Felietony – Młodzieżowy Futbol http://mlodziezowyfutbol.pl portal informacyjny o piłce młodzieżowej Mon, 08 Jul 2019 13:06:23 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=5.1.1 http://mlodziezowyfutbol.pl/wp-content/uploads/2018/07/cropped-MFLOGOnew-32x32.png Felietony – Młodzieżowy Futbol http://mlodziezowyfutbol.pl 32 32 Młodzieżowy mundial zaskoczeń http://mlodziezowyfutbol.pl/artykuly/felietony/mlodziezowy-mundial-zaskoczen/ Fri, 14 Jun 2019 13:00:38 +0000 http://mlodziezowyfutbol.pl/?p=20342 Przed nami dwa ostatnie spotkania mistrzostw świata do lat 20. Śmiało można powiedzieć, że to turniej obfitujący w zaskoczenia i niespodziewane rezultaty. Faworyci zostali odprawieni z kwitkiem, a o medale zawalczą głównie zespoły z łatką “czarnych koni”. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który jeszcze w maju wieszczył tak szybkie odpadnięcie z mistrzostw reprezentacji Portugalii czy […]

Artykuł Młodzieżowy mundial zaskoczeń pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Przed nami dwa ostatnie spotkania mistrzostw świata do lat 20. Śmiało można powiedzieć, że to turniej obfitujący w zaskoczenia i niespodziewane rezultaty. Faworyci zostali odprawieni z kwitkiem, a o medale zawalczą głównie zespoły z łatką “czarnych koni”.

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który jeszcze w maju wieszczył tak szybkie odpadnięcie z mistrzostw reprezentacji Portugalii czy Argentyny. Niech przed szereg wyjdą eksperci, którzy po fazie grupowej spodziewali się tak długiej obecności Ekwadoru w Polsce. Wreszcie niech ujawni się człowiek, który stawiał na Ukrainę czy Koreę w finale. Obiektywnie wszystkie z tych zdarzeń były mało prawdopodobne. Co dopiero pomyśleć, że wszystkie się spełniły.

Najszybszą i całkiem trafną kontrą byłoby powiedzenie, że przecież to piłka młodzieżowa. W niej sytuację irracjonalne mają miejsce znacznie częściej niż w profesjonalnej piłce. Jednak nie do końca zgodne z prawdą jest, iż to właśnie ta “młodzieżowość” najlepszych drużyn zaprowadziła je tak daleko. Sprawdziły się podobne schematy, które doprowadziły Francję do mistrzostwa świata w Rosji. Kluczowa okazała się dojrzałość, kolektywność i dobrze zorganizowana defensywa. Faworyci okazali się piłkarsko niedojrzali. Momentami wydawało się, że piłkarze Portugalii czy Francji mieli przeświadczenie, że grając bez większego wysiłku, konsekwencją wygrają bój z rówieśnikami. Nie należy odbierać im zaangażowania, ale było go trochę mniej niż u tych, którzy zaszli daleko.

Dyscyplina, ale nie “autobus”

Dyscyplina taktyczna okazała się bardzo ważna, a nawet kluczowa w fazie pucharowej czempionatu. Gdy spojrzymy na parę finalistów, możemy z pełnym przekonaniem powiedzieć, że to ułożone, pewne swoich atutów drużyny, których taktyka to złoty środek pomiędzy zorganizowaną i kompaktową defensywą a młodzieżową kreatywnością w ofensywie. Ukraina i Korea to najpewniej drużyny, których schematy są najbardziej widoczne na boisku. Jednocześnie, gdy spojrzymy na fragmenty chociażby półfinałów, Korea wcale nie chowała się za podwójną gardą, a Ukraina nie postawiła autobusu przed własnym polem karnym. Prawdopodobnie, nawet gdyby podopieczni Petrakova i Jung-Yonga chcieli zastosować jakieś skomplikowane warianty taktyczne, nie udałoby im się to, ponieważ to wciąż piłka młodzieżowa, za dużo w niej błędów indywidualnych.

CLJ U-17: LECH GROMI KORONĘ I JEST W FINALE!

W zasadzie już po 1/8 finału było wiadomo, że to jest i będzie turniej niespodzianek. Przebojowe Mali po pełnym najnudniejszych przestojów i najciekawszych fragmentów spotkaniu wyeliminowało Argentyńczyków. Reprezentacja Mali zaskarbiła sobie serca wielu kibiców, szczególnie w Bielsko-Białej, gdzie Polacy konsekwentnie dopingowali Afrykańczykom. Malijczykom jednak zabrakło tego, z czym zaczęli turniej. Mahamoutou Kane w fazie grupowej postawił na twardą defensywę i ofensywnie usposobieni piłkarze Mali z początku wydawali się trochę uwięzieni w systemie. Na szczęście dla kibiców, defensywna strategia Kane’a nie wypaliła i Malijczycy potrafili niejednokrotnie grać – jak to mówi Jurgen Klopp – heavy metal. Konfrontacje z Arabią Saudyjską, Francją, Argentyną i Włochami okazały się fenomenalnymi koncertami.

O włos w finale

Piłkarskich thrillerów nie omieszkali zaprezentować kibicom również Koreańczycy z Południa. Finalista znany z minimalizmu w ćwierćfinale musiał momentalnie przestawić wajchę i dać całą naprzód, gdy Senegal atakował. Po 90 minutach wydawało się, że Afrykańczycy są już o krok od półfinału, ale Lee Ji-Sol uratował Azjatów. Chwilę później bardziej szalona dogrywka. Kiedy wydawało się, że więcej dramaturgii nie może już być, Koreańczycy fatalnie zaczęli serie rzutów karnych, żeby na końcu wyjść zwycięska ręką. Pokazali niesamowity charakter, który poniósł ich do finału. Wszystkim zarządza “Generał” Lee Kangin, który może tylko żałować, że już jest zawodnikiem Valencii, bo tak zgłosiłyby się po niego największe kluby Europy. Dwóch reprezentantów Korei wciąż gra w drużynach uniwersyteckich. Właściwie należy mówić w czasie przeszłym, bo po takim występie nie ma szans, że ktoś ich stamtąd nie wyciągnie.

Co więcej zaskoczy?

Przed turniejem dużo mówiło się o RPA, Nigerii, Mali czy Japonii, jako o kandydatach na czarnego konia. Gdy spojrzy się na rozkład koszyków, w najlepszej czwórce mistrzostw nie znalazł się żaden zespół z pierwszego koszyka. W finale zmierzy się przedostatnia ekipa drugiego koszyka z przedostatnią drużyną trzeciego koszyka! Królem strzelców mistrzostw świata zostanie Erling Haland, który wszystkie dziewięć goli zdobył w jednym spotkaniu z Hondurasem. Trochę tych absurdów doświadczyliśmy, ale absolutnie nie świadczy to o słabym poziomie mistrzostw, a wręcz przeciwnie, bo faworyci wcale tragicznie nie grali, a odpadli zasłużenie.

Ostatnim absurdem, zaskoczeniem i lekkim rozczarowaniem jest już sprawa zupełnie pozaboiskowa. Po EURO U-21 wszyscy chyba spodziewali się większej widowni na meczach mistrzostw świata. Kibice faktycznie uwierzyli, że do Polski przyjeżdżają przyszłe gwiazdy futbolu i popyt na bilety był, jednak przeszkodą okazał się… system biletowy FIFA. Problemy logistyczne były bolączką wielu kibiców, którzy ochoczo wybierali się na stadion, by uświadczyć zamkniętych bram. Nie raz niestety miała miejsce taka sytuacja, kiedy to przy w połowie wypełnionym stadionie, kilka dni przed meczem w systemie nie było już biletów. Na szczęście, jeśli chodzi o tych, którzy na stadion przyszli, trzeba powiedzieć o małym zaskoczeniu, ale pozytywnym. Chociaż w głębi duszy każdy chyba wiedział, że polscy kibice pokażą, jak się dopinguje, nie tylko na meczach rodaków.

Artykuł Młodzieżowy mundial zaskoczeń pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Bruno Mendez – namaszczony przez Tabareza http://mlodziezowyfutbol.pl/artykuly/mlodzi-gniewni/bruno-mendez-namaszczony-przez-tabareza/ Sat, 01 Jun 2019 12:53:58 +0000 http://mlodziezowyfutbol.pl/?p=20104 Reprezentacja Urugwaju U-20 w znakomitym stylu rozpoczęła swoją przygodę z mistrzostwami świata. Dzięki trzem zwycięstwom – 3:1 z Norwegią, 2:0 z Hondurasem i 2:0 z Nową Zelandią – “La Celeste” zajęli 1. miejsce w grupie C. Z ławki rezerwowych Urugwajczykami dowodzi Gustavo Ferreyra. Na boisku batutę dyrygencką przejmuje Bruno Mendez. Mendez miał 4 lata, gdy […]

Artykuł Bruno Mendez – namaszczony przez Tabareza pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Reprezentacja Urugwaju U-20 w znakomitym stylu rozpoczęła swoją przygodę z mistrzostwami świata. Dzięki trzem zwycięstwom – 3:1 z Norwegią, 2:0 z Hondurasem i 2:0 z Nową Zelandią – “La Celeste” zajęli 1. miejsce w grupie C. Z ławki rezerwowych Urugwajczykami dowodzi Gustavo Ferreyra. Na boisku batutę dyrygencką przejmuje Bruno Mendez.

Mendez miał 4 lata, gdy zasilił szeregi akademii Danubio – klubu, którego seniorzy czterokrotnie sięgali po mistrzostwo Urugwaju. W czasie gdy obecny kapitan kadry U-20 reprezentował barwy “La Franja”, był również członkiem dziecięcych kadr Urugwaju. Podobnego zaszczytu dostąpili również Nicolás Schiappacasse oraz Facundo Batista. Tego drugiego na mistrzostwach w Polsce co prawda nie ma, ale był on częścią zespołu, który w lutym podczas mistrzostw Ameryki Południowej zajął 3. premiowane awansem miejsce. Co się tyczy Schiappacasse, napastnik wypożyczy z Atletico Madryt do włoskiej Parmy, golem z Hondurasem zdążył już zaznaczyć swoją obecność na mundialu.

Nie miniemy się wobec tego z prawdą, twierdząc że tercet z Montevideo ramię w ramię kroczy w kierunku profesjonalnej kariery. Wszakże wydarzenia ostatnich miesięcy zwiastują, że już wkrótce to właśnie koszulki z nazwiskiem “Mendez” mogą robić furorę nie tylko w Ameryce Łacińskiej. Skąd ta pewność? Pewność to żadna, ale uznanie takiego autorytetu, jakim jest Oscar Taberez, nie może być dziełem przypadku.

Niespodziewana szansa

Wszystko zaczęło się w listopadzie ubiegłego roku. Na ten miesiąc reprezentacja Urugwaju miała zaplanowane dwa sparingi z rywalami z najwyższymi półki – Francją oraz Brazylią. W tamtym okresie “La Celeste” zmagali się z plagą kontuzji w formacji defensywnej. Ze względu na wszelkiej maści urazy z gry wykluczeni byli m.in. Jose Maria Gimenez, Mauricio Saracchi, a przede wszystkim Diego Godin.

MŚ U-20: KATAR POŻEGNAŁ SIĘ Z TURNIEJEM!

W obliczu niedostatków kadrowych na pozycji obrońcy powołanie otrzymał Mendez. Nie było to jednak największym zaskoczeniem. Występujący do niedawna w Wanderers Montevideo zawodnik przyjechawszy na zgrupowanie kadry, zażyczył sobie trykot z numerem “3”, tym samym, z którym normalnie zagrałby kapitan, uchodzący za lidera w talii Tabareza, Godin.

Debiut marzeń

Mendez swoim wejściem do kadry pokazał, że ma “cojones” większe niż niejeden stary wyjadacz. Na boisku nie było inaczej. 19-latek zagrał świetne zawody zarówno z Brazylią, jak i Francją i mimo dwóch porażek 0:1 został wyróżniony najpierw przez prasę, a następnie przez samego Tabareza.

“Środkowy obrońca Wanderers i kapitan kadry U-20 był jednym z najlepszych zawodników reprezentacji Urugwaju. Gra z numerem Diego Godina w niczym mu nie przeszkadzała. Mendez zagrał bez żadnej presji” – portal “El Obseravdor” po meczu z Brazylią.    

“Bruno Mendez to debiutant, jak się patrzy. Kapitan reprezentacji U-20 zaprezentował umiejętności, które wskazywałyby na to, że jest zdecydowanie bardziej doświadczony aniżeli w rzeczywistości. Ciężko poznać po nim, że znajduje się dopiero na początku swojej kariery” – kompletował Mendeza Tabarez.

“El Maestro” w swoim żywiole

Powołanie dla Mendeza nie było dziełem przypadku. Tabarez, jakoby nie zważając na swoje lata, niezależenie od grupy wiekowej, wciąż bacznie obserwuje zawodników, którzy pojawią się na zgrupowaniach reprezentacyjnych. Nazwisko Bruno Mendeza już od jakiegoś czas znajdowało się w notesie 72-letniego selekcjonera.

Tabarez to trener starej daty, jednak jego metody budzą podziw, a także szacunek. “El Maestro” potrafi dotrzeć do zawodników z każdego pokolenia, a całokształt jego pracy tworzy obraz człowieka idealnie skrojonego do tej roboty, uosabiającego wszystkie cechy, które pomagają kształtować zawodników. Niewątpliwie okazało się to pomocne dla Bruno Mendeza. “Kiedy go słuchasz, zaczynasz rozumieć, że on faktycznie wszystkich zna i wie, w jaki sposób ustawić ich na boisku. Fakt, że jest człowiekiem budzącym zaufanie, pozwolił mi odnaleźć wewnętrzny spokój” – przyznał 19-letni obrońca.

Materiał na Pana Piłkarza

W osobie Bruno Mendeza Urugwajczycy mogą upatrywać kolejnego świetnego defensora. 19-latek jest dojrzały, emanuje pewnością siebie, co pozwala mu dyrygować zespołem od pierwszej do ostatniej minuty. To urodzony kapitan. “Bruno jest pozytywnym liderem. Odkąd pamiętam miał posłuch u ludzi, nawet przed tym, jak przejął rolę kapitana” – opowiada przyjaciel Mendeza Martin Correa. Atutem młodego Urugwajczyka jest również wszechstronność. W razie potrzeby Mendez może bowiem zagrać na prawej stronie defensywy.

Chcąc zwrócić uwagę na jakikolwiek mankament w jego grze, należałoby zatrzymać się przy grze głową. Ciężko jednak powiedzieć, czy jest to niedoskonałość, którą można wymazać z jego repertuaru. 184 centymetry wzrostu nieco ograniczają Urugwajczyka. Jeśli jednak wszystko inne pozostanie w rękach i nogach 19-latka, to zwolennicy jego talentu mogą spać spokojnie. Méndez nie jest typem człowieka, który ma zamiar osiąść na laurach. “Chcę dalej się rozwijać” – zadeklarował po podpisaniu pod koniec lutego tego roku kontraktu z brazylijskim Corinthians. Mendez dał tym samym do zrozumienia, że szalony okres w jego karierze nie zamieszał mu w głowie. Wspinaczka na piłkarskich szczyt dopiero się rozpoczęła.

Artykuł Bruno Mendez – namaszczony przez Tabareza pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Adolfo Gaich – argentyńska wieża z San Lorenzo http://mlodziezowyfutbol.pl/artykuly/mlodzi-gniewni/adolfo-gaich-wieza-san-lorenzo/ Sat, 25 May 2019 22:31:56 +0000 http://mlodziezowyfutbol.pl/?p=17074 Zwany przez kibiców “El Genocida del gol” ze względu na imię, które nosi. Ten bezwzględny pseudonim nie wziął się znikąd i mimo wydźwięku pozostawia jedynie pozytywnie odczucia. Adolfo to typ piłkarza, który o status gwiazdy nie walczył, bo zwykle ten tytuł przypadał na któregoś z partnerów w drużynie. Bez wykreowanego image’u, burzliwego temperamentu, czy zbędnych […]

Artykuł Adolfo Gaich – argentyńska wieża z San Lorenzo pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Zwany przez kibiców “El Genocida del gol” ze względu na imię, które nosi. Ten bezwzględny pseudonim nie wziął się znikąd i mimo wydźwięku pozostawia jedynie pozytywnie odczucia.

Adolfo to typ piłkarza, który o status gwiazdy nie walczył, bo zwykle ten tytuł przypadał na któregoś z partnerów w drużynie. Bez wykreowanego image’u, burzliwego temperamentu, czy zbędnych popisów technicznych w celu przypodobania się publice. A na jej brak narzekać nie może mimo warunków fizycznych. Niemniej jednak, gdy wybiega na murawę, zawsze zaznacza swoją obecność.

Adolfo Gaich swoją karierę rozpoczął w niewielkim klubie Atlético UNIÓN Bengolea. Sytuacja wyglądała na tyle niekorzystnie, że ilość przyjmowanych zawodników na testy piłkarskie znacząco przekraczała ilość otrzymywanych szans na zaprezentowanie swoich umiejętności. Gaich zaczął szukać swojego azylu w zespołach regionalnych. Niewiele by zabrakło, a Argentyńczyk do piłkarskiego świadka nigdy by nie trafił. Za sprawą dziadka, Adolfo zgłosił się na otwarty trening jednej z klasowych drużyn w swoim regionie – San Lorenzo. Tam gdzie inni w młodym napastniku nie widzieli krzty talentu – skauci “El Ciclon” zauważyli o wiele więcej. Do tej pory na Adolfo patrzono przez pryzmat charakterystyki typowych argentyńskich napastników (czyt. Messi, Aguero), co przy wzroście mierzącym 190 centymetrów łatwo zaburzało światopogląd.

16-LETNI FENOMEN Z PORTUGALII? – ZOBACZ TUTAJ!

Rosły, silny, cechujący się potężnym uderzeniem, świetnie grający tyłem do bramki… wymieniać można długo. Wystarczy jednak jedno słowo – konsekwentny.

Po przejściu do San Lorenzo kariera nastolatka ruszyła z kopyta i już w 2016 roku świętował swój pierwszy tytuł mistrzowski szóstej ligi. Na włączenie do pierwszej drużyny przyszło mu jeszcze poczekać do 2018 roku. Adolfo w sierpniu oficjalnie zadebiutował w pierwszym zespole, a zaledwie miesiąc później po raz pierwszy pojawił się w wyjściowym składzie. Tego dnia Argentyńczyk uradował kibiców swoim pierwszym trafieniem.

“Ostatni będą pierwszymi”

Gaich na tegoroczne mistrzostwa Ameryki Południowej pojechał w roli trzeciego napastnika “Albiceleste”. Mimo że zadebiutował już w lipcu 2018 roku w wysoko wgranym meczu z Wenezuelą (zdobył wtedy bramkę), to na prawdziwy sprawdzian czekał do stycznia. Na turniej Sudamericano U-20 rozgrywany w Chile.

Argentyńczycy zaczęli od niespodziewanego remisu z Paragwajem. W zasadzie, jeśli ktoś śledził sytuację “Albiceleste” przed turniejem, to podział punktów w pierwszym meczu nie powinien dziwić. Wszakże obecny selekcjoner Fernando Batista przejął zespół na miesiąc przed turniejem. Poprawy nie było z Ekwadorem (późniejszy mistrz), bo choć stracili tylko jedną bramkę, to sami żadnej nie strzelili. Szkoleniowiec musiał poszukać innego rozwiązania, tym okazał się między innymi Gaich.

Adolfo w trzecim meczu z Urugwajem po raz pierwszy pojawił się w wyjściowym składzie. 20-latek na murawie zastąpił Maxi Romero, którego wcześniej zmieniał na kilka, kilkanaście minut przed końcem meczu. Mimo że Gaich bramki nie zdobył, to Argentyna sięgnęła po pierwszy komplet punktów w Chile. Ze względu na potknięcia wyżej wspomnianego Urugwaju i Ekwadoru, ta wygrana była kluczem do awansu do drabinki pucharowej.

Pora wrzucić wyższy bieg

Adolfo Gaich od pierwszych minut zagrał jeszcze w meczu z Kolumbią, jednak na eksplozję fenomenu 20-latka poczekaliśmy do starcia z Wenezuelą. Gracz San Lorenzo tym razem z przodu osamotniony, na szpicy.

Po pierwszej części meczu wydawało się, iż mimo niewielkiej przewagi ze strony “Albiceleste” o wyniku może przesądzić jedna akcja. Mamy 59. minutę meczu. Do wysoko zawieszonej piłki przez Medinę pierwszy dopada Gaich i wygrywając walkę o pozycję, oddaje skuteczny strzał na bramkę. Mija pięć minut i Adolfo raz jeszcze pokonuje bramkarza przyjezdnych, lecz tym razem po uderzeniu głową. Na klamrę, zamykającą ten świetny występ, poczekaliśmy do ostatniej fazy meczu. Tym razem Argentyńczyk popisał się niebywałą dynamiką, wybiegając za plecy defensorów i kompletując hattricka. Gaich zniszczył finalistę ubiegłego mundialu w pół godziny.

Po awans na mundial

20-letni napastnik miejsca w składzie “Albiceleste” nie oddał już do końca turnieju. W meczu z Urugwajem wywalczyli awans na mundial w Polsce, a z Brazylią mogli przypieczętować mistrzostwo kontynentu. Choć pierwszy cel udało się zrealizować, to na drodze do drugiego stanęła Brazylia.

“El Bocha”, jak nazywany jest Batista udowodnił, że spore zmiany nie potrzebują miesięcy na stabilizację. Chociaż ciężko Argentynę uznać za wzór, to praca nie poszła w las. Turniej w Ameryce Południowej był również szansą dla poszczególnych zawodników, w tym Adolfo Gaicha.

Na miesiąc przed mistrzostwami podczas jednego z ligowych meczów na trybunach zasiedli przedstawiciele włoskiego Lazio. Argentyńczyk już wtedy został wpisany na listę “towaru eksportowego”. Jak podaje FCIN grono zainteresowanych po Sudamericano U-20 zasilił Inter Mediolan i Liverpool. Ze względu na dość niską klauzulę, wynoszącą zaledwie 15 milionów dolarów Gaich jest łakomym kąskiem dla europejskich gigantów.

Autor: Michał Kwieciński

Artykuł Adolfo Gaich – argentyńska wieża z San Lorenzo pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Najbardziej wybrakowani na mundialu U-20? http://mlodziezowyfutbol.pl/artykuly/felietony/japonia-u20-wybrakowana/ Thu, 23 May 2019 13:47:59 +0000 http://mlodziezowyfutbol.pl/?p=19921 Rozbrojona Japonia. “Kraj Kwitnącej Wiśni” w poszukiwaniu alternatywnego rozwiązania. Reprezentacja młodzieżowa ma to do siebie, że gdy przyjdzie potrzeba, to ustępuje głównej, seniorskiej. Selekcjoner Japonii U-20 bardzo dosadnie o ów zasadzie przekonał się na własnej skórze. W tegorocznej edycji Copa America udział wezmą dwa zaproszone zespoły – Katar i Japonia. Podopieczni Hajime Moriyasu, choć właściwie […]

Artykuł Najbardziej wybrakowani na mundialu U-20? pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Rozbrojona Japonia. “Kraj Kwitnącej Wiśni” w poszukiwaniu alternatywnego rozwiązania.

Reprezentacja młodzieżowa ma to do siebie, że gdy przyjdzie potrzeba, to ustępuje głównej, seniorskiej. Selekcjoner Japonii U-20 bardzo dosadnie o ów zasadzie przekonał się na własnej skórze. W tegorocznej edycji Copa America udział wezmą dwa zaproszone zespoły – Katar i Japonia. Podopieczni Hajime Moriyasu, choć właściwie nie mają wyznaczonego celu, to do rozgrywek podchodzą z nadzieją na przyzwoity występ. Turniej w Brazylii ma być również szansą na sprawdzenie nowych kadrowiczów.

U-20: NOWA ZELANDIA BEZ SWOJEGO SNAJPERA? – SPRAWDŹ TUTAJ!

I tu pojawia się zgrzyt, który wpływa na drużynę do lat 20. Ta przecież jest uczestnikiem mistrzostw rozgrywanych w Polsce. Zgodnie z zasadami FIFA powołanie do pierwszej reprezentacji ma pierwszeństwo, jeśli mówimy o turnieju kontynentalnym. Japończycy natomiast w Copa America zagrają jako zespół zaproszony, więc według regulaminu nie ma konieczności nadania priorytetu. Niemniej jednak gra w zespole seniorskim często stawiana jest na szczycie bez względu na wagę rozgrywek.

Kogo zabrakło w Polsce?

Jednym z wielkich nieobecnych jest Hiroki Abe. 20-latek regularnie grający w Kashima Antlers w tym sezonie wielu bramek nie zdobył, mimo że dyspozycję Japończyka można uznać za więcej niż przyzwoitą, o czym świadczy również przejęcie klubowej “dziesiątki”. Abe to także wyraźna osobowość, więc i słabszą dyspozycję w przeciągu kilku chwil potrafi zamienić na “one man show”.

Z układanki selekcjonera Masangi Kageyamy wypadł także Takefusa Kubo. 17-latek to wschodząca gwiazda japońskiej piłki. Dwa lata temu jako reprezentant kadry U-17, otrzymał powołanie do zespołu U-20. Nastolatek do tej pory grał w każdej możliwej sekcji, odkąd skończył 14 lat, a już rok później grał dla klubowych rezerw! Dla Kubo gra na wysokim poziomie to chleb powszedni, co potwierdza między innymi powołanie do kadry U-21, czy tegoroczny angaż już w pierwszej reprezentacji. Taki obrót spraw oznacza, że do kadry U-20 prawdopodobnie już nie wróci nawet po turnieju w Polsce.

“Cudowny dzieciak” jak nazywany jest w kraju, błyskawicznie znalazł się na celowniku europejskich potęg. W tym pod lupą FC Barcelony, dla której w przeszłości już grał. Prawdopodobnie latem opuści rodzinne strony. 17-latek ma zaledwie 173 centymetry wzrostu i waży niespełna 67 kilogramów. Wielu porównuje go do starszego Ritsu Doana, który w ostatnim czasie jest częstym wyznacznikiem progresu dla młodych Japończyków. W przypadku Takefusy wszystko wydaje się rozwijać o wiele szybciej.

Młoda kadra Japonii nie skorzysta także z usług Keisuke Osako. 19-letni bramkarz jest graczem podstawowej jedenastki Sanfrecce Hiroshima, grającej w pierwszej lidze. Odkąd przejął pierwsze rękawice, wpuścił tylko dziewięć bramek.

Nieobecności ciąg dalszy…

Z reprezentacji w ostatniej chwili wypadł Daiki Hashioka. 20-latek w kwietniu nabawił się urazu (ścięgno udowe), który wykluczył go z mundialu. Tytanowy defensor Urawy, umiejący grać również w drugiej linii miał być jednym z głównych kandydatów do walki o pierwszy skład.

Japonia u20
AFC

Yuta Taki także z powodu kontuzji nie znalazł się w finalnym zestawieniu. Zawodnik Shimizu S-Pulse w tym sezonie rozegrał 14 meczów i strzelił cztery gole. Pomocnik niewielkich rozmiarów naciągnął mięsień tuż przed turniejem.

Kto lekarstwem na brak gwiazd?

Zespół Kageyamy jest zmuszony sięgnąć do tradycyjnej dla Japończyków filozofii, skupiającej się na jedności. Braki poszczególnych piłkarzy mają dopełniać partnerzy zależnie od stylu prezentowanego przez przeciwnika. Niemniej jednak i w obecnej kadrze Japonii można wyróżnić drugoplanowe postacie, dla których brak czołowych gwiazd może okazać się korzystny.

Podczas mistrzostw w Polsce warto zwrócić uwagę na pomocnika Kote Yamadę, gracza Yokohamy. Z peletonu wyrwać się może także Kyosuke Tagawa, który dzięki sporemu doświadczeniu może w trudnych momentach sam zagrzać zespół do walki. Porządnym punktem powinien być również Mitsuki Saito. Niewielka budowa wcale nie przeszkadza mu w skutecznym przechwytywaniu futbolówki.

Autor: Michał Kwieciński

Artykuł Najbardziej wybrakowani na mundialu U-20? pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Nie tylko kiwi, Nowa Zelandia gotowa na mundial http://mlodziezowyfutbol.pl/artykuly/ms-u-20/nowa-zelandia-u20/ Tue, 21 May 2019 13:58:58 +0000 http://mlodziezowyfutbol.pl/?p=19448 Prawie 18 tysięcy kilometrów, miesiące ciężkiej pracy i to wszystko dla tych kilku chwil. Nowa Zelandia zamierza podbić Polskę, a ma na to papiery! Od czasu reformy na mundialu tylko raz zabrakło “Junior All Whites”. Dokładnie dekadę temu na turnieju w Egipcie. W miejscu hegemona konfederacji OFC znalazło się Tahiti, historycznie, bo po raz pierwszy, […]

Artykuł Nie tylko kiwi, Nowa Zelandia gotowa na mundial pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Prawie 18 tysięcy kilometrów, miesiące ciężkiej pracy i to wszystko dla tych kilku chwil. Nowa Zelandia zamierza podbić Polskę, a ma na to papiery!

Od czasu reformy na mundialu tylko raz zabrakło “Junior All Whites”. Dokładnie dekadę temu na turnieju w Egipcie. W miejscu hegemona konfederacji OFC znalazło się Tahiti, historycznie, bo po raz pierwszy, a w tym roku w końcu udało się powtórzyć ten wynik. Warto zaznaczyć, że dopiero w 2017 roku wprowadzono dwa miejsca dla zespołów z południowej części Pacyfiku. Natomiast już dwa lata wcześniej mogliśmy oglądać dwa zespoły z Oceanii, albowiem Nowa Zelandia była gospodarzem.

Ubiegłoroczne mistrzostwa Oceanii U-19 Nowozelandczykom nie sprawiły większych trudności. Już w drugim meczu o niewielkim wymiarze kary nie było mowy, albowiem podopieczni Desa Buckinghama roznieśli kadrę Tonga aż 14:0. Tego popołudnia padły aż trzy hattricki. “Junior All Whites” formalności dopełnili z Papuą czterobramkowym zwycięstwem.

Do niespodzianki mogło dojść kilka dni później, gdy w półfinale Nowa Zelandia mierzyła się z Nową Kaledonią. Tuż przed przerwą piłkę do własnej bramki skierował Mata, dając rywalom prowadzenie, które osobiście odebrał tuż po przerwie. Dzięki jeszcze jednej bramce Nowa Zelandia zakwalifikowała się do finału i tym samym na turniej w Polsce. W finale pokonali Tahiti i sięgnęli po złoto po raz siódmy.

Nowa Zelandia w Polsce osiadła już na dwa tygodnie przed turniejem. Nie jest to przypadek, a zabieg, który ma na celu oswoić drużynę nie tylko z kulturą, jak i pogodą panującą w naszym kraju. Buckingham znany jest ze swojej skrupulatności, co potwierdza przebyte ponad 200 tysięcy kilometrów, na co się złożyło łącznie 61 lotów. Wszystko po to, by skompletować kadrę, mając na uwadze każdy detal. Dobra atmosfera w zespole wpływa także na indywidualności.

Gwiazd nie trzeba szukać na niebie…

Choć to zwykle na barkach kapitana spoczywa ciężar mentalności zespołu na boisku, to w przypadku Nowej Zelandii kapitan jest kimś więcej. Joe Bell to prawdziwy weteran rozgrywek młodzieżowych swojego kraju. 20-latek ma za sobą mistrzostwa Oceanii w 2016 roku, mundial rok później, a także kolejne mistrzostwa, kwalifikujące do mistrzostw świata. Te ostatnie już z opaską kapitańską. Warto dodać, że w ubiegłorocznym turnieju eliminacyjnym został wyróżniony nagrodą “Golden Ball” i był autorem najszybszego hattricka (4 minuty) w historii OFC U-19.

nowa zelandia u20

Niebywałe doświadczenie ma służyć nie tylko na murawie, ale i w szatni. Nowozelandczyk na co dzień gra w Stanach Zjednoczonych. Oprócz codzienności, jaką jest szkoła oraz treningi ma również naukę… boiskowej psychologii. Urodzony kapitan?

Jest też i Trevor Zwetsloot, czyli zawodnik niemieckiego Werderu. Niewiele brakowało, a nastolatek nie mógłby grać dla Nowej Zelandii. Urodził się bowiem w Holandii, ale ma również amerykańskie obywatelstwo. Z tego względu FIFA musiała wydać specjalne pozwolenie, by mógł reprezentować “Junior All Whites”.


Występy w Werderze na poziomie IV ligi niemieckiej to dla nastolatka także szansa na grę z rówieśnikami z Niemiec, regularnie powoływanymi przez kadrę narodową. Jak sam twierdzi – będąc cudzoziemcem musisz do zespołu wnieść coś nowego, jeśli chcesz utrzymać miejsce w składzie.

19-latek na co dzień występuje na pozycji pomocnika defensywnego. Na boisku cechuje się świetnym przeglądem pola i niebagatelną siłą. Trevor to typ zawodnika, dla którego również nie jest problemem gra bliżej linii obrony.

Nie brak debiutantów. Wielka szansa stoi otworem

Ben Waine. 17-latek, który do ostatniej chwili żył w niewiedzy, że pojedzie na zbliżające się mistrzostwa w naszym kraju. Dopiero co w marcu zadebiutował w A-League w pierwszym zespole Wellington Phoenix. Dziś jest już częścią planu Buckinghama.

Waine wcześniej grał w rezerwach, gdzie w 17 meczach zdobył osiem bramek, co jest najlepszym wynikiem w klubie. Jak sam wspomina, nie ma zamiaru odpuszczać ze względu na swój wiek: “Chcę tylko najlepiej to wykorzystać. Będę walczył o pierwszy skład, o każdą piłkę – to mój główny cel. Zrobię wszystko, co w mojej mocy byśmy zagrali najlepiej jak potrafimy”.

Znalezione obrazy dla zapytania ben waine new zealand

17-letni napastnik cechuje się niewielkim wzrostem, który w jego przypadku jest wyłącznie zaletą. Szybkość, dynamika i przede wszystkim zwrotność pomagają mu w zdobywaniu kolejnych bramek. Nie dziwi, więc fakt, że Ben, zamiast być częścią reprezentacji do lat 17, jest już częścią kadry U-20. Po raz pierwszy w narodowej koszulce zagrał w Polsce, a dokładniej w Gniewnie. Nowa Zelandia w ramach przygotowań do MŚ U-20 grała sparing z Koreą Południową.

Autor: Michał Kwieciński

Artykuł Nie tylko kiwi, Nowa Zelandia gotowa na mundial pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Wielkie nadzieje Les Bleus http://mlodziezowyfutbol.pl/artykuly/ms-u-20/ms-u-20-wielkie-nadzieje-les-bleus/ Tue, 21 May 2019 07:30:41 +0000 http://mlodziezowyfutbol.pl/?p=19770 Na zeszłorocznym Mundialu w Rosji seniorzy zrobili swoje. Teraz kolej na młodzież. Czy Francuzi odrobili pracę domową i pójdą w ślady kolegów po fachu? Sprawdźmy, co szykują Trójkolorowi na swoją przygodę w Polsce! Presja Reprezentacja Francji do lat 20 zna smak sukcesu. W 2013 roku to Les Bleus wznieśli Puchar Świata, po niezwykle zaciętym finałowym […]

Artykuł Wielkie nadzieje Les Bleus pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Na zeszłorocznym Mundialu w Rosji seniorzy zrobili swoje. Teraz kolej na młodzież. Czy Francuzi odrobili pracę domową i pójdą w ślady kolegów po fachu? Sprawdźmy, co szykują Trójkolorowi na swoją przygodę w Polsce!
Presja

Reprezentacja Francji do lat 20 zna smak sukcesu. W 2013 roku to Les Bleus wznieśli Puchar Świata, po niezwykle zaciętym finałowym starciu z Urugwajem. Francuzi pokonali rywali dopiero po konkursie rzutów karnych, choć wówczas ich kapela budziła respekt. W środku pola szalał Paul Pogba, w defensywie brylowali Samuel Umtiti oraz Kurt Zouma. Ważne role pełnili Kondogbia, Areola, Thauvin, Lemina… Te nazwiska stopniowo poznaje cały piłkarski świat. Przed podobną szansą stają zatem młodsi koledzy francuskich gwiazd. Młodzieżowe mistrzostwa świata mogą stać się dla nich furtką otwierającą drogę na szczyt. A przecież apetyty w ojczyźnie są ogromne…

les bleus
FIFA.com; reprezentacja Francji po zwycięskim finale MŚ U-20 w 2013 roku

JAK TRENUJĄ W SKÓRZEWIE? REPORTAŻ O CANARINHOS TYLKO U NAS! ZAJRZYJ TUTAJ PO WIĘCEJ

Francuski garnitur wjedzie na salony?

Ekipa prowadzona przez Bernarda Diomede’a ma w swoich szeregach zarówno piłkarzy dochodzących do głosu nawet w europejskich pucharach, jak i zawodników-zagadki. Trzon tej drużyny mają stanowić młodzieżowcy, którzy występowali na EURO U-19. Rok temu Francuzi w półfinale ulegli Włochom (późniejszym triumfatorom), jednak pozostawili po sobie dobre wrażenie.
Na liście powołanych na Mundial od razu rzuca się w oczy nazwisko Dana-Axela Zagadou, defensora Borussii Dortmund. Trener BVB Lucien Favre wielokrotnie wspominał o jego potencjale, co przekłada się zresztą na częstotliwość występów obrońcy. Zagadou jest konsekwentnie wprowadzany do pierwszej jedenastki, zatem objęcie przez niego roli podstawowego stopera wydaje się być jedynie kwestią czasu. Choć nie tylko 19-latek z BVB stawia odważne kroki w seniorskiej piłce. W barwach Olympique Marsylii Boubacar Kamara zagrał bowiem w obecnym sezonie w 35 spotkaniach. Moussa Diaby z PSG ma zaś na swoim koncie występ w Lidze Mistrzów, a istną skałą w Eintrachcie Frankfurt jest Evan N’Dicka. Zresztą nie sposób napisać tu paru słów o każdym powołanym Francuzie, gdyż zasługują na to wszyscy. Sami spójrzcie:

LISTA POWOŁANYCH

BRAMKARZE:
Alban Lafont (Fiorentina)
Didier Desprez (JA Drancy)
Illan Meslier (Lorient)
OBROŃCY:
Thomas Basila (Nantes)
Nicolas Cozza (Montpellier)
Boubacar Kamara (Olympique Marsylia)
Evan N’Dicka (Eintracht Frankfurt)
William Saliba (St.Étienne)
Sambou Sissoko (Reims)
Dan-Axel Zagadou (Borussia Dortmund)
POMOCNICY:
Mickaël Cuisance (Borussia Mönchengladbach)
Ibrahima Diallo (Brest)
Youssouf Fofana (Strasbourg)
Enzo Loiodice (Dijon),
Boubakary Soumaré (Lille)
NAPASTNICY:
Yacine Adli (Bordeaux)
Nabil Alioui (Cercle Brugge)
Moussa Diaby (PSG)
Amine Gouiri (Lyon)
Lenny Pintor (Lyon)
Moussa Sylla (AS Monaco)

francja u20
transfermarkt.de; pierwsza jedenastka Francuzów w ostatnim spotkaniu (przeciwko Korei Płd.)
Schody zaczną się dopiero na drabince

Jeśli chcecie przekonać się o sile reprezentacji Francji, musicie udać się do Bydgoszczy lub Gdyni. To tam Les Bleus rozegrają swoje mecze w fazie grupowej. Ich rywale nie powinni raczej sprawić problemów – zarówno Panama, Mali i Arabia Saudyjska będą oglądać plecy Francuzów, którzy moim zdaniem bez większych problemów wygrają grupę E. Rozluźnieni po trzech spacerach piłkarze trenera Diomede’a muszą jednak zachować koncentrację do samego końca, bowiem od fazy pucharowej rozpocznie się prawdziwa jazda bez trzymanki. W grze pozostaną tylko najlepsze drużyny, zaś o eliminacji bądź końcowym sukcesie może wówczas zadecydować jeden błąd.

Ależ czekają nas emocje! Śledźcie nasz portal, jeśli chcecie być na bieżąco z Mundialem U-20 – na pewno was nie opuścimy!

Artykuł Wielkie nadzieje Les Bleus pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Canarinhos Skórzewo, czyli szkolenie po brazylijsku http://mlodziezowyfutbol.pl/artykuly/felietony/canarinhos-skorzewo/ Fri, 17 May 2019 16:05:33 +0000 http://mlodziezowyfutbol.pl/?p=19736 Skórzewo to wieś w Wielkopolsce, w powiecie poznańskim, gdzie swoją siedzibę ma szkółka piłkarska KS Canarinhos. To w tym klubie swoje pierwsze kroki związane z piłką stawiał Filip Marchwiński, o którym zrobiło się głośno w ostatnim czasie, za sprawą dobrych występów w LOTTO Ekstraklasie. Jak wygląda szkolenie w tej małej miejscowości? W 1996 roku powstał […]

Artykuł Canarinhos Skórzewo, czyli szkolenie po brazylijsku pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Skórzewo to wieś w Wielkopolsce, w powiecie poznańskim, gdzie swoją siedzibę ma szkółka piłkarska KS Canarinhos. To w tym klubie swoje pierwsze kroki związane z piłką stawiał Filip Marchwiński, o którym zrobiło się głośno w ostatnim czasie, za sprawą dobrych występów w LOTTO Ekstraklasie. Jak wygląda szkolenie w tej małej miejscowości?

W 1996 roku powstał UKS Skórzewo, czyli Uczniowski Klub Sportowy Skórzewo. Była to pierwsza drużyna, która powstała w tej miejscowości. O tym, jak to się zaczęło, opowiedział w rozmowie z naszym portalem Sławomir Krupiewski, trener koordynator KS Canarinhos Skórzewo: “Inicjatywa jednego z mieszkańców Skórzewa była taka, że miał syna i stworzył klub tak właściwie dla niego. Zrobił kursy trenerskie i tak to się zaczęło”. UKS Skórzewo działał pod tą nazwą do 2011 roku, kiedy to powstała nowa szkółka w tej miejscowości, KS Canarinhos. Prezesi obu klubów uznali, że w takiej wsi nie mogą działać dwie szkółki i połączyli siły. Od 2013 roku akademia funkcjonuje pod nazwą KS Canarinhos Skórzewo.

MAREK MIERZWA: “NASZYM NAJWIĘKSZYM PROBLEMEM JEST BAZA TRENINGOWA”

Umowa partnerska z Lechem

Canarinhos Skórzewo szkoli dzieci od 5 roku życia do seniora. W tej chwili jest 14 zespołów szkoleniowych w akademii. Klub z gminy Dopiewo ma podpisaną umową partnerską Lechem Poznań. Dzięki niej w do akademii “Kolejorza” dołączyło już kilkunastu zawodników Canarinhos w ostatnich latach. “Taka jest nasza strategia, szkolimy do pewnego wieku i oddajemy tych chłopców wyróżniających się do klubów ekstraklasowych” – podkreśla politykę klubu, Krupiewski. 17-letni Filip Marchwiński to piłkarz, który jest najsłynniejszym wychowankiem klubu ze Skórzewa. Młody zawodnik Lecha w ostatnim czasie dostał kilka szans w LOTTO Ekstraklasie i pokazał się z bardzo dobrej strony. Był na ustach całej piłkarskiej Polski, kiedy to strzelił zwycięskiego gola w meczu z Legią Warszawa przy Bułgarskiej (1:0). Młodzieżowy reprezentant Polski w tym sezonie zagrał już w 10. meczach Ekstraklasy i strzelił dwa gole. Jak wspomina Marchwiński swój czas w Skórzewie?

“To właśnie w zespole UKS-u mogłem pod opieką dobrych trenerów bawić się piłką do woli. To marzenie o pozostaniu piłkarzem pojawiło się u mnie jednak wraz z wiekiem, już po przyjściu do Kolejorza” – mówił Marchwiński w rozmowie z klubowym portalem Lecha.

Technika i koordynacja ruchowa

Marchwiński wspominał o zabawie piłką. Ten element jest ważny w szkoleniu piłkarzy w KS Canarinhos Skórzewo. Do 12 roku życia trenerzy skupiają się na treningach technicznych, jak i na koordynacji ruchowej. Nie myślą o taktyce, chcą, żeby dzieci bawiły się piłką. “Uczymy chłopaków przede wszystkim panowania nad piłką. Technika brazylijska, stąd nazwa Canarinhos. Kiedy tworzyliśmy szkółkę piłkarską, w Polsce raczej brakowało wzorców, które moglibyśmy tym chłopcom wskazywać jako rozwój piłkarski. Dlatego wybraliśmy reprezentację, która wypuszcza seryjnie piłkarzy grających w piłkę, a nie kopaczy, przeszkadzającym innym” – podkreśla i wyjaśnia znaczenie nazwy klubu, trener koordynator KS Canarinhos.

W KS Canarinhos Skórzewo obecnie jest ok. 250 młodych adeptów piłki nożnej, którzy trenują pod okiem 15 trenerów (nie licząc asystentów). Z czego trzech ma licencję UEFA Pro A, a ośmiu UEFA Pro B. Krótko o bazie treningowej: dwa place z boiskami treningowymi, oświetlone i nawadniane + orlik.

Boisko trawiaste nr 2 ? przy SP 2 (Gimnazjum) w Skórzewie

Boisko trawiaste nr 2 przy SP 2 (Gimnazjum) w Skórzewie
Wyniki nie są najważniejsze

Na stronie klubowej możemy przeczytać, że szkółka KS Canarinhos Skórzewo dba nie tylko o umiejętności piłkarskie, ale także zwracają uwagę na edukację młodych piłkarzy. “Jesteśmy bardzo aktywni w środowisku sportowym w całej Polsce. W 2017 roku poszliśmy o krok dalej ? w Szkole Podstawowej w Dopiewie, pod patronatem naszego Klubu powstała klasa sportowa o profilu piłkarskim. Wszystko po to, aby jeszcze bardziej zmaksymalizować efekty pracy intelektualnej i fizycznej. Dodatkowym bodźcem poprawiającym szkolenie są wspólne wyjazdy na obozy letnie i zimowe. Jest to doskonała okazja nie tylko do uzyskania szybkiego progresu umiejętności piłkarskich, ale także do wspólnej integracji”.

Dla osób, które zarządzają KS Canarinhos Skórzewo wyniki, nie mają większego znaczenia. Liczy się styl, gra piłką, utrzymywanie się przy niej i wspomniana wcześniej radość z gry. Nie wymagają gry o najwyższe cele, puchary itp. One mogą przyjść przy okazji. W zeszłym roku byli blisko w roczniku U-15 o baraże do CLJ, ale przegrali decydujący mecz a AP Reissa 1:2. “U nas nie ma parcia na wyniki. Staram się wpajać naszym trenerom, że owszem zwycięstwa są ważne dla zawodników, ale nie mają być dla szkoleniowców. Chodzi o to, że skoro trener wybrał określoną grupę zawodników – każdy ma grać mniej więcej po równo. Dlatego też nie ma u nas tych wyników” – twierdzi Krupiewski.

Canarinhos Skórzewo nie osiąga spektakularnych wyników na turniejach juniorskich. Często mimo ładnej gry odnoszą porażki. “To też jest element szkolenia, przyzwyczajanie dzieci do porażki i wyciąganie z niej wniosków” – dodaje.

Drużyna seniorów

KS Canarinhos Skórzewo ma również drużynę seniorów, która występuje aktualnie w klasie okręgowej (szósty poziom rozgrywkowy). W tej drużynie występują w głównej mierzę wychowankowie klubu i już do pierwszego zespołu wchodzą juniorzy. “Mamy taką filozofię, że seniorzy mają wspólne treningi z juniorami. Zawsze, gdzieś połowa zawodników zabierani na mecz to juniorzy, żeby już ogrywali się ze starszymi” – zaznacza Krupiewski.

Reasumując nawet w małej miejscowości, może powstać profesjonalna szkółka, z której mogą w przyszłości wychodzić na szersze wody młodzi zawodnicy. Wszystko zaczyna się od zabawy piłką. Akademia w Skórzewie jest młodą szkółką, a już mają wychowanka, który decyduje o losach wyników w Ekstraklasie. Teraz tylko czekać, kiedy przyjdą następni.

Artykuł Canarinhos Skórzewo, czyli szkolenie po brazylijsku pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
16-latek zastępcą Jao Felixa? http://mlodziezowyfutbol.pl/artykuly/felietony/fabio-silva-portugalski-fenomen/ Wed, 15 May 2019 14:12:36 +0000 http://mlodziezowyfutbol.pl/?p=19754 Benfica znalazła zastępstwo, jeśli Felix opuści Lizbonę. Na celowniku fenomenalny 16-latek z FC Porto – Fábio Silva. Zaledwie rok temu 18-letni Jao Felix swoją grą zaczął przyciągać największe kluby świata, mimo że nawet nie zagrał w pierwszym zespole Benfiki. Młody Portugalczyk, który w 2016 roku zachwycał na boiskach Ligi Młodzieżowej UEFA, na co dzień grał […]

Artykuł 16-latek zastępcą Jao Felixa? pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Benfica znalazła zastępstwo, jeśli Felix opuści Lizbonę. Na celowniku fenomenalny 16-latek z FC Porto – Fábio Silva.

Zaledwie rok temu 18-letni Jao Felix swoją grą zaczął przyciągać największe kluby świata, mimo że nawet nie zagrał w pierwszym zespole Benfiki. Młody Portugalczyk, który w 2016 roku zachwycał na boiskach Ligi Młodzieżowej UEFA, na co dzień grał w zespole rezerw. Natomiast już jako 17-latek miał na koncie występ w reprezentacji do lat 21. Po 168 minutach w narodowych barwach – również debiutancką bramkę.

Błyskawiczny rozwój nastolatka sprawił, że dzisiaj Felix w kontrakcie ma zawartą klauzulę wynoszącą 120 milionów euro. Mimo to kolejka po 19-latka z dnia na dzień wydaje się coraz dłuższa.

Nowy Felix? A może kolejny następca Cristiano Ronaldo?

Jak to zwykle bywa w piłkarskim świadku, nie trudno wyzbyć się porównań. Rozwój, ale i momentalny błysk Jao Felixa pokazał, iż Portugalczycy na deficyt w ofensywie wcale nie będą musieli długo czekać. Na horyzoncie już pojawił się kolejny diament z Benfiki… a może Porto?

Tak jak w przypadku Jao, który został skreślony przez “Smoków” i trafił do stolicy, tak i Silva zaliczył epizod w obu klubach. W 2015 roku opuścił Porto na rzecz Benfiki, ale już po dwóch latach wrócił na “stare śmieci”.

Syn Jorge Silvy (były reprezentant kraju) rzeczywiście ma coś w sobie z Ronaldo – pracowitość. Chwalony za niesamowitą technikę, czy spokój, którym emanuje podczas meczu. Choć Fábio Silva trochę odbiega od klasycznego numeru dziewięć, to na problemy w jedenastce rywala narzekać nie może. Wchodząc z głębi pola strzela jak natchniony. W obecnym sezonie w lidze po 26 meczach strzelił… 26 bramek! Fantastyczne liczby na krajowych boiskach potwierdza również w Lidze Młodzieżowej UEFA. W tegorocznej edycji rozgrywek ustrzelił pięć bramek i zanotował cztery asysty w dziewięciu meczach. FC Porto zdobyło tytuł, a Silva stał się ulubieńcem trybun.

Przeszłość kształtuje, przyszłość wybiera

Fábio Silva zaczynał karierę bliżej linii pomocy, a nawet i obrony. Dzięki temu element kontroli piłki wyćwiczył jak mało który napastnik. Ciężka, nieustanna praca na treningach, ale i poza sprawiła, że szybko przesunięto go do ataku. Warunki fizyczne (185 centymetrów wzrostu) tylko mu w tym pomogły.

W obecnym sezonie Juniores A (rozgrywki ligowe U-19) już inauguracyjny mecz z Vitórią Guimaraes był pierwszym, w którym wpisał się na listę strzelców. Miesiąc później na koncie miał sześć goli. Mimo fenomenalnej dyspozycji w pierwszym zespole jeszcze nie zadebiutował. Powód? Klub liczy, że grą w drużynie U-19 będzie podwyższał poprzeczkę starszym kolegom. Tym samym ci powinni na tym skorzystać.

Porto musi jednak uważać, by bierność w kontekście utrzymania Silvy nie odbiła się czkawką. 16-latek ze “Smokami” związany jest do 2021 roku klauzulą w wysokości 10 milionów euro. W 2020 roku suma wzrośnie o kolejne 40. Mimo że o przyszłość nie powinien się martwić, to niekoniecznie musi dotyczyć Estádio do Dragao.

Do walki o Portugalczyka włączyły się niemieckie marki – Borussia Dortmund, RB Lipsk, Bayern Monachium i Schalke 04. Dodatkowo zainteresowanie wyraziły również kluby francuskie, czy w ostatnim czasie wspomniana Benfica. Rodzina nastolatka nie ma zamiaru za wszelką cenę zatrzymać go przy sobie, w kraju. Inwestycja również wydaje się bezstratna. Wychodzi na to, iż albo FC Porto zaoferuje Fábio bajeczny kontrakt, albo przyszły sezon prawdopodobnie rozegra w koszulce z innym herbem.

Autor: Michał Kwieciński

Artykuł 16-latek zastępcą Jao Felixa? pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Jak szkolą “Pasy”? Akademia Cracovii na piłkarskiej mapie Polski http://mlodziezowyfutbol.pl/artykuly/felietony/marcin-bogdan-o-szkoleniu-w-cracovii/ Mon, 06 May 2019 13:15:06 +0000 http://mlodziezowyfutbol.pl/?p=19517 O szkoleniu w największych polskich klubach można rozmawiać godzinami. Idealną okazją do uskuteczniania przywołanego procederu są turnieje juniorskie, na których obecni są trenerzy – ludzie znający temat od podszewki. Nie inaczej było w Jarocinie, gdzie w zeszły weekend odbył się turniej “The Royal Cup”. Jeden z naszych rozmówców, Marcin Bogdan, opiekun rocznika 2008 Cracovii, zdradza, […]

Artykuł Jak szkolą “Pasy”? Akademia Cracovii na piłkarskiej mapie Polski pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
O szkoleniu w największych polskich klubach można rozmawiać godzinami. Idealną okazją do uskuteczniania przywołanego procederu są turnieje juniorskie, na których obecni są trenerzy – ludzie znający temat od podszewki. Nie inaczej było w Jarocinie, gdzie w zeszły weekend odbył się turniej “The Royal Cup”. Jeden z naszych rozmówców, Marcin Bogdan, opiekun rocznika 2008 Cracovii, zdradza, jak wygląda proces kształtowania piłkarza w akademii “Pasów”.

Co się tyczy kwestii absolutnie podstawowej, a więc sposobów uzupełniania, a poniekąd i tworzenia kadr akademii, wyróżnia się trzy sposoby. “Szukamy piłkarzy. Są trzy drogi: przychodzą do nas sami, obserwujemy piłkarzy z mniejszych klubów, takich jak chociażby Wierchy Rabka. Kwestia jest tylko tego, czy dany trener chce temu chłopcu pomóc. W pewnym momencie, jeśli chłopak chce się dalej rozwijać, to musi zmienić klub na większy. Ostatnia – trzecia droga – to skaut będący trenerem. Ze względu na to, że szkolimy do wieku trampkarza młodszego skupia się on na regionie Małopolski” – opowiada Marcin Bogdan.

CLJ: GKS BEŁCHATÓW ODDALA SIĘ OD UTRZYMANIA!

W ostatni weekend kwietnia do Jarocina przyjechało 13 zawodników z grupy A rocznika 2008 Cracovii. Na co dzień trener Bogdan ma do dyspozycji 20 graczy. Tak, jak w wielu innych polskich akademiach, “Pasy” dysponują w roczniku dwiema grupami. Pierwsza z nich utożsamiana jest z wyższym poziomem sportowym. “Staramy się, aby grupy A faktycznie były topowe” – przyznaje Marcin Bogdan.

Zachodnia piłka im niestraszna

Dobra postawa i 1. miejsce w fazie grupowej sprawiło, że Cracovia znalazła się w grze o końcowy triumf w “The Royal Cup”. W fazie finałowej przeciwnikami “Pasów” były Arkonia Szczecin, Pogoń Szczecin, Lech Poznań, Juventus oraz Benfika. Dla zespołu z Małopolski okazja do gry zwłaszcza z dwoma ostatnimi drużynami była odejściem od tego, z czym spotykają się na co dzień. “To nie są drużyny, z którymi możemy mierzyć się co tydzień, choć bardzo byśmy chcieli” – mówi trener Bogdan. “Fajnie jest zmierzyć się z takimi ekipami. Możemy zobaczyć, gdzie my tak naprawdę jesteśmy i nawet nie czy, ale ile na ten moment nam brakuje” – dodaje po chwili.

“Pasy” zarówno meczem z Benfiką, jak i Juventusem wzbogaciły swój dorobek punktowy o jedno oczko. “Myślałem, że będzie to lepiej wyglądać z ich strony. Wydawało nam się, że nie wyjdziemy ze swojej połówki” – stwierdził po bezbramkowym remisie z Juventusem trener Bogdan. Podkreślił również, że zdecydowanie bardziej podobała mu się gra przyszłego triumfatora turnieju – Lecha Poznań, który pokonał Cracovię aż 4:1.

Dwa bezbramkowe remisy Cracovii, zwycięstwa Pogoni, a także Lecha w wielkim finale z rywalami, którzy słusznie kojarzyć się mogą z wielką europejską piłką, sugerują, że polskie zespoły w żadnym stopniu nie odstają od tych zachodnich. Co zatem sprawia, że za kilka lat najprawdopodobniej powstanie dysonans, który będzie przemawiał na korzyść chłopców z Juventusu, czy Benfiki?

Sztab ludzi – klucz do długoterminowego sukcesu

Nie jest tajemnicą, że na taki stan rzeczy składa się kilka czynników. “Sam byłem kiedyś przez tydzień w akademii Benfiki, zobaczyć, jak to wygląda. Naprawdę można pozazdrościć – samego obiektu, jego lokalizacji, a także fantastycznej selekcji” – opowiada Marcin Bogdan. Do tego wszystkiego dochodzi również liczba ludzi, która zatrudniana jest do pracy przy jednym zespole. “Przy każdym roczniku jest sześciu, siedmiu trenerów. Jest analityk, kierownik, każdy ma jakieś zadanie – jeden ma obserwować przeciwnika, drugi jest od przygotowania motorycznego, a jeszcze inny ma zajmować się analizą meczu. W Cracovii mam asystenta i tak naprawdę we dwóch musimy wszystko ogarnąć” – dzieli się swoimi doświadczeniami trener Bogdan.

Wystarczy pojechać na kilka międzynarodowych turniejów, aby dostrzec, że kluby, nawet te, wydawać by się mogło ze średniej europejskiej półki, już od najmłodszych lat kreują drużyny na wzór tych dorosłych. Tego w Polsce brakuje i jak widać nie jest to problem tylko najmniejszych podmiotów w naszym kraju. To, że w krakowskiej Bronowiance dopiero teraz wprowadzany jest do każdego rocznika drugi trener, wyrozumiały człowiek zdoła przyjąć do wiadomości. Natomiast fakt, że podobnej natury problemy dotykają kluby, które swoich przedstawicieli mają w Ekstraklasie, ciężko zaakceptować.

Dwa podmioty – jedna całość

Pozostając w temacie przywołanej Ekstraklasy warto odpowiedzieć sobie na pytanie, jak w Cracovii wygląda przejście między akademią, a klubem jako takim, który szkoli już pod kątem seniorskiej piłki. “Akademia i MKS to są dwa oddzielne podmioty, jednak współpraca między nimi jest ścisła. My dostarczamy zawodników do MKS-u” – mówi Marcin Bogdan, który jak się okazuje, jest pracownikiem obu podmiotów. Trener rocznika 2008 sprawuje pieczę także nad zawodnikami urodzonymi w 2005 roku. Dla nich sezon 2018/19 jest pierwszym pod egidą MKS-u. Oznacza to, że chłopcy opuszczają akademię w wieku trampkarza młodszego, a więc 13 lat.

Bogdan
Michał Grzela

Czy wobec tego wszyscy piłkarze z akademii automatycznie przenoszą się do MKS-u? Marcin Bogdan wyjaśnia krok po kroku cały proceder: “Trener, który będzie przejmował rocznik w MKS-ie, na koniec sezonu spotyka się z koordynatorem akademii. Organizujemy również test mecze, bo tych zawodników naprawdę jest dużo. W samym roczniku 2006 jest około 40 chłopaków, a musimy do MKS-u dostarczyć 25. Trzeba jednak pamiętać, że to trener, który będzie za ten rocznik odpowiedzialny już w MKS-ie, sam decyduje, ile on chce mieć zawodników”.

Przyszłość w naszych rękach

Szkolenia młodych adeptów futbolu z pewnością nie zakwalifikujemy do prac lekkich i przyjemnych. Warunki w naszym kraju są coraz lepsze, ale faktem jest, że elementy, składające się na ten proces, dopiero zmierzają ku lepszemu. To cieszy i daje nadzieję, że w przyszłości świadomość włodarzy i ich chęć inwestowana w młodzież nie będzie ogólnopolskim ewenementem. Cracovia to klub, który nie odstaje od uśrednionego poziomu i choć na ten moment nie wyróżnia się na tle pozostałych, to widać tu chęć do kompleksowego i przemyślanego działania. Problem braku rąk do pracy oraz ludzie, których lista zadań do wykonania jest długa, niczym podróż z Warszawy do Zakopanego starym polonezem, to niestety codzienności większości klubów w naszym kraju. “Nie pozostaje nic innego, jak tylko zacisnąć zęby i robić swoje” – zakończył Marcin Bogdan.

Artykuł Jak szkolą “Pasy”? Akademia Cracovii na piłkarskiej mapie Polski pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
W poszukiwaniu dziewiątki, czyli ofensywny (nie)dostatek – Czynniki pierwsze U-20 http://mlodziezowyfutbol.pl/artykuly/nasze-cykle/szukamy-dziewiatki-kadra-u20/ Wed, 01 May 2019 11:30:10 +0000 http://mlodziezowyfutbol.pl/?p=19415 Już za 25 dni usłyszymy pierwszy gwizdek mistrzostw świata do lat 20 rozgrywanych w Polsce. Po raz pierwszy na naszej ziemi, po raz pierwszy z udziałem od 2007 roku i turnieju w Kanadzie. Jacek Magiera miał niewiele czasu na pracę z zespołem. Dziś poszukamy odpowiedniej “dziewiątki”. Od czasu debiutu byłego szkoleniowca Legii za sterami kadry […]

Artykuł W poszukiwaniu dziewiątki, czyli ofensywny (nie)dostatek – Czynniki pierwsze U-20 pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>
Już za 25 dni usłyszymy pierwszy gwizdek mistrzostw świata do lat 20 rozgrywanych w Polsce. Po raz pierwszy na naszej ziemi, po raz pierwszy z udziałem od 2007 roku i turnieju w Kanadzie. Jacek Magiera miał niewiele czasu na pracę z zespołem. Dziś poszukamy odpowiedniej “dziewiątki”.

Od czasu debiutu byłego szkoleniowca Legii za sterami kadry U-20, “Biało-Czerwoni” do siatki rywala trafiali dziesięciokrotnie. Trzy razy w zwycięskim meczu z Czechami, raz z Holandią, dwa z Ukrainą i aż czterokrotnie z Japonią. Na osiem rozegranych sparingów (wyłączając mecz z Anglią rocznika 1998/1999) aż pięć razy opuszczaliśmy murawę bez zdobytej bramki i o jeden więcej jako pokonani. Jeśli spojrzymy na wszystkie trafienia Polaków, to trudno nie zauważyć, że tylko w jednym przypadku po zdobytej bramce  skończyliśmy z porażką na koncie. Mowa o meczu z Holandią.

SZEROKA KADRA POLSKI U-20 – SPRAWDŹ TUTAJ!

Kim zagramy na mundialu?

Już na wstępie widzimy aż 10 nazwisk, które znalazły się na liście szerokiej kadry Jacka Magiery. Z pewnością ów zestawienie zmniejszy się o ponad połowę. Na warsztat trafią zawodnicy będący dotychczas częścią reprezentacji U-20. Częścią w jakimkolwiek stopniu. Bergier, Marchwiński, Żukowski oraz Bida powołania się nie doczekali, więc w tym przypadku mówimy o dość nieśmiałej kandydaturze. A może wyłącznie o wyróżnieniu?

Sebastian ma na koncie 18 występów w pierwszoligowych Wigrach, gdzie gra na zasadzie wypożyczenia ze Śląska Wrocław. Bramki jeszcze nie zdobył. Marchwiński na świeczniku po meczu z Legią w Ekstraklasie, gdzie jego gol dał “Kolejorzowi” zwycięstwo. Na najwyższym szczeblu w Polsce zagrał w tym sezonie sześć razy i zdobył dwie bramki. Częściej szatnie dzieli z zespołem trzecioligowych rezerw. Żukowski jest piłkarzem Lechii, dla której w tym sezonie zagrał łącznie 96 minut w ligowych rozgrywkach. Mówiąc o Bartoszu Bidzie mamy przed oczami gracza pożyczonego przez “Wigierki” od białostockiej “Jagi”. Siedem spotkań i trzy bramki to dotychczasowy dorobek 18-latka.

Szukając bramek i szukając “dziewiątki”

Sebastian Strózik już przy pierwszej okazji zadebiutował w kadrze Jacka Magiery. Mecz z Włochami zakończony srogą porażką, aczkolwiek kwadrans spędzony na boisku to zbyt niewiele, by zmienić obraz gry, choć indywidualnie pokazał się z dobrej strony. Od tamtej pory w zespole do lat 20 znalazł się jeszcze sześć razy (wliczając mecz z Anglią), dając do zrozumienia, że nie bez przyczyny Cracovia postawiła właśnie na niego.

Ze Szwajcarią znów tylko kilka minut. Na debiut w wyjściowym składzie poczekał do październikowego meczu z Czechami. Kilka dobrych zagrań, udział przy bramce Puchacza, lecz i powtarzające się błędy w ustawieniu. 19-latek zagrał także z Holandią, Portugalią, a także zaliczył 60 sekundowy epizod z Ukrainą. Wiosną zamiast meczu z Japonią była Anglia. Spoglądając z perspektywy czasu wyraźnie widać progres.

Strózik
małopolskie.naszemiasto.pl

Strózik jeszcze za czasów gry w Centralnej Lidze Juniorów przyzwyczaił nas do pozycji centralnego napastnika. “Pasy” wcielając Sebastiana do pierwszej drużyny, zdefiniowali pozycję nastolatka na grę bliżej boku boiska. Raz lewego, raz prawego. Problemy ze skrzydłami poniekąd zmusiły Cracovię na taki zabieg. W meczach z Piastem, Lechią, czy Śląskiem pojawił się także bliżej środka, tuż za napastnikiem. Na nominalnej pozycji, jako osamotniony strzelec zagrał tylko raz w meczu z Wisłą Płock. Na siłę można by dorzucić spotkanie z Górnikiem, ale kolejny 60 sekundowy zryw trudno oceniać. Zabieg czysto taktyczny.

W 19 występach na boiskach Ekstraklasy tylko raz umieścił futbolówkę w siatce. Problem wydaje się z natury oczywisty. Krakowski klub potrzebuje wzmocnienia przy linii, rotując i sprawdzając również niedoświadczonego Strózika. 19-latek natomiast ma z tym problem, co z reguły weryfikuje boisko. Niemniej jednak młodszy zawodnik, to bardziej elastyczny zawodnik, z którego jeszcze wiele można ulepić. Być może taki właśnie jest zamysł Probierza, który niejednokrotnie chwalił Strózika, jednocześnie wskazując na braki z pewnością siebie. Tej ma przybyć z czasem.

DOMAGALSKI: “POLSKA ODSTAJE POD WZGLĘDEM PODEJŚCIA DO SZKOLENIA” – SPRAWDŹ TUTAJ!

Tak blisko, a jednak tak daleko…

Dawid Kurminowski mimo powołania na jeden z ostatnich meczów kadry U-20 z Japonią, ostatecznie wrócił ze zgrupowania wcześniej. Uraz przeszkodził w debiucie, ale nie musi być blokadą w drodze na mundial. Dawid świetnie sobie radzi na Słowacji, mimo że liczbowo wygląda to trochę gorzej. W I lidze 16 meczów i pięć bramek, lecz po przejściu do Ziliny już po pięciu spotkaniach prawie wyrównał połowę kilkumiesięcznego dorobku z gry dla Zemplina. Perspektywa wzrastającej formy 20-latka wydała się atrakcyjna, choć w zespole Magiery mógł zagrać jedynie na treningu.

Dominik Sokół do drużyny trafił w marcu wraz ze wspomnianym wcześniej Kurminowskim. Zawodnik Radomiaka Radom miał trochę więcej szczęścia, bo doczekał się swojej szansy w postaci kilku minut z Japonią. Za mało, by weryfikować, “za dużo”, by przekreślić. Piłkarz drugoligowca realnych szans na walkę o pierwszy skład nie ma, ale regularna gra w klubie pozwala wierzyć na ponowne założenie koszulki z orzełkiem na piersi. “Myślałem sobie, że fajnie byłoby zagrać w tej reprezentacji. To był dla mnie bodziec do trenowania. Udało się do niej trafić, ale kolejny etap to znaleźć się w kadrze na mundial U-20” – mówi Dominik po powrocie ze zgrupowania.

dziewiątki
Góralu, czy ci nie żal…

Michał Góral mierzy 192 cm wzrostu i zdecydowanie lepiej wygląda w ataku pozycyjnym, ale potrafi dostosować się do gry z kontry. Nikt nie ma jednak wątpliwości, że dla Michała gra głową nie stanowi żadnego problemu, a świetne warunki fizyczne pomagają przy nacisku rywala. Głównym atutem 19-latka jest jednak gra tyłem do bramki, co także ma wpływ na resztę zespołu.

Góral w łaski Magiery wpadł już podczas pierwszego zgrupowania. Mecz z Włochami spędzony na ławce, ale już ze Szwajcarią dostał szansę debiutu. Spoglądając na chłodno – wniósł niewiele, definiując występ na podstawie oczekiwań, a te przecież były dość wysokie. W sezonie 16/17 w CLJ zdobywał 24 bramki w 27 meczach. Po wejściu na poziom seniorski spadły i liczby. 8 goli w 31 spotkaniach można uznać za “piłkarski szok”. W końcu futbol juniorski to nie piłka seniorska.

Góral w poszukiwaniu regularności (bywało, że i w rezerwach Legii był drugim wyborem), ale i głównie formy trafił do pierwszoligowego Stomilu Olsztyn. W nowej drużynie od początku sezonu miał pełnić funkcję jedynego napastnika. Znów identyczna sytuacja. Brakuje liczb. Na Warmii 20 meczów i tylko pięć bramek. Przez kontuzje jesienią wypadł mu miesiąc z gry, co także miało swoje ujście w reprezentacji.

W walce o pierwsze skrzypce

Na dzisiaj pierwszym wagonie siedzi Adrian Benedyczak z Dominikiem Steczykiem. Gracz Pogoni Szczecin w Ekstraklasie debiutował wiosną ubiegłego roku. Po burzliwym okresie w szczecińskim klubie udało się utrzymać w lidze. Dla trenera “Portowców” ostatnie kilka meczów było świetnym momentem na przetestowanie kilku zawodników. Wśród szczęśliwców znalazł się gracz szerokiej kadry – Adrian Benedyczak. Młody napastnik dostał minuty, choć w dużej mierze pomogła mu sytuacja klubowa. Plaga kontuzji i słabej dyspozycji Frączaka otworzyła drzwi do ekstraklasowej piłki. 18-latek zagrał w trzech meczach, a latem został w Szczecinie na kolejny sezon. Klub traktuje Adriana jak wychowanka, a sam zawodnik w Szczecinie czuje się jak w domu.

Tak jak Michał Góral w zespole CLJ nie miał sobie równych. W 19 meczach zdobył aż 17 bramek i trzy razy asystował. Kosta Runjaić liczył, że zostawiając swojego “asa” będzie mógł w odpowiednich momentach odciążyć pierwszy garnitur. Choć z początkiem obecnego sezonu Benedyczak na boisku dostawał coraz więcej czasu, to wiosną częściej oglądamy go w drużynie rezerw.

369 minut w Ekstraklasie, lecz bez bramki na koncie. W trzeciej lidze wygląda to trochę lepiej, albowiem w dziewięciu spotkaniach między słupki trafiał sześć razy. Tak jak i w klubie, tak i w reprezentacji Adrian traktowany jest jako typowa “dziewiątka”. Choć zdarzyło mu się zagrać bliżej skrzydła, czy nawet w meczu z Piastem na… bramce. Co ciekawe, to nie był pierwszy mecz nastolatka w roli golkipera. W 2013 roku jeszcze w Gryfie Kamień Pomorski ze względu na warunki fizyczne na “jedynce” stanął podczas serii rzutów karnych. Wybronił trzy, a zespół w rezultacie wygrał.

Steczyk
Sportfoto Zink

Dominik Steczyk to jedyny napastnik, grający poza granicami kraju. W Niemczech gra już od czterech lat, a obecnie jest graczem Nürnberg, gdzie występuje w zespole rezerw. Dla 15-latka wyjazd z pewnością do łatwych nie należał, ale trudne początki zbudowały w nim wytrwałość. Obecnie na liczniku 20 meczów i 10 bramek, co jest najlepszym wynikiem spośród powołanych napastników do kadry. Jacek Magiera wyraźnie dał do zrozumienia, że widzi Steczyka w swojej układance i prawdopodobnie również na boisku. Dominik jak sam twierdzi – nie chce być, a zagrać na zbliżającym się mundialu.

W reprezentacji 19-latka zabrakło w pierwszym meczu z Włochami, ale już ze Szwajcarią zagrał od pierwszej minuty. Nie był to wymarzony debiut. Po przeciętnym występie Benedyczaka w pierwszym meczu uwaga była skupiona właśnie na Dominiku. Zdecydowanie lepiej wyglądało to z Czechami. Zastępując kontuzjowanego Gryszkiewicza dał powiew świeżości, a nawet zaskoczył konsekwencją przy powrotach do defensywy. Steczyk zagrał także z Portugalią i Ukrainą. W tym drugim strzelił dwie bramki i dał porządne zawody, aczkolwiek trochę zabrakło strzeleckiej pazerności. Nie zabrakło natomiast nastolatka w kolejnych meczach – z Japonią i Niemcami.


Autor: Michał Kwieciński

Artykuł W poszukiwaniu dziewiątki, czyli ofensywny (nie)dostatek – Czynniki pierwsze U-20 pochodzi z serwisu Młodzieżowy Futbol.

]]>