny otworzył Szymon Włodarczyk, który tym samym znalazł się na drugiej lokacie w klasyfikacji strzeleckiej grupy A (8 goli). Do Mateusza Borcucha zabrakło dwóch trafień. Po meczu z Olimpią trener Szoka stwierdził, iż jesienią Legia głównie walczyła o wyklarowanie kluczowych postaci, które pomogą drużynie wiosną.

– Czy w Legii, czy innych większych akademiach w Polsce zmiany kadrowe są nieuniknione. Mamy rezerwy, gdzie opieramy grę na wychowankach, więc te ruchy wyżej zawsze będą. U nas chłopcy idą bezpośrednio do zespołu U-18. My natomiast wspieramy się chłopakami z U-16. Od nas odszedł, choćby Patryk Peda do włoskiego SPAL. Myślę, że znów potrzebujemy trochę czasu. Okres przygotowawczy ma służyć temu, by skomponować skład na wiosnę.

EVERTON POZYSKUJE WYCHOWANKA ESCOLI – SPRAWDŹ TUTAJ!

Selekcja naturalna zbiera żniwa?

Wspomniana rotacja roczników zimą to nieodłączny element rozgrywek juniorskich. Jeśli mielibyśmy spojrzeć na wyniki Warszawiaków jesienią, to nietrudno byłoby znaleźć kilka najbardziej wyróżniających się nazwisk. Szkoleniowiec Legii U-17 również nie szczędził komplementów swoim podopiecznym. – Jesienią z pewnością wyróżnił się Kacper Gościniarek. Grał bardzo dobrze, na różnych pozycjach. Jurek Munik – kapitan zespołu – po dwóch, trzech sezonach, gdy borykał się z kontuzjami, dostosował swoją formę i gra coraz równiej. Grabowski, Peda, czy Mosór też dali jasny sygnał. Na pewno pozytywną jednostką w momencie niedyspozycji Włodarczyka był Michał Sparwasser.

Teraz z nową kartą, odświeżoną kadrą i rosnącą motywacją trzeba będzie powalczyć o awans. Głównym celem zdaniem trenera jest rozwój, choć jak wspomina – osiągnięcia są ważne i nie można o tym zapominać. – Patrzymy na wyniki i w taki sam sposób podchodzimy do każdego meczu. Obserwujemy jednostki i mamy też indywidualne założenia, ale w meczu, ligowym czy sparingowym, gdy już wyjdziemy na murawę, to jedynym celem jest zwycięstwo. Później analizujemy, co można było zrobić lepiej i pracujemy nad tym. A co przyniesie przyszłość? Zobaczymy.

Autor: Michał Kwieciński