Czarnowskiego
Michał Grzela

W piątkowym pojedynku II ligi między Zniczem Pruszków a Olimpią Grudziądz dość niespodziewanie górą byli ci pierwsi. Zwycięstwo 2:1 znacząco przybliżyło gospodarzy do pewnego utrzymania w trzeciej klasie rozgrywkowej w naszym kraju. Niemała w tym zasługa Patryka Czarnowskiego, który od początku rundy wiosennej jest wiodącą postacią Znicza.

Do podwarszawskiego Pruszkowa Czarnowski trafił w sierpniu 2017 roku z Legii. W stołecznym zespole występował na szczeblu juniorskim w CLJ i Lidze Młodzieżowej UEFA, natomiast przygodę z dorosłą piłką rozpoczął od III-ligowych rozgrywek w sezonie 16/17. Ostatecznie wychowanek Żyrardowianki Żyrardów w koszulce CWKS-u rozegrał 56 spotkań, w których zdobył 15 bramek.

Próba charakteru

Przechodząc do Znicza, Czarnowski liczył z pewnością na regularną grę. W pierwszym sezonie spędził na boisku blisko 1500 minut, na które złożyło się 20 występów. Dalszy rozwój 20-latka zahamował poważny uraz, który wykluczał go z gry w całej pierwszej części, trwającego sezonu. Jednak postawa Czarnowskiego w pierwszych wiosennych kolejkach podpowiada, że warto było czekać na jego powrót.

CLJ: SZEŚĆ GOLI W MECZU ARKA GDYNIA – ZAGŁĘBIE LUBIN!

Trener Andrzej Prawda zdecydował się wprowadzić swojego podopiecznego stopniowo. Nie chcąc forsować zawodnika, który niedawno wrócił do normalnych treningów, wpuścił Czarnowskiego na 27 minut przegranego 0:2 spotkania z Pogonią Siedlce. W kolejnych meczach, wyjąwszy opuszczony mecz z Ruchem, pomocnik wystąpił już od pierwszej minuty.

Przepis na punkty – Czarnowski na boisku

Nie inaczej było w piątkowe popołudnie. Czarnowski już po raz piąty wybiegł w pierwszej “11” i odpłacił się trenerowi Znicza pięknym za nadobne. 20-latek był bardzo aktywny na prawej stronie boiska, a w odpowiednich momentach potrafił dobrze odnaleźć się w polu karnym Olimpii. Przełożyło się to na dwa trafienia, odpowiednio drugie i trzecie w szóstym występie w II lidze. Ponadto Czarnowski zanotował w ostatnich tygodniach jeszcze dwie asysty. Gdyby nie jego udział przy bramkach Znicza, to zespół Andrzeja Prawdy miałby na swoim koncie aż sześć punktów mniej.

“Patryk to chłopak, który ma niesamowite serce do walki, a dzisiejszy mecz pokazał, że nie brakuje mu również instynktu strzeleckiego. Dysponuje bardzo dobrymi parametrami motorycznymi, jest dosyć szybki. Cieszymy się, że tak fajnie progresuje swoją dyspozycją i liczymy, że będzie jeszcze lepiej” – komentował na konferencji pomeczowej 67-letni trener Znicza.

Kolejna szansa dla Czarnowskiego na poprawę swojego bilansu już w najbliższy weekend. 20 kwietnia, w Wielką Sobotę, Znicz uda się na wyjazd do Elbląga, gdzie zmierzy się z miejscową Olimpią.