denis gojko
Piast Gliwice

Na karku już… a może dopiero 20 lat. Denis Gojko, czyli zeszłoroczny debiutant i odkrycie w polskiej Ekstraklasie.

20-letni pomocnik Piasta na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce zadebiutował w maju ubiegłego roku. Mecz ze Śląskiem Wrocław miał być jedynie okazją do przywitania z kibicami oraz sygnałem od sztabu, iż to nie pierwsza szansa na zaprezentowanie swych umiejętności. Na okazję czekał jedynie sześć dni, albowiem w następnej kolejce w meczu z Zagłębiem Lubin pojawił się na murawie w 60 minucie. Choć sam Denis nie zmienił przebiegu gry to jasne było, że ówczesny szkoleniowiec Dariusz Wdowczyk ma na niego plan. Myśl, która obejmuje młodego pomocnika śląskiej ekipy.

Gojko, sezon 16/17 zakończył z sześcioma występami w Ekstraklasie, a nawet zaliczył asystę i zdobył gola przeciwko Górnikowi Łęczna. Nie było mowy, by wychowanek Piasta wrócił do zespołu U-19. Potrafił grać na prawej, jak i lewej stronie boiska w formacji 4-4-2. Często podłączał się do ofensywy, co niosło ze sobą wiele okazji do zdobycia bramki. Nominalna pozycja okazała się jedynie pojęciem względnym. Warto zaznaczyć, że zaledwie dwa tygodnie wcześniej wybiegał na boisko wraz z ekipą juniorów starszych. Etap Centralnej Ligi Juniorów zamknął w 23 meczach i dwunastu bramkach. Teraz liczył się jedynie pierwszy zespół.

“Sodówka” obawą szybkiego progresu

Gdy z zespołu juniorów trafiasz do pierwszej drużyny, a chwilę później grasz w każdym spotkaniu, to myśli bywają różne. Świetne warunki, czy umiejętności przekładają się na występy, ale błyskawiczny progres niesie za sobą inną zmorę – przesadną pewność siebie. Owszem, w granicach normy wręcz pożądana, bo często otwiera drzwi do “wielkiej piłki”. Niewiele potrzeba, by tę granicę przekroczyć, a wtedy zostajesz sam na lodzie z przerośniętym ego. Dariusz Wdowczyk nie tylko wierzył w możliwości Denisa, ale także był pewny, że młodemu “sodówka” do głowy nie uderzy.

Klub z Gliwic na tyle pokładał nadzieję w wyrobie z własnej fabryki, iż tuż przed końcem minionego sezonu zakontraktował pomocnika na kolejne kilka lat. Prawdopodobnie 20-latek i tak kontrakt by otrzymał. Umowa kończąca się w czerwcu zawierała możliwość przedłużenia o kolejny rok, gdy Denis rozegra przynajmniej pięć spotkań w Ekstraklasie. Warunek spełnił i to z nadwyżką, ponieważ “Piastunki” chcieli więcej. Ostatecznie Denis Gojko ze swoim zespołem związał się do 30 czerwca 2020 roku.

Mimo tak wielu osiągnięć w tak krótkim czasie nie zapomniał o najważniejszym – ciężkiej pracy. W niejednym wywiadzie wspominał, że nie zamierza odpuszczać i wie, nad czym musi poświęcić więcej czasu. Wprawdzie talent Gojko został wyeksponowany przez Wdowczyka, to kibiców zaskarbił sobie już wcześniej.

Okres przygotowawczy dobiegł końca i czas na wielki sprawdzian

Zmiana u steru w gliwickim klubie miała określić jasny i klarowny cel na najbliższe kilka lat i zapewnić potrzebną stabilizację. Waldemar Fornalik, który objął Piasta, nie zamierzał bawić się w półśrodki i szybko zrobił porządne rozeznanie. Kto miał zostać – został, a zawadzających trzeba było odsunąć. W Gliwicach pojawiło się wiele nowych twarzy jak Tomasz Jodłowiec, czy Tom Hateley, ale ściągnięto również młodego Karola Dybowskiego. Jedność w szeregach i zapewnienie szczelniejszej obrony nie wystarczą, gdy chcesz zgarniać komplet oczek. Denis Gojko, mógł być odpowiedzią na bolączki.

Sezon 17/18 miał zdefiniować kwalifikacje gliwiczanina i jego przydatność w walce o punkty. Po rundzie jesiennej na liczniku wyjść na plac gry widniał numer “7” nie licząc dwóch meczów w Pucharze Polski (Stal Mielec, Chrobry Głogów). Do walki o pierwsze skrzypce daleka droga, lecz na brak gry narzekać nie mógł. Czy aby na pewno? Pięć minut z Górnikiem, trzy więcej w starciu z warszawską Legią, przeciwko Sandencji tylko jedenaście. Choć statystyka na pierwszy rzut oka wszczepiła nadzieję, to taki wynik nie pozwala na rozwinięcie skrzydeł. Czyżby obecny szkoleniowiec, Waldemar Fornalik miał inną wizję? W tej chwili nie widać w niej Gojko.

Po przerwie zimowej nasza tytułowa “perła” błysnęła tylko raz, w przegranym kwietniowym meczu z Cracovią. Chociaż 20-latek zagrał od pierwszej minuty to jedenaście minut po zmianie stron opuścił murawę.

Piast Gliwice znajduje się w grupie spadkowej, ba… na lokacie gwarantującej grę w pierwszej lidze. Czy piastowanie miejsca obok Sandecji to szczyt możliwości ekipy ze Śląska? Szukać winnych można, niemniej jednak to nie jest świetnie przygotowany Ruch Fornalika, walczący o najwyższe noty. To jest Piast, Piast, którego były selekcjoner reprezentacji Polski nie postawił na nogi.

Gliwice
Lucyna Nenow/Polska Press/Gol24.pl
“Tylko minut żal”

Drużynę z Gliwic czeka jeszcze mecz z Bruk-Bet Termalicą, który przypieczętuje najbliższy los niebiesko-czerwonych. Każdy inny rezultat niż zwycięstwo oznacza spadek i powrót do sezonu 11/12, gdy grali na zapleczu Ekstraklasy. Dyrektor sportowy, Jacek Bednarz zapewniał, że potrzebne jest odświeżenie kadry. Trzeba przyznać mu rację, ale gdzie szansa dla młodych, którzy rzeczywiście mogą pomóc? Zabrakło tych kilku spotkań, byśmy mogli przypieczętować grę Gojko i chyba tego najbardziej szkoda.

Bez względu na wyniki klubowe miejsce Denisa jest po prostu w Ekstraklasie. W tej chwili ciężko ferować wyrok, ale te drzwi niebawem mogą okazać się zamknięte.

Autor: Michał Kwieciński