Dawid Ozga
futbolowo.pl

30 punktów w 14 meczach to wynik więcej niż dobry. W dwóch grupach – A i D – taki dorobek dałby awans do półfinału mistrzostw Polski. Niestety dla Górnika Zabrze w grupie C przyszło im rywalizować z Zagłębiem Lubin, które jako pierwsze przekroczyło linię mety.

Początek rundy wiosennej zapowiadał, że Górnik i Zagłębie do samego końca toczyć będą zaciętą walkę o 1. miejsce w tabeli. Zwycięstwo w bezpośrednim meczu w 2. kolejce postawiło w lepszej sytuacji “Trójkolorowych”. Trener Dawid Ozga i jego podopieczni w pierwszych pięciu meczach nie stracili punktu i zostawiali w pokonanym polu kolejnych rywali. Świetną passę zespołu z Zabrza w 6. kolejce przerwała Odra Opole.

Nieunikniony kryzys

Od bezbramkowego remisu z Odrą aż do 11. serii gier Górnik wygrał tylko jedno spotkanie. Na 18 możliwych do zdobycia punktów zabrzanie zdołali zainkasować zaledwie 7. Taki bilans właściwie zamknął KSG drogę do półfinału. “Moim celem indywidualnym jako trenera był awans do najlepszej czwórki w Polsce. Jednak w sporcie często następuje weryfikacja. Piłka w odpowiednim momencie dość drastycznie, przede wszystkim w tym spotkaniu z Odrą, sprowadziła mnie na ziemię” – opowiadał w rozmowie z MF Dawid Ozga. Opiekun juniorów młodszych Górnika dodał również, że analiza obciążeń treningowych wykazała, że kryzys po prostu musiał się pojawić.

“Nawrócenie” trenera

Dawid Ozga nie ukrywał również błędów, które sam popełnił w zakończonym sezonie. “Jako młody trener (Dawid Ozga urodził się w 1983 roku – przyp. red.) pomyślałem sobie, że mając szeroką kadrę, mogę na wszystkich liczyć. Niestety, okazało się, że w niektórych przypadkach umiejętności nie były jeszcze odpowiednio wysokie” – stwierdził Ozga.

Dla 35-latka bolączką okazał się także przerost formy nad treścią, w tym wypadku związany z chęcią zwycięstwa. “Sam za bardzo chciałem, a chłopcy nie dawali już rady. W którymś momencie po prostu to pękło. Spokorniałem dopiero po tygodniowym stażu w Borussii Dortmund, gdzie miałem okazję nieco inaczej spojrzeć na piłkę. Zrozumiałem, że przez to ciśnienie, zabiłem w tych zawodnikach radość z gry w piłkę, która w ich wieku jest bardzo ważna. W końcu to nie jest jeszcze piłka seniorska. Też dlatego mogę powiedzieć, że tegoroczne doświadczenia były dla mnie bardzo cenną nauką” – opowiada Ozga, który podkreśla, że brak awansu do półfinału CLJ bierze na siebie. W wypowiedziach trenera Górnika nie zabrakło ciepłych słów zarówno o drużynie jako całości, jak i jednostkach, których gra złożyła się na solidny monolit.

“Mental” podstawą sukcesu

Choć nietrafione decyzje trenera Ozgi, obecnie będące świetną podstawą do rozwoju warsztatu trenerskiego, z pewnością miały wpływ na wyniki, to piłkarze też ponoszą za nie odpowiedzialność. Wypuszczone prowadzenie 3:0 w derbach z Gwarkiem, zdecydowanie więcej straconych bramek na wyjeździe aniżeli u siebie. Wspomniane problemy nie wzięły się znikąd, a ich genezę wytłumaczył Dawid Ozga: “Na pewno zabrakło chłodnej głowy. Być może wynikało to częściowo z mojego podejścia, być może z przesytu motywacji”.

Infrastrukturalny czyściec – od piekła daleko, do nieba wciąż trochę brakuje

Negatywnego wpływu na postawę Górnika nie miały stworzone przez akademię warunki, które trzeba ocenić jako niezłe. Piłkarze, gdy tylko pozwalała na to pogoda, trenowali na naturalnej murawie. Gdy aura nie była sprzyjająca, przenosili się na sztuczne boisko. Na terenie byłej Walki Makoszowy zespoły mają do dyspozycji dwie płyty naturalne i jedną sztuczną. Co się tyczy samych meczów, to wiosną piłkarzom trenera Ozgi tylko dwukrotnie, w tym raz na wyjeździe, nie towarzyszyła naturalna nawierzchnia. “Jeśli chodzi o infrastrukturę w Zabrzu, uważam że jest na dobrym poziomie. Nie mówię, że jest to poziom idealny, bo zawsze jest coś do poprawy. Uważam jednak, że na ten moment jest okej” – komentuje Ozga.

Rozwój i wyniki – mieszanka iście wybuchowa

Wszystkie czynniki ostatecznie złożyły się wiosną, podobnie jak jesienią, na 2. miejsce Górnika w grupie C CLJ U-17. Powiedzieć, że do awansu zabrakło niewiele, byłoby przesadą bowiem Zagłębie Lubin zgromadziło od zabrzan cztery punkty więcej. Jednak czy w kategorii juniora młodszego wyniki powinny być na pierwszym miejscu? Na pewno nie, zwłaszcza, że Górnik złych wyników w sezonie 18/19 przecież nie osiągnął.

CLJ U-17 grupa C

PozycjaKlubMZRPGZGSGDPkt
114111247123534
21493233141930
3147343229324
4147162627-122
5Stadion Śląski Chorzów144372330-715
6Gwarek Zabrze143561828-1014
7FC Wrocław Academy143382138-1712
81413101032-326

Gdy do niezłych rezultatów, dochodzi rozwój zawodników, wilk jest syty i owca cała. “Jestem zadowolony z chłopaków, przede wszystkim z ich rozwoju. Jeśli chodzi o sprawy sportowe, zrobiliśmy kawał dobrej roboty” – ocenił ostatnie miesiące Dawid Ozga. Urodzony w 1983 roku trener podparł swoją teorię. powołując się na zawodników, którzy otrzymywali powołania do młodzieżowych reprezentacji Polski, czy, jak Jan Flak zaczynali sezon w U-17, a skończyli w III lidze, zatrzymując się jeszcze po drodze w zespole juniorów starszych.

Budowa nowego rocznika zagrożona?

Runda wiosenna 2019 była dla Dawida Ozgi ostatnim epizodem siedmioletniej współpracy z rocznikiem 2002. Większość zawodników, szkolących się do tej pory pod batutą tego trenera, w nadchodzącym sezonie będzie stanowić o sile zespołu U-18 oraz rezerw. Ozgę czeka nowe wyzwanie w postaci budowy rocznika 2003. “To zupełnie inny rocznik, niż ten który prowadziłem do tej pory, ale również solidny. Z pewnością są to zawodnicy o innym profilu” – zdradza Ozga.

Szkoleniowiec młodych piłkarzy Górnika chciałby również nowy zespół zasilić piłkarzami z zewnątrz. Na jego drodze mogą stanąć jednak przepisy, a konkretniej rzecz ujmując ekwiwalent. Kwota, będąca rekompensatą za szkolenie zawodnika przez klub, jest obecnie wyższa niż w poprzednich latach. “Na pewno chciałbym wzmocnić tę drużynę. CLJ to fajna, mocna liga – trzeba dysponować zawodnikami, którzy potrafią grać w piłkę. Zagłębie Lubin nie śpi, Śląsk i inne zespoły też nie. Wszyscy starają się rozwijać, robią transfery i wzmacniają swoje zespoły” – tak Ozga tłumaczył chęć sprowadzenie kilku piłkarzy. O tym, czy niespełna 36-letni trener dopnie swego, kibice i wszyscy zainteresowani przekonają się w ciągu kilku najbliższych tygodni. Jedno jest pewne, celem jest utworzenie ekipy, która nie przestraszy się miedziowych barw i rzuci rękawicę rywalowi z Lubina.