Piłka młodzieżowa nie wybacza takich błędów
lechpoznań.pl

W sobotnie popołudnie na boisku przy stadionie Jagiellonii mogliśmy oglądać kapitalne widowisko pomiędzy gospodarzami z Białegostoku i Lechem Poznań. Po emocjonującej końcówce to Jagiellonia pokonała “Kolejorza” 3:2. Trener gości, Bartosz Bochiński w rozmowie z nami przedstawił, jak wyglądał ten mecz z jego perspektywy. “Piłka młodzieżowa nie wybacza takich błędów”. Co się wydarzyło w tym meczu?

Mecz pomiędzy Jagiellonią a Lechem był zapowiadany jako hit 16.kolejki Centralnej Ligi Juniorów. To spotkanie można było obejrzeć na Youtubowym kanale ŁączyNasPiłka od godz. 13:30. W pierwszym meczu pomiędzy tymi drużynami padł wynik 3:2 dla drużyny z Białegostoku. Lech chciał się zrewanżować za porażkę u siebie i ustabilizować formę, gdyż gra strasznie nierówno w rundzie jesiennej i dlatego zajmuje dopiero 6. lokatę. Celem założonym przed sezonem, miała być obrona tytułu mistrzowskiego, nieregularne punktowanie na pewno nie pomaga w realizacji tego planu. Jagiellonia również zawodzi w obecnych rozgrywkach CLJ. Podopieczni Wojciecha Kobieszki w ostatnim czasie spisują się coraz lepiej, lecz nadal zajmują odległą 10. pozycję w tabeli. Trener gospodarzy nie ukrywał, że chcieli podtrzymać dobrą formę, jaką złapali w ostatnim czasie. Zatem zapowiadała się piłka młodzieżowa na najwyższym poziomie!

BYŁY GRACZ MANCHESTERU CITY ODCHODZI Z RAKOWA CZĘSTOCHOWA!

Jagiellonia grała, a Lech nie istniał

Zdecydowanie lepiej w ten mecz wszedł zespół gospodarzy. W 4. minucie bramkę na 1:0 zdobył Maciej Twarowski, a zaledwie kilka minut później wynik podwyższył Szymon Łapiński, ładnym plasowanym strzałem z okolic 16. metra. Jagiellonia jednym, dwoma podaniami potrafiła stworzyć sobie dogodną sytuację do zdobycia gola, a Lech nie był w stanie przerwać tych ataków. O przyczynach tak słabego początku meczu w wykonaniu Lecha opowiedział nam Bartosz Bochiński: “Ani nie zaczęliśmy dobrze meczu, szybko straciliśmy bramkę, ani w ten mecz dobrze nie weszliśmy. Jaka jest przyczyna? Pewnie będzie czas, żeby się nad tym zastanowić. Tak na gorąco sądzę, że szybko stracona bramka trochę nas zdeprymowała i w naszych głowa siedziała. Po chwili gol na 2:0 i musieliśmy się z głębokiego kryzysu podnosić. Szkoda, że nie udało nam się jeszcze zdobyć bramki w pierwszej połowie.”

Lech w pierwszej części gry zdołał stworzyć sobie zaledwie dwie sytuacje bramkowe, lecz Filip Szymczak dwukrotnie próbując, nie był w stanie strzelić w światło bramki. Jednak poza tym to Jagiellonia przeważała, kontrolowała grę i przeprowadzała kolejne akcje ofensywne. Po pierwszej części gry utrzymał się wynik 2:0 do gospodarzy, ustalony w 11. minucie meczu. “W przerwie to my musieliśmy się zająć przede wszystkim sobą, a nie Jagiellonią. To są dwa różne zespoły. Wiedzieliśmy, że Jagiellonia jest groźnym zespołem z kontrataku, szybko przenosi piłkę pod bramkę przeciwnika. Tę lekcję odrobiliśmy, ale nie na tyle skutecznie, żeby nie dać się zaskoczyć. Bo nasza gra w pierwszej połowie była po prostu zła, obojętnie jak nie grałby nasz przeciwnik to po naszej stronie, leżał problem. Popełnialiśmy proste błędy techniczne, wyglądaliśmy po prostu słabo. Lech taki jaki my sobie wszyscy wyobrażamy w Akademii, zagrał w Białymstoku w drugiej połowie.” – zaznacza trener Lecha Poznań U-18.

“2:0 to niebezpieczny wynik”

W przerwie nastąpiła podwójna zmiana w “Kolejorzu”. Paweł Tupaj zastąpił Patryka Ściurkowskiego, a Jakub Niewiadomski wszedł za Michała Zimmera. Dwóch ofensywnie grających piłkarzy wystawił trener gości na drugą połową. “Trzeba było trochę przemeblować ustawienie, mówiąc kolokwialnie. Byliśmy konkretniejsi w ataku, musieliśmy się odsłonić i pewne ryzyko podjąć. Owszem Jagiellonia również miała swoje sytuacje bramkowe po fazie przejściowej, ale to wynikało z ryzyka, które podjęliśmy. Mocno pracowaliśmy, żeby zespół z Białegostoku dogonić. Wpajamy zawodnikom to, że mamy walczyć do samego końca, jeśli są takie możliwości to mamy grać o pełną pulę.” – tłumaczył swoje decyzje podjęte w przerwie, trener gości.

Wielokrotnie mówił Czesław Michniewicz, że “2:0 to niebezpieczny wynik” i to też potwierdziło się w tym spotkaniu. Lech na drugą połowę wyszedł bardziej zdeterminowany, a dwie ofensywne zmiany dodały Lechowi jakości. W 53. minucie sprytem w polu karnym wykazał się Filip Szymczak i strzałem głową z kilku metrów pokonał bramkarza Jagiellonii. “Druga połowa pokazała, że byliśmy w stanie dogonić Jagiellonię. To, co się później wydarzyło, pewnie trudno logicznie wytłumaczyć, jednak fakt jest taki, że na pewno chcieliśmy rozstrzygnąć ten mecz na naszą korzyść i grać o pełną pulę. Czasami tak jest, że brak takiego wyrachowania i chłodnej kalkulacji sprawia, że zamiast jednego punktu, wracamy z niczym, ale absolutnie takiego nastawienia nie krytykuje. Chcemy, żeby nasi zawodnicy grali do samego końca, a dzisiaj było to widać” – podkreślał Bochiński.

Thriller w końcówce

W doliczonym czasie gry wydarzyło się coś niesamowitego, najpierw Jakub Niewiadomski zdobył gola na 2:2, a zaledwie kilkadziesiąt sekund później bramkę na 3:2 dla Jagiellonii zdobył Maciej Bortniczuk, który kilka chwil wcześniej pojawił się na boisku. Czy to brak koncentracji sprawił, że Lech nie wywiózł z Białegostoku jednego punktu? “Trudno powiedzieć, czy to brak koncentracji, czy jakiegoś balansu pomiędzy formacji obrony, pomocy i ataku. Po golu wyrównującym z boiska szedł jasny przekaz, że jesteśmy w stanie grać o pełną pulę, żeby wywieźć z trudnego terenu 3 punkty. Z drugiej strony piłka młodzieżowa nie wybacza takich błędów i cały ten nasz wysiłek został zniweczony w tej ostatniej akcji meczu.” – wyjaśnia szkoleniowiec Lecha.

W przyszłym tygodniu Lech Poznań podejmie we Wronkach o godz. 13 autsajdera tej ligi, Elanę Toruń. Będzie to ostatnie spotkanie rozegrane w tym roku przez drużynę Bartosza Bochińskiego. Sam trener podkreśla, że podejdą do tego spotkania, jak do każdego innego: “Nie lekceważymy w tej lidze nikogo, bo wyniki, którymi legitymuje się ta edycja CLJ, są niesamowite. Naprawdę każdy z każdym może wygrać. My chcemy skupić się na sobie. Gramy naprawdę w kratkę w tej rundzie. Bardzo dobre mecze przeplatamy, chociażby taką właśnie połową, jak teraz w Białymstoku.. Nie powinno nam się to zdarzać i musimy się nad tym pochylić i znaleźć tego przyczynę, pracować jeszcze ciężej, bo tak naprawdę nic innego nam nie pozostaje. Absolutnie nie lekceważymy Elany, chcemy być do tego meczu w 100% przygotowani i chociaż w odrobinę lepszych nastrojach kończyć ten rok.”