Wójs, Cracovia
Cracovia

W środowe popołudnie piłkarze Cracovii zremisowali na wyjeździe 1:1 z Motorem Lublin. Zdobyty punkcik był dla podopiecznych Kordiana Wójsa dopiero trzynastym w obecnym sezonie. Młodzi piłkarze “Pasów” w ligowej tabeli okupują na ten moment 9. lokatę, a przy niekorzystnym układzie wyników 12. kolejki oraz zaległych meczów mogą znaleźć się tuż nad strefą spadkową. Dlaczego zespół, jeszcze nie tak dawno postrzegany jako jeden z najsilniejszy w kraju, dziś zmaga się z tak dużymi problemami?

Pewnie wielu z Was wyczekuje tutaj nadużywanej przez mnie, i nie tylko przez mnie, frazy, mówiącej, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Niestety muszę Was zawieść. Tym razem problemy zostały wygenerowane przez zupełnie inny czynnik. Owym czynnikiem są zmiany, które kilka miesięcy temu unikalny format Centralnej Ligi Juniorów obróciły w pył. Na miejscu grupy zachodniej i wschodniej pojawiła się jedna wielka liga, podobna do tej w której dla najlepszych zespołów została przewidziana nagroda w postaci krótkiej wycieczki do jednego z europejskich, a niekiedy azjatyckich, krajów. To właśnie reformę CLJ trener Kordian Wójs wskazuje jako powód kłopotów, z którymi od początku sezonu zmaga się Cracovia.

Jak zbudować wieżę bez elementów?

Już widzę ten pogardliwy śmiech niektórych czytelników i okładające się między sobą złote myśli na temat szkoleniowca młodych Pasów. Oczywiście, na pierwszy rzut oka swoiste zrzucanie winy na zmiany formuły rozgrywek wydają się niedorzeczne. Jest w nich jednak więcej logiki niż można przypuszczać.

JADON SANCHO – POZNAJ HISTORIĘ REWELACJI PIERWSZYCH TYGODNI NOWEGO SEZONU

“Na dwa miesiące przed zakończeniem rozgrywek nie było w klubie zbudowanego rocznika 2001. Latem udało się pozyskać kilku zawodników, często z niższych ośrodków i lig. Nowy zespół był budowany na szybko”. – wyjaśnia w rozmowie z MF trener Wójs. Z drużyny, która w czerwcu zdobywała wicemistrzostwo Polski ostało się dosłownie kilku zawodników: Michał Zięba, Radosław Kruppa i zmagający się obecnie z kontuzją Daniel Pik. Dla niewtajemniczonych powiem tylko, że według nowych zasadach w meczu CLJ na boisku może przebywać czterech zawodników urodzonych w 2000 roku. Pozostali, przynajmniej według dokumentów personalnych, na świat nie mogli przyjść wcześniej niż 1 stycznia 2001 roku.

Problem ten nie dotyczy jednak tylko Cracovii, o czym mówi sam Wójs. Znacząco spadła pozycja w hierarchii chociażby Jagiellonii Białystok, która podobnie jak zespół z Krakowa ugrzęzła w dolnej części tabeli. W zaistniałej sytuacji trenerzy muszą pokazać swój kunszt i wyciągnąć ze swoich drużyn możliwie dużo. Pasom wychodzi to całkiem nieźle, jednak tylko na niektórych płaszczyznach gry.

Krakowski ser według szwajcarskiej receptury

Cracovia to drużyna, używając nomenklatury geopolitycznej, dwubiegunowa. Z przodu piłkarze Kordiana Wójsa grają, tak jakby życzył sobie tego trener każdej drużyny. 24 strzelone bramki dają nam średnią dwóch trafień na mecz. W całej lidze tylko dwa zespoły, Pogoń Szczecin i Śląsk Wrocław, mogą pochwalić się w tym zakresie lepszymi liczbami. Z drugiej jednak strony, zawiesiwszy wzrok na obronie, przed naszymi oczami ukazuje się szwajcarskie ser, który kształtów nabierał przy ulicy Kałuży i w jej okolicach. DWADZIEŚCIA SIEDEM – tyle razy bramkarze Cracovii musieli wyciągać piłkę z siatki. Pod tym względem w CLJ znajdzie się tylko jedna gorsza drużyna i jest nią wspomniany przed chwilą Śląsk.

Wójs
Aneta Żurek, Gazeta Krakowska

Pocieszenie może stanowić fakt, że od porażki 5:3 z Arką Gdynia w 7. kolejce gra defensywna Pasów znacząco się poprawiła. W sześciu meczach Cracovia straciła sześć goli, co wciąż jest wynikiem dalekim od ideału, aczkolwiek wyraźny progres napawa optymizmem. Nie jest on jednak dziełem przypadku.

“Przed sezonem formacja defensywna, z wyjątkiem Kruppy i Brackiego, została zdekompletowana. Od początku lipca zaczęliśmy wszystko na nowo układać i budować. Dopiero powrót do pierwszej “11” bocznych obrońców, Michała Zięby oraz Wiktora Śmigielskiego, pozwolił ustabilizować grę w obronie” – tłumaczy trener Wójs. Kierownik budowy na placu młodych Pasów wie doskonale, że proces stawiania fundamentów nigdy nie jest łatwy. Należy do niego podejść z należytą troską, tak aby postawiona później konstrukcja nie przewróciła się niczym domek z kart przy pierwszym mocniejszym podmuchu. I choć ciężki okres jeszcze się nie zakończył – w końcu Cracovia od przywołanej już dziś porażki z Arką wygrała tylko raz – to zdaje się, że trener Wójs i jego podopieczni powoli, bo powoli, ale zaczynają wychodzić na prostą zza ostrego, niczym świeżo naostrzony nóż, zakrętu.

Wszystko w nogach lidera i w głowie trenera 

Choć na ten moment Cracovia, jako monolit nie ma się czym chwalić, to w jej szeregach znajdzie się piłkarz, zasługujący na chwilę uwagi. Mowa o Remigiusz Biernacie, którego relacja z klubem przypomina swoistą symbiozę. Jeśli ofensywny pomocnik ma bezpośredni udział przy bramkach zdobywanych przez swój zespół, to drużynie Pasów od razu żyje się jakby lepiej. Dorobek Biernata w postaci dziewięciu bramek i jednej asysty rozłożył się na siedem spotkań. W owych siedmiu spotkaniach Cracovia zgromadziła 11 punktów. A nieśmiało tylko przypomnę, że cały dorobek wciąż aktualnych wicemistrzów Polski to zaledwie dwa oczka więcej.

DZIŚ STARTUJE BELLSPORT CUP W ZAKOPANEM! KLIKNIJ, ABY DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ

Trener Konrad Wójs studzi jednak emocje i zarzeka się, że mogło być jeszcze lepiej: “Biernat miał swoje problemy zdrowotne. Spadł ze świecznika, teraz wrócił do dobrej formy. Po prawdzie mógł tych bramek strzelić nawet i dwa razy więcej i nie byłoby to wielkim zaskoczeniem. Sytuacji miał co nie miara”. Dla zawodnika nie powinno być to wszakże powodem do smutku. Wciąż ma nad czym pracować, cały czas może doskonalić swoją grę, po to aby możliwie szybko wskoczyć na jeszcze wyższy poziom. Gdyby owych rezerw, o których teraz rozmawiamy nie było, to wówczas dla młodego zawodnika pojawia się problem. Jak widać na załączonym obrazku, jeśli tak możemy określić trwający sezon, Biernata z pewnością on nie dotyczy.

W piłce rola trenera sprowadza się do bycia ojcem. Na każdego trzeba spojrzeć oddzielnie, a następnie każdy z elementów starannie ułożyć tak, aby powstała jedna spójna całość. Co do tego, czy trener Wójs dysponuje na tyle dużymi umiejętnościami, aby powołać do życia kolejny świetny zespół złożony z młodych chłopaków nie mam żadnych wątpliwości. 42-letni szkoleniowiec musi koniecznie zostać obdarzony odpowiednio dużym kredytem zaufania. Podążając za przeczuciem, ale i też logiką wydaje się, że jeszcze w tym sezonie, zapewne w jego drugiej części, Cracovia rzuci rękawicę zespołom, walczącym w CLJ o najwyższy cele. Na razie sympatycy Pasów muszą być przede wszystkim cierpliwi. Jak to zwykli mawiać nawet najwięksi prostacy, nie od razu Rzym zbudowano.