Dzisiaj naszym rozmówcą jest Nikodem Bucior, zawodnik Akademii Lechii Gdańsk i świeżo upieczony młodzieżowy reprezentant Polski.
MF: Jakie były początki Twojego pierwszego powołania na kadrę?
NK: W 2016 roku w wakacje, zostałem powołany razem z 80 zawodnikami na Letnią Akademię Młodych Orłów (LAMO) w Gniewinie. Zaczęło się od tego, że mój tata został poinformowany telefonicznie przez PZPN o powołaniu mnie na zgrupowanie LAMO, a później dostał oficjalne pismo z powołaniem.
MF: Jak wówczas zareagowałeś?
NK: Byłem bardzo zaskoczony, ponieważ moją przygodę z piłka nożną zacząłem około dwa lata wcześniej w Pokoleniach Lechii Gdańsk, a w styczniu 2016 roku zacząłem grę w Akademii Lechii Gdańsk. Czułem się bardzo wyróżniony, ale obawiałem się, że nie podołam wyzwaniu. Przed samym wyjazdem czułem presję, bo tylko 80 zawodników zostało powołanych z całej Polski.
MF: Kiedy kolejny raz dostałeś powołania?
NK: Kolejnym otrzymanym powołaniem było zgrupowanie kadry U-14 oraz międzynarodowy mecz towarzyski Polska-Litwa we wrześniu 2016 roku w Bydgoszczy. Strzeliłem wtedy dwie bramki, pierwszą już w 9 sekundzie, a drugą w 22 minucie. Byłem bardzo zadowolony ze swojego występu oraz ucieszyło mnie, że podczas meczu zostałem doceniony przez spikera, który wymienił mojej atuty, czyli siłę i szybkość. W lutym 2017 zostałem powołany na Zimową Akademię Młodych Orłów, na którą zostało powołanych tylko 40 chłopaków z mojego rocznika. Kolejny raz czułem się bardzo wyróżniony oraz doceniony za swoją pracę. Powołaniem, na które bardzo czekałem i otrzymałem było zgrupowanie selekcyjne kadry U-15 w Jarocinie w październiku zeszłego roku. Tym razem o powołaniu poinformował mnie trener.
MF: Opisz nam po krótce jak wyglądają takie zgrupowania.
NK: Na zgrupowania LAMO (Letnia Akademia Młodych Orłów) i ZAMO (Zimowa Akademia Młodych Orłów), a także zgrupowanie selekcyjne dojazd odbywał się we własnym zakresie. Na LAMO mieszkaliśmy w hotelu Mistral Sport w Gniewinie, który był bazą pobytowo-szkoleniową dla drużyny Hiszpanii w trakcie Euro 2012. Po rejestracji pobytu w hotelu wszyscy dostaliśmy jednakowe stroje treningowe z logiem PZPN. Pobudka była o godz. 8.00, a śniadanie o 8.30. Później była przerwa, a pierwszy trening zaczynaliśmy o 11.30. Po treningu odpoczynek, obiad, przerwa, a drugi trening był o 16.00. Co trzy dni mieliśmy odnowę biologiczną. Cisza nocna była od 22.00. W przerwach mieliśmy czas, żeby się poznać nawzajem. Za pierwszym razem było mi łatwo, ponieważ był ze mną mój kolega z drużyny. Poza tym było to dla mnie wielkie przeżycie, gdyż nasze treningi podpatrywał Zbigniew Boniek. Można było również z nim pograć i porozmawiać. Całą drużyną jeździliśmy również na plażę i kąpaliśmy się w Bałtyku. W trakcie ZAMO porządek dnia wyglądał podobnie jak na LAMO, tylko że odbywało się to w Bydgoszczy. Zimowa Akademia różniła się od Letniej tym, że był inny program treningowy i oprócz standardowych treningów piłkarskich odbywały się również zajęcia na hali oraz w terenie. Podczas zgrupowania selekcyjnego w Jarocinie było już bardziej profesjonalnie. Przede wszystkim dostaliśmy stroje z Orzełkiem, które nadały ważności całemu zgrupowaniu. A sama świadomość, że jesteśmy na tym zgrupowaniu motywowała nas do bardziej intensywnej pracy. W czasie zgrupowania rozegraliśmy tam dwa sparingi z kadrą Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej z rocznika 2003 i z Wartą Poznań z rocznika 2002. Przed treningami byliśmy skupieni, a później wszyscy mogliśmy na luzie poznać się bardziej. Cały czas jestem w kontakcie z tymi kolegami. Jak wróciłem ze zgrupowania do klubu, przed treningiem trener mi pogratulował, ale nie brakowało też zazdrości wśród kolegów.
MF: Jakie masz plany na przyszłość?
NK: Letnia Akademia Młodych Orłów oraz pozostałe zgrupowania, a przede wszystkim zgrupowanie selekcyjne kadry U-15 jeszcze bardziej zmotywowały mnie do pracy nad sobą. Będę robić wszystko, żeby swoją pracą na treningach oraz moimi występami w drużynie zwrócić na siebie uwagę trenera kadry i otrzymać powołanie do kadry młodzieżowej. Uważam, że jeśli ktoś ciężko pracuje, to może spełnić swoje marzenia i dostać się do kadry.